Bank Światowy chce nam wcisnąć socjalizm
Tomasz Wróblewski 21.03.2017

Klawo się czyta peany Banku Światowego na temat Polski. Kraju co tak przeskakuje po kilka stopni na światowej drabinie dobrobytu. Po całej tej brei wylanej w ostatnich miesiącach na nas, naprawdę serce rośnie. Proszę – ktoś nas docenia. I tak było przyjemnie, aż nie doszedłem do części poświęconej rekomendacjom na przyszłość. Co zrobić żeby było jeszcze lepiej?

Okazuje się, że trzeba więcej wpompować kasy w edukację, w infrastrukturę, w ochronę zdrowia, trzeba stworzyć fiskalny bufor, bo zaraz skończy się kasa z unii, a z drugiej strony więcej dawać na instytucje publiczne bo wtedy będą dostrzegać potrzeby obywateli. A no i trzeba pracować nad systemem podatkowym, tak żeby był bardziej progresywny – czyli więcej zabierać bogatym i dawać biednym. Na tym torcie społecznej szczęśliwości była jeszcze wisienka – odbudować konsensus co do wizji i wspólnej strategii ekonomicznej.

Czy ci ludzie w banku poważnie sądzą, że ktoś w Polsce nie zgodzi się na ich wizję, na świat gdzie na wszystko zrobi się więcej pieniędzy, skarb państwa będzie pękał w szwach od buforów finansowych a urzędnicy będą mili dla petentów? Żyć nie umierać. Nie wiem, czy to jakieś wybory zbliżają się w tym banku. A może po felernej kuracji cięć i wyrzeczeń, jaką zafundowali Grekom teraz wajchę przerzucili w drugą stronę. Jedzcie, wydawajcie, a jak wam zabraknie to zabierzecie tym swoim bogatym. Chyba coś jest na rzeczy w słowach Trumpa, że te międzynarodowe organizacje nam oszalały i trzeba zaczynać od nowa.