Czarny sen Putina
Tomasz Wróblewski 13.12.2014

Jedni nazywają to rewolucją łupkową, inni spiskiem przeciwko Rosji, ale nikt nie ma wątpliwości, że pogłoski o końcu ery Ameryki były przed wczesne. W zeszłym tygodniu cena baryłki spadła do 57 dolarów, co wiele osób pewnie odnotowało, ale dla Amerykanów ważniejsza była inna cyfra.  Średnia cena benzyny w przeliczeniu na złote wynosiła w Stanach Zjednoczonych 2,27. Tak, dwa złote i dwadzieścia siedem  groszy – 65 centów.

Cokolwiek by ekonomiści nie mówili o zbyt wolnym wychodzeniu z recesji, to efekty jednak są widoczne i to rażąco lepsze od tego co obserwujemy w Europie. Bezrobocie spadło w tym roku z 10 proc. do 5,7 proc. Gospodarce przybyło 8,3 mln nowych miejsc pracy. Pozostałe wskaźniki – sprzedaż detaliczna, nastroje konsumentów, PMI (nastroje przedsiębiorców) i plany inwestycyjne firm, wszystko ostro w górę. wzrost PKB  w tym roku pewnie będzie  oscylował w okolicach 3 proc. a nie jak prognozowano 2 proc. Dolar znowu jest królem na rynku walut. W porównaniu z 2011 do średniej najważniejszych walut wzrósł o 20 proc. W tym samym czasie  złoto straciło na wartości 40 proc. i tyle samo średnia cena ropy.

Im droższy dolar tym tańsze stają się surowce i szybszy wzrost gospodarczy, na co nakłada się ostatnia wygrana Republikanów w Kongresie i  prawdopodobne zwycięstwo w wyborach prezydenckich  2016 roku. co również napawa otucha inwestorów.

Powtarza nam się scenariusz z połowy lat 80 tych i początków lat 90 tych. Schemat makroekonomiczny bardzo podobny do tego z drugiej kadencji Reagana, aż do końca rządów Clintona. Czasy Amerykańskiej dominacji gospodarczej i przeciwwagi dla wszelkich autorytarnych reżimów.  A w szczególności dla Rosji, która przy niskich cenach ropy i złota nie jest w stanie finansować swoich imperialnych ambicji. Tylko w zeszłym tygodniu Rosja zmuszona była sprzedać 4 tony złota dla podtrzymania bieżących wydatków. Co przy obecnych cenach na długo Putinowi nie starczy.