Czy Polska może być krajem neutralnym?
Maciej Pniewski 17.10.2016

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest prosta i oczywista – nie może. Jest też podzielana przez główne siły polityczne, więc jakby nie ma o czym pisać. Niemniej od pewnego czasu różnej maści kibolstwo polityczne spod znaku “Ruchu Narodowego” czy Kukiza, najprawdopodobniej z niewiedzy i ignorancji, sączy patriotycznej młodzieży różne brednie do głowy i to wymaga reakcji.

Otóż Polska ma to nieszczęście, że leży na skrzyżowaniu dwóch wielkich światowych doktryn politycznych i jej wpływ na nie jest minimalny, o ile nie zerowy. Niestety.

Pierwsza to zachodnia doktryna geopolityczna Rosji – w uproszeniu: jak najdalej od Moskwy.Od 300 lat Rosja probuje wypychać na Zachód swoje granice i będzie to robiła przez kolejne 300 lat. Nie ma żadnego znaczenia co Polska zrobi – czy będzie “grzeczna” czy nie, czy będzie “prowokowała” czy nie – obojętnie jaką politykę będziemy prowadzić: Rosja jeśli tylko będzie mogła lub miała taką możliwość będzie starała się przesunąć jak najdalej na Zachód swoje granice lub strefy wpływów. To co mówi Dugin to nie żarty – ambicje sięgają wybrzeży Portugalii. Nic w tej sprawie nie możemy i nasza polityka nie ma i nie będzie miała wpływu na politykę Rosji.

Mimo posiadania broni atomowej, co w zasadzie gwarantuje Moskwie bezpieczeństwo, doktryna głębi strategicznej jest mocno wdrukowana w mózgi rosyjskich elit – dodatkowo jest to sprężone z religią wojny ojczyźnianej i pewnością, że gdyby nie głębia strategiczna stworzona agresją na Polskę w 1939 roku – Hitler byłby w Moskwie.

Jedyne co w tej sprawie możemy – to odstraszać, a sami do tego odstraszania to jesteśmy nieco za mali.

Druga wielka doktryna – to amerykańska Doktryna Monroe, która w interesującym nas zakresie, mówi, że Ameryka nie może dopuścić do powstania państwa EuroAzji, bo takie państwo mogłoby zagrozić Stanom Zjednoczonym. Doktryna ważna od 300 lat i pewnie ważna będzie przez kolejne 300. W jej imię Ameryka weszła w dwie wojny światowe w Europie, choć sama lubi twierdzić, że kierowały nią pobudki moralne 🙂

No i niestety skrzyżowanie tych doktryn leży nad Wisłą 🙁 Zarówno potencjalna ekspansja Niemiec, jak i potencjalna ekspansja Rosji – wiedzie przez nasz kraj.

W naszym interesie jest zatem w stopniu minimum utrzymanie obecnego status quo, a w wariancie maksimum w sprzyjającym momencie utworzenie poduszki z Ukrainy i Białorusi. Takiej samej jaką my jesteśmy teraz dla Niemiec. Nie przez przypadek czy sympatie Amerykanie mianowali Niemców swoimi namiestnikami w Europie. Doktryna Monroe się kłania.

Zatem “neutralność” to groźna iluzja ignorantów – na pewno też często lansowana przez rosyjskich agentów wpływu. To co realnie możemy – to trzymać z silniejszym, co staramy się od odzyskania niepodległości robić. Tylko siła (w tym sojusze, nie tylko, ale w tym) są w stanie temperować rosyjskie zakusy geopolityczne na Zachodzie. Niemcy – z którymi jesteśmy w sojuszu – w odróżnieniu od Rosji nie prowadzą XIX wiecznej polityki (terytoria, ziemia), tylko ekspansję XXI wieku – czyli gospodarczą – której w ograniczonym stopniu (ale jednak) jesteśmy w stanie się na naszym terenie przeciwstawiać lub ją ograniczać, o ile jest to sprzeczne. naszymi interesami.