Ćwiczenia z historii
Łukasz Warzecha 29.09.2020

Prowadzący ćwiczenia z historii powszechnej prześlizgnął się wzrokiem po studentach zebranych w niewielkiej sali.

 

– No? – rzekł zachęcająco. – Kto z państwa… To znaczy – poprawił się szybko – kto z pań, panów, osób nieheteronormatywnych, niebinarnych i pozostałych osobostudentów zechce wyjaśnić kwestię losu mniejszości seksualnych w Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego za panowania Ludolfingów? A może – spojrzał na postawnego, barczystego blondyna, siedzącego w pierwszym rzędzie – pani Ania?

Blondyn zrobił obrażoną minę.

– Może by pan doktor jednak sprawdzał przed ćwiczeniami aktualny stan preferencji i identyfikacji płciowej swoich studentów – fuknął.

Prowadzący ćwiczenia skonfundował się.

– Tak tak, oczywiście, prawie zawsze to robię – pospieszył z wyjaśnieniem i zapewnił – Nie chcę tu nikogo obrazić! Ale przecież mieliśmy akurat zajęcia wczoraj… pani Aniu? – niepewnie bąknął do blondyna. – Coś się zmieniło od tego czasu?

– Zmieniło się – burknął blondyn. – Pan se sprawdzi.

Doktor poklikał w stojącym na jego biurku laptopie.

– Auroro Poranno? – powiedział niepewnie.

– Właśnie tak – łaskawie wyjaśnił blondyn. – Aktualnie jestem na etapie braku decyzji co do preferencji w tę lub tamtą stronę i bardzo proszę o stosowanie takiej formy. Jak pan wie – słowo „pan” wypowiedział z nieukrywaną pogardą – jestem osobą niebinarną. Proszę używać formy nijakiej i takiego właśnie imienia.

– Rozumiem – skwapliwie przytaknął wykładowca. – Czy zatem Auroro Poranno powie nam może…

– Nie powie – rzekł blondyn.

– Oczywiście, oczywiście, nie chcę nikogo zmuszać – szybko powiedział prowadzący. – Żadnego nacisku, presji czy stresu.

– Ja mogę powiedzieć – odezwała się siedząca z tyłu sali piersiasta brunetka.

Prowadzący ćwiczenia szybko zerknął do laptopa.

– Pan Grzegorz, proszę bardzo – rzekł.

– Odpowiedź jest prosta – zaczęła brunetka, zakładając nogę na nogę. Była w bardzo krótkiej spódniczce. – W tamtych czasach panowała ciemnota i zabobon, mniejszości seksualne były prześladowane, zresztą podobnie jak teraz, tylko wtedy nawet trochę bardziej…

– Teraz są tak samo! – krzyknęła siedząca na środku sali w niedbałej pozie osoba nieokreślonej płci, której szyja i twarz pokryte były kolorowymi tatuażami, w nosie tkwiły trzy kolczyki, a długie, tłuste włosy miały kolor fioletowy.

– Niech ci będzie – powiedziała Grzegorz. – No więc były te prześladowania, nie można było wyrażać własnej tożsamości, a jak ktoś spróbował, to zaraz płonął na stosie.

– Panie Grzegorzu – wtrącił się wykładowca – akurat palenie na stosie to jednak są trochę późniejsze czasy, bo jest to związane z…

– Kwestionuje pan okrutne metody prześladowań osób innych niż heteroseksualne w średniowieczu?! – agresywnie spytała brunetka.

– Ależ nie, nie, skądże znowu – prędko zapewnił wykładowca. – Może tam i jakieś stosy zresztą były, nie wszystko, co się działo, zostało zapisane, ukrywano pewnie te najgorsze prześladowania, więc i stosy mogły być, zresztą nie bądźmy drobiazgowi.

– No właśnie – z zadowoleniem powiedziała brunetka i poprawiła się na krześle. – Rozumiem, że dostaję piątkę?

– No… – prowadzący ćwiczenia spojrzał niepewnie. – Wie pan, panie Grzegorzu, piątkę to może za coś poważniejszego, a teraz plusa…

– Pan uważa, że prześladowania mniejszości seksualnych w średniowiecznym europejskim ciemnogrodzie, inspirowane przez katolickich fanatyków z dynastii Lufingolów… – krzyknęła osoba płci nieokreślonej z fioletowymi włosami.

– Ludolfingów – cicho poprawił wykładowca.

– Jakie to ma znaczenie?! To byli fanatycy katoliccy, to jest ważne! Więc pan uważa, że to jest mało poważne?! Dobra, trzeba będzie pana zgłosić do pełnomocnika do spraw równego traktowania, bo mi to wygląda na ostry przypadek homofobii!

– Ależ gdzie tam, ależ… – zaplątał się prowadzący ćwiczenia. – Tak jest, panie Grzegorzu, stawiam piątkę… Zresztą wszystkim państwu… osobom nieheteronormatywnym, niebinarnym i pozostałym stawiam piątki za aktywność i postawę… obywatelską – płaczliwym tonem oznajmił wykładowca.

– No przecież to są jakieś jaja – odezwał się siedzący pod oknem szczupły, krótko obcięty brunet w rozpiętej pod szyją koszuli, dżinsach i marynarce. – Oceny powinny być za wiedzę, a nie za jakiś politpoprawny bełkot.

W sali przez kilkanaście sekund panowała śmiertelna cisza. Prowadzący ćwiczenia najpierw zżółkł na twarzy, potem się zaczerwienił, na koniec zbladł – wszystko w ciągu 20 sekund. Nerwowo zaczął spoglądać na ekran laptopa, na chłopaka, potem znowu na ekran laptopa.

– Pan… pan… Konrad? – wyjąkał trochę bez sensu.

– Tak, nazywam się Konrad Radecki, Konrad mam w dokumentach, tak mi dano na chrzcie, i tak mnie proszę nazywać. I jestem facetem. I zawsze będę facetem…

W tym momencie rozpętało się pandemonium.

– Faszysta! Faszysta! Policja!!! – darła się falsetem osoba z fioletowymi włosami.

– Ty katolicki fanatyku! – wrzeszczała dziewczyna ogolona na zero, z tęczową torbą na książki. – Widziałam, jeszcze krzyżyk nosisz na szyi! To mnie obraża!

– Już cię nie ma na tym uniwersytecie! – basem dudnił blondyn zwany Auroro Poranno. – Wylatujesz, ja ci to załatwię!

– Ale tam, wylatuje, żeby tylko – miękkim głosikiem dopowiadał drobny chłopaczek z tlenionymi na blond krótkimi włosami, w spodniach rurkach i obcisłym golfie. – Ty kolego w pierdlu skończysz, ja osobiście jutro składam doniesienie na ciebie do prokuratury za nawoływanie do nienawiści! I mam świadków! – potoczył wzrokiem dookoła.

– A panu się też dostanie! – wrzasnęła do wykładowcy piersiasta. – To pan tu tego faszystę dopuścił!

Wykładowca był spocony. Wielka kropla spływała mu właśnie środkiem czoła, nosa, zawisła na czubku i ostatecznie spadła na modną różową koszulę marki La Coste. Patrzył w panice na rozwrzeszczane towarzystwo. W końcu jakby doznał olśnienia.

– Proszę mnie nie prześladować! – ryknął. – Nie jestem żaden pan, jestem dżender fluid androgeniczną niebinarną lesbijką w trakcie przemiany w… w… w jaszczura! – wypalił. W salce w budynku Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego przy Gołębiej nagle zapadła cisza.

 

***

 

Opowiadanko to dedykuję wszystkim, których heroiczne wysiłki umożliwią rychłą implementację na Uniwersytecie Jagiellońskim systemu informatycznego, który osobom niebinarnym i transpłciowym umożliwi funkcjonowanie w przyjaznej przestrzeni uniwersyteckiej pod – jak to określiła Katarzyna Jurzak, kierowniczka Działu ds. Bezpieczeństwa i Równego Traktowania UJ – „docelowym imieniem”, innym niż to w dokumentach, ale zgodnym z ich tożsamością płciową.

Jednocześnie wyrażam szczerą nadzieję, że to postępowe rozwiązanie pomoże Uniwersytetowi Jagiellońskiemu dalej piąć się w rankingach, takich jak Times Higher Education World University Rankings (obecnie UJ w przedziale 501-600) czy Ranking Szanghajski (obecnie UJ w przedziale 401-500). Od takich działań zależy przecież jakość kształcenia!