Darmowe kredki dla szkół
Robert Gwiazdowski 15.05.2014

Pożyjemy, zobaczymy jak to będzie z tymi kapitalistycznymi wyzyskiwaczami z wydawnictw i księgarń, którzy tuczyli się na krwi rodziców dziatwy szkolnej. Pewnie nie popadają, bo otworzą coś innego – taki charakter mają te łotry, myślące tylko o nabijaniu sobie kabzy. Ale że podręcznik rządowy będzie DARMOWY? Marsjanie go wydrukują i podrzucą naszym dzieciakom w prezencie? Oczywiście plagiatu żadnego nie było z jajkami i omletami. Autorka darmowego podręcznika zapożyczyła przecież sama od siebie. Tylko że pierwowzór stworzyła na zlecenie tych kapitalistycznych krwiopijców, którzy realizowali politykę kolejnych rządów.

Niebywałe jest, że drukarze i księgarze zarabiali na tym niecnym procederze. Powinni popadać jak ci, którzy dla rządu budowali autostrady!

Chciałem też zauważyć, że kredki są moim zdaniem zdecydowanie za drogie. No i jeszcze jedne dzieciaki mają kredki lepsze, a inne gorsze. W ten sposób tworzy się w dzieciach poczucie nierówności! Co na to rząd i opozycja? Kredki dzieci powinny dostać też „darmowe” i takie same. Może być z tym jednak pewien problem. Otóż podręczniki rząd będzie drukował w zakładzie pomocniczym Rady Ministrów – bo w drukarniach już nie mieli mocy przerobowych, żeby na szybko przyjąć rządowe zlecenie. Rządowi drukarze będą pracować za darmo? Nie mogą! Sorry, taki mamy kodeks pracy! A papier i farby na ten „darmowy” podręcznik dostarczy? I podatki od tego zapłaci? Świadczenie nieodpłatne jest przecież opodatkowane! Sorry, taki mamy system podatkowy. Ale z „darmowymi” kredkami będzie jeszcze trudniej. Rząd nie ma fabryki kredek. Będzie musiał jakąś znacjonalizować. Lasy są państwowe, więc nie będzie problemu z „darmowym” drewnem na kredki. Aczkolwiek drwale, jak drukarze nie będą mogli pracować za darmo. Gorzej będzie z glinką kaolinową, woskiem i pigmentami do kredek. Ale też da się załatwić. Wosk dostarczy PKN Orlen – ma w grupie spółkę, która go wytwarza. Nie wiem tylko czy „za darmo”. Kaolin to kopalina – więc w zasadzie własność państwa. Mamy dość duże złoża w okolicach Świdnicy, Strzegomia i Bolesławca. Tak na szybko nie wiem, jaki jest ich stan prawny, ale jakby były jakieś problemy to się naśle ABW – jak na Kanadyjczyków z Lumeny, którym przyszedł do głowy głupi pomysł, żeby w Polsce miedzi szukać.

No a potem, jak już rząd nabierze doświadczenia na podręcznikach i kredkach, weźmie się za piórniki (jak w Szwecji). A na koniec stoczy zwycięską „bitwę o handel”. Był już w Polsce taki rząd, któremu się udało! A za 45 lat zorganizujemy Okrągły Stół i przeprowadzimy drugie „półwolne wybory”.