Brexit – katastrofiści mają problem
Tomasz Wróblewski 24.01.2019

Z ekonomią zawsze jest ten sam problem – na koniec liczby odkłamią każde polityczne chciejstwo. Okazuje się, że Wielka Brytania od dwóch lat skazywana na gospodarcze unicestwienie przez największe umysły europejskiej jedności, kwitnie i ma się coraz lepiej. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznaje, że wbrew wcześniejszym prognozom brytyjska gospodarka rośnie powyżej średniej europejskiej. Bezrobocie spadło do 4 proc., najniżej od 40 lat, podczas gdy średnia europejska to 7,9 nie mówiąc o rekordowych poziomach Hiszpanii – 15 proc. (w tym 30 proc. wśród młodych), 11 proc. we Włoszech czy 9 proc. we Francji.

 

Płace w Wielkiej Brytanii rosną o 3,4 rocznie, deficyt finansów publicznych spadł o 25 proc. To pozwoliło rządowi zwiększyć wydatki na opiekę zdrowotną o kolejne 20 miliardów funtów. Po pierwszych nerwowych ruchach i wyprowadzce kilkunastu globalnych instytucji finansowych z Londynu, dziś już wiemy, że w zasadzie wszystkie międzynarodowe giganty farmaceutyczne zostawiają w Wielkiej Brytanii swoje centrale. Nie tyle z lojalności do Anglików, co z uwagi na zaplecze naukowe. Jedne z najlepszych i najbardziej innowacyjnych prywatnych uczelni brytyjskich i nieporównanie większą liczbę medycznych start-upów niż gdziekolwiek indziej w Europie.

Katastrofiści wokół Komisji Europejskiej, którzy dawno już przewidywali Armagedon na brytyjskich wyspach, z pewnym zdziwieniem muszą obserwować, że jak na razie najpoważniejsze problemy społeczne przeżywa wierna idei spójności Francja, a największym zagrożeniem ekonomicznym dla kontynentu są Włochy, a nie Wielka Brytania. Oczywiście do Brexitu zostały jeszcze dwa miesiące i ta brytyjska jajecznica może nam wszystkim wylądować na głowie w rzadkiej lub mocno ściętej formie, ale jeżeli ktoś dziś wchodzi w ten kryzys nieprzygotowany do ewentualnych turbulencji to raczej UE a nie Wielka Brytania.

Włochy i Niemcy na granicy technicznej recesji, Francja z prezydentem bliżej gilotyny niż jakikolwiek francuski przywódca od 1793 roku i wreszcie Komisja Europejska, która nie jest w stanie spełnić żadnego ze swoich postanowień reformatorskich – o Unii Bankowej, o europejskim ministrze finansów, o rozwiązaniu kryzysu imigracyjnego, poprawie bezpieczeństwa energetycznego, ba nawet budżet strefy euro gdzieś zniknął z perspektywy.

Przepraszam, jest jeden postulat, który Komisja twardo realizuje, postulat samego przewodniczącego Junckera – o tym, że rozwód musi być bolesny dla Wielkiej Brytanii. Ale jak to przewodniczący zapomniał, że w rozwodzie cierpią obie strony, a najbardziej to ta, która chciała wyrządzić największą krzywdę. Ach te zawiedzione miłości.