Biznes na COVID-19 robiony będzie albo Postaw czerwonego sukna 2
Cezary Kaźmierczak 22.04.2020

Jedną z grup, która postanowiła ubić interes na pandemii są aptekarze, którym zwyczajnie nie idzie. Nie, że nie idzie im teraz w czasie pandemii – im nigdy nie idzie, w szczycie koniunktury nie idzie, teraz nie idzie, nigdy nie idzie. A kto temu winien? Za mało pracują? Za mało pomysłów? Za dużo bicia piany jako “działacz aptekarski” a za mało pracy jako aptekarz? Skądże znowu! Oni są idealni – po sowiecku winni są wszyscy tylko nie oni, a najbardziej tzw. sieci apteczne.

 

Tutaj trzeba jednak oddać im honor, że działacze aptekarscy mają sukcesy propagandowe, choć dzieje się to pewnie kosztem ich ledwo zipiących biznesów aptecznych. Przekonali oni bowiem przy pomocy kłamstwa znaczną część klasy politycznej, do tego, że źródłem zła wszelakiego są “zagraniczne sieci apteczne”. Stąd powstał ich sztandarowy projekt znany pod nazwą Apteka dla Aptekarza. Niedługo trzeba będzie tą nazwę rozszerzyć o “Apteka dla Aptekarza, który sobie nie radzi”.

Przyjrzyjmy się zatem tym strasznym sieciom.

Według danych polskiej firmy analitycznej PEX PharmaSequence, w lutym 2020 w Polsce działało 359 sieci aptecznych (Jest to spadek o 38 sieci w porównaniu z lutym 2019).

Sieci apteczne (za sieć uważa się przedsiębiorstwo posiadające od pięciu aptek w górę) to głównie małe i średnie polskie firmy rodzinne. Według danych liczbowych najwięcej, bo aż 214 z nich, to sieci posiadające od 5 do 9 aptek, kolejne 93 podmioty posiadają od 10 do 19 aptek. Sieci apteczne to także ogromna przewaga kapitału krajowego – 93,3 należy do Polaków

Te zagraniczne sieci apteczne, które rzekomo niszczą farmaceutów to zaledwie 5 sieci aptecznych. Należy do nich zaledwie 6,7 proc. ogólnej liczby aptek w Polsce

Drugie kłamstwo – choć dużo mniej nośnie, bo jednak niewielu ludzi ma ufność pensjonarek – to, że farmaceuci pracujący dla aptekarzy – nieudaczników, którzy sobie nie radzą – pracują dla idei, z kolei zaś farmaceuci pracujący dla małych i średnich polskich firm rodzinnych – dla pieniędzy. Nie będę ciągnął dalej tego story dla idiotów.

Teraz aptekarzy nie radzący sobie przygotowują kolejną podgotowkę w mediach i na salonach politycznych – zapewne pod kolejne ustawowe restrykcje wobec zdolniejszych kolegów z polskich małych i średnich firm. Nie da się na rynku, pacjenci wybierają lepszych, to należy uderzyć ustawą lub rozporządzeniem. Liczą na to, że w histerii koronawirusa trochę tego czerwonego sukna uda im się dla siebie wyszarpać, bo nikt z polityków nie będzie sprawdzał faktów, zajęty gaszeniem pożaru.

Pisałem o takiej taktyce w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Ja mam może tylko taką małą sugestię, że gdyby taką energię, jak w zwalczanie konkurencji przy pomocy nieuczciwych praktyk legislacyjnych, ci panowie włożyli w prowadzenie swoich aptek, które – patrząc na ich stan – wyraźnie zaniedbują, to może też z czasem dorobili by się się jakiegoś niedużego, sprawnie funkcjonującego biznesu aptecznego i nie musieli żebrać po politykach. No i mieli te pieniądze, o których wszędzie gadają i nie schodzą im one z ust. Najbardziej urocze jest to, że każdego kto ma inne zdanie od nich – z miejsca oskarżają, że robi to dla pieniędzy. Tym gostkom nawet do głowy nie przychodzi, że ktoś może mówić coś, bo tak uważa. Interesująca wizja świata.