Cała władza w ręce kogoś!
Cezary Kaźmierczak 22.09.2015

Ostatnio bardzo modne stało się straszenie wyborców, że jak się na kogoś nie zagłosuje, to “cała władza pójdzie w ręce” – w tym przypadku – PiS.

Straszy zatem Leszek Balcerowicz, że “cała władza pójdzie w ręce PiS”. Ryszard Petru oświadcza, że jak 8% zagłosuje na niego to “cała władza nie pójdzie”, a przed chwilą widziałem mema, że jak “10% zagłosuje na Ruch Kukiza to nikt nie będzie w stanie rządzić samodzielnie”.

Zastanawiam się jaki interes publiczny przemawia za tym, żeby ktoś nie miał rządzić samodzielnie. Czy w interesie publicznym jest na przykład konieczność odpłacania się przez zwycięską partię jakiemuś PSL, Petru, czy Kukizowi stanowiskami, oddaniem w pacht jakichś agencji rządowych? Czy w interesie publicznym jest konieczność zapewnienia 900 miejsc pracy ludziom koalicjanta, którzy dali się “na zająca” powstawiać na listy wyborcze? Plus oczywiście tabunom “aktywu”.

Każda taka “koalicja” kosztuje podatnika miliardy, właśnie z powodu konieczności odpłacania się “koalicjantowi” oraz ustanowienia miękkiej korupcji na skalę masową.

Głównie dlatego jestem za JOW, bo jest to system, który natychmiast i najłatwiej wyłania większość oraz władzę. Zatem jeśli ktoś jest za sprawnym rządzeniem to:
a) nie może być przeciw JOW;
b) nie może być przeciw temu, żeby “władza poszła w jedne ręce”.

Celem wyborów jest wyłonienie rządu i administracji, a nie wyłonienie, nie wiadomo po co, jakiejś “reprezentacji”. Taka reprezentacja może służyć jednemu – korupcji i paraliżowi.