Czy w energetyce będziemy odporni?
Włodzimierz Ehrenhalt 16.03.2020

Koronawirus jeszcze chyba nie opanował energetyki? Wnioskuję to z racjonalnych zapytań jakie otrzymuję, z telefonów od firm chcących dalej inwestować w źródła odnawialne i z rozmów (telefonicznych, oczywiście) z kolegami z branży.

 

Ale co będzie dalej? Czy nadchodzący kryzys gospodarczy, chyba już w skali światowej, zmieni nastawienie do nowoczesnej energetyki? Czy smogiem już nikt się nie będzie przejmował? Czy węgiel wróci do łask w Europie? Jeśli pandemia będzie trwała krótko to pewnie nic się specjalnego w tym temacie nie zmieni.

Ale jeśli potrwa parę miesięcy to straty gospodarcze będą ogromne, i z całą pewnością powstanie naturalny pęd do ich odrabiania. Za wszelką cenę? Kosztem nowoczesnej energetyki i własnego zdrowia?

A to właśnie nowoczesna rozproszona energetyka znakomicie się sprawdza w czasach wszelakich nieszczęść. Wielkie zakłady przemysłowe są bardziej zagrożone w okolicznościach kryzysowych, nie mówiąc już o stanie wojny.

Ale także pandemia może być wielkim zagrożeniem dla wielkoskalowej energetyki, przecież tam w jednym miejscu pracuje kilka tysięcy ludzi. Kraje o rozproszonej strukturze przemysłu zawsze lepiej sobie radziły w obliczu klęsk czy innych nieszczęść.

Nie mam wątpliwości, że Europejczycy szybko powrócą do kontynuacji ścieżki jaką obrali, ale co będzie u nas? Rząd podjął kilka kluczowych i mądrych decyzji związanych z epidemią, a społeczeństwo wykazało się jak dotychczas wyjątkową roztropnością i zdyscyplinowaniem.

Jak zwykle w czasach zagrożeń wykazujemy się dużą dozą odpowiedzialności i samodyscypliny. Ale złe chwile mijają i trzeba się wziąć do organicznej roboty. A co najważniejsze wyciągnąć prawidłowe wnioski i wcielać je w życie. A z tym już u nas nieco gorzej. Z zaistniałej klęski da się wyciągnąć prawidłowe wnioski dla rozwoju polskiej energetyki. Z całą pewnością.

To na pewno rozwój wszelakich źródeł rozproszonych i to nie tylko odnawialnych, to dywersyfikacja źródeł wytwórczych, linii przesyłowych, własności zarówno źródeł jak i linii, systemu rozliczeń i tak dalej. Ale obiekty strategiczne muszą pozostać pod kontrolą Państwa, a system współpracy ze źródłami niepaństwowymi jasny i czytelny, szczególnie w sytuacjach kryzysowych.

Może warto wykorzystać ten czas pewnego wyciszenia i spowolnienia tempa gospodarczego, aby w zaciszach czy to domowych czy gabinetowych trochę nad tym popracować i jak wszystko zacznie wracać do normy mieć już wypracowane schematy działania.

Ja pracuję, stąd ten mój komentarz.