Czy Chopin gorszy od Mozarta?
Mateusz Gilewski 16.01.2019

Europa tkwi w marazmie z minimalnym wzrostem gospodarczym. Niemcy i Włochy są już w technicznej recesji. Hiszpania, Francja biją rekordy bezrobocia ale ani unijni urzędnicy, ani ich zajadli wrogowie z partii narodowych jakoś nie spieszą się do odbudowy konkurencyjności i ograniczenia destrukcyjnego etatyzmu.

 

Nowy Rok przyniósł jednak promyk nadziei. Oto jest kraj, który jawi się jako nadzieja na gospodarcze lepsze jutro i wzór do naśladowania. Austria.

W zeszłym tygodniu odżegnywany od czci i wiary, narodowy rząd kanclerza Kurza przedstawił pierwszą od lat, prorozwojową wizję systemu podatkowego w Europie. Reforma jest obliczona na kilka lat, zakłada przebudowę sytemu podatkowego w stronę konkurencyjnego i przyjaznego obywatelom oraz przedsiębiorcom.

Wprawdzie już dziś Austria zajmuje dobre dziesiąte miejsce w światowym rankingu International Tax Competitiveness Index, ale w kilku kategoriach ma sporo do nadrobienia (przede wszystkim w zakresie podatków dochodowych). Ranking zasługuje zresztą na uwagę z innego względu. To jedna z nielicznych klasyfikacji, gdzie Polska wreszcie wyprzedza inne rozwinięte europejskie gospodarki, jesteśmy bezpośrednio przed Francją i Włochami. Cały szkopuł w tym, że wymienione państwa to dopiero trzecia dziesiątka światowego rankingu, a nasi decydenci najlepszych wzorców w zakresie podatków powinni raczej szukać u naszych sąsiadów: wszak dwa najwyższe miejsca zajmują Estończycy i Łotysze.

Rząd w Wiedniu postanowił gonić za najlepszymi i właśnie odkrył pierwsze karty. Na pierwszy ogień pójdą daniny najgorsze z najgorszych, czyli podatki dochodowe oraz pozostałe daniny obciążające pracę. Cel jest prosty: w 2022 roku udział podatków i składek na ubezpieczenie ma stanowić 40 proc. PKB, co będzie oznaczać spadek o 1,8 p. proc. w stosunku do wartości z 2017 roku. W planach są zatem ulgi podatkowe, które przyniosą obywatelom dodatkowe 6 miliardów euro w latach 2019-2022, z czego 1,5 miliarda euro weszło w życie już 1 stycznia w ramach zmian w zakresie ulg podatkowych dla rodzin. A już od przyszłego roku zacznie obowiązywać kolejna ulga dla najsłabiej uposażonych pracowników, kolejne 700 milinów euro pozostawione w portfelach Austriaków. Na dokładkę uproszczenia dla biznesu, w tym zapowiedziana ulga podatkowa dla reinwestowanych zysków. W sumie rząd spodziewa się, że do 2022 z nowych przepisów skorzysta aż 4,5 miliona podatników, zwłaszcza mali przedsiębiorcy oraz osoby o niższych dochodach.

Pewne uzasadnione obawy może jedynie budzić propozycja nowych zasad opodatkowania reklamodawców cyfrowych. Istnieją obawy, że nowy podatek byłby obciążeniem dla tych, którzy kupują reklamy od dużych zagranicznych firm zajmujących się reklamą cyfrową. W konsekwencji oznacza to przerzucenie i podniesienie podatków dla klientów, nabywców reklam cyfrowych, a nie firm, które je dostarczają.

Biorąc pod uwagę całokształt reform, w Europie przesiąkniętej etatyzmem i wszechobecnym dokręcaniem fiskalnej śruby, Austria jawi się jako jeden z nielicznych bastionów zdrowego rozsądku, tak potrzebnego Europie jak i Polsce. Żeby nie być gołosłownym, dla kontrastu wystarczy przypomnieć tylko kilka niedawnych rodzimych ustaw, o których alarmowaliśmy w naszym monitorze legislacyjnym Plusy Ujemne. Utrzymanie stawki VAT na poziomie 23%, wprowadzenie niekorzystnych dla przedsiębiorców limitów odliczania kosztów na leasing samochodów osobowych, przyjęcie unijnych przepisów dotyczących Exit Tax w sposób idący dalej niż dyrektywa unijna przez odniesienie jej także do osób nieprowadzących działalności gospodarczej. Zupełne przeciwieństwo rozwiązań zaproponowanych przez potomków Mozarta. Na dobre i sprawdzone zmiany nigdy nie jest jednak za późno, pytanie czy polski rząd znajdzie odwagę żeby z nich skorzystać?