Co wynika z wyjazdu Donalda Tuska do Brukseli?
Cezary Kaźmierczak 30.08.2014

Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej. Co z tego wynika?

1. Jest to jednak poważne osłabienie Rosji, która straciła możliwości, które jeszcze wcale nie tak dawno miała – choćby totalna blokada Aleksandra Kwaśniewskiego „na wszystko” za Pomarańczową Rewolucję. Zapewne podobne wyroki w Moskwie wydano na Sikorskiego i Tuska za Majdan. Tym razem, jak się okazało, bezskutecznie.

2. Szef Rady Europejskiej może, niestety, niewiele. To stanowisko mediacyjno-koordynacyjne, a nie decyzyjne. Przede wszystkim nie dysponuje żadnym budżetem. Na pewno nie jest to ten numer telefonu, którego kiedyś chciał Henry Kissinger, „żeby mieć jeden telefon do Europy”. Niemniej – szczególnie w kontekście ukraińskim – bardzo dobrze, że w tym miejscu znajduje się Polak i to już nawet niezależnie od poziomu jego asertywności wobec Niemiec czy Francji. Należy więc mieć nadzieje, że w kontekście naszego bezpieczeństwa w obliczu Rosji, nasze interesy będą lepiej reprezentowane, niż w przypadku gdyby w tym miejscu Polaka nie było.

3. Dużym nieszczęściem jest niestety wybór Federici Mogherini, na szefa unijnej dyplomacji. Też niby niewiele może, ale jest to fatalna osoba do konfrontacji z Ławrowem. Mówiąc wprost – to w zasadzie regularna komunistka, trochę zaczadzona Putinem i nie jest do końca jasne, czy ona w ogóle wie, gdzie leży Ukraina. Będę trochę złośliwy – mam nadzieję, że Tusk wobec Mogherini wykaże się podobnymi talentami co do Rokity, Gilowskiej, Piskorskiego, Olechowskiego, Płażyńskiego czy Schetyny, żeby wspomnieć tylko jego najgłośniejsze ofiary.

4. W sumie wyjazd PDT z Polski jest korzystny, ale co to oznacza dla sytuacji wewnętrznej w Polsce, to strasznie trudno prognozować. Do każdego poniższego zdania należy dodać zastrzeżenie „prawdopodobnie”.

Zatem prawdopodobnie nie znajdzie się w PO osoba, która będzie nadal w stanie twardą reką trzymać jedność PO. Rozmiar jatki jest odwrotnie proporcjonalny w stosunku do siły nowego lidera. Raczej na pewno odrodzą się zduszone i spacyfikowanie przez Tuska frakcje i rozpoczną walkę o wpływy. Czy potrafią się „dla dobra partii” dogadać – tego nie wie nawet Tomasz Lis. Po drugiej stronie – jest też realny scenariusz rozpadu Platformy.

Jedno wydaje się w miarę pewne – w nadchodzących wyborach Platforma bez Tuska będzie słabsza niż z nim. Pytanie, jak bardzo – pozostaje otwarte.

Jest bardzo prawdopodobne, że PO bardziej przegra wybory parlamentarne. Nie martwi mnie to. Nie boję się Kaczyńskiego ani nawet Millera. Z czynów rząd tego drugiego był najlepszy dla przedsiębiorców (liniowy od DG, obniżka CIT), a rząd Kaczyńskiego znajduje się tuż za nim (obniżenie kosztów pracy, obniżenie PIT, prawo spadkowe).

5. Kto zostanie nowym Premierem, jest raczej drugorzędne, bo i tak nowy Premier za wiele nie zrobi. Po pierwsze zostaje mu zaledwie rok rządów, po drugie raczej wątpliwe czy będzie to silny premier. Będzie miał natomiast za plecami ciągłą wojnę platformerskich buldogów pod dywanem i siłą rzeczy będzie musiał poświęcieć jej sporo miejsca w mózgu. Będzie to rok zmarnowany dla kraju. Chyba, że wydarzy się cud, o czym marzę i przyjdzie człowiek, który w sferze gospodarczej zrobi to, co Tusk obiecywał. Ale nie przyjdzie 🙁

Wydaje się, że chyba najlepszym scenariuszem dla Polski byłyby przedterminowe wybory wczesną wiosną, ale wygląda na to, że nie leży to w interesie dwóch głównych partii. Chyba, że sprawy wymkną się spod kontroli, co też jest możliwe.

Tak czy inaczej odchodzi kierownik, który rządził Polska przez ostatnie 7 lat w zasadzie niepodzielnie i „mógł wszystko”. Dlatego też teraz w polskiej polityce może zdarzyć się w zasadzie „wszystko”.

Pomijając to wszystko, wyjazd Donalda Tuska do Brukseli, oznacza też, że ani dla siebie, ani dla swojej partii jakiś niebywałych perspektyw to on w Polsce już nie widzi i swoją drogę w Polsce postrzega jako schyłkową lub zakończoną. W innym wypadku nie zamieniłby realnej władzy na funkcje koordynacyjne. Taki “żyrandol”, z którego sam się naśmiewał. Chyba nikt sobie nie wyobraża sytuacji, w której urzędujący kanclerz Niemiec czy Premier Wielkiej Brytanii odchodzi z urzędu na stanowisko szefa Rady Europy, przy obecnej mocy politycznej tegoż urzędu.