Deja vu 1
Robert Gwiazdowski 14.10.2016

“W państwie niewolniczym rządzili właściciele niewolników, w państwie feudalnym – feudałowie. Na zdrowy rozum można byłoby założyć, że w kapitalizmie powinni rządzić kapitaliści. I na ogół rządzą. Niejaki Bloomberg został nawet burmistrzem Nowego Yorku. Jednak w Polsce, mimo deklaracji o wstąpieniu na „kapitalistyczną drogę rozwoju” po staremu przedsiębiorców traktuje się jak zło konieczne. Trzeba ich znosić, ale można uprzykrzać im życie, kontrolować, nadzorować i łupić podatkami. Postępowanie władzy znajduje w tym przypadku pełną akceptację społeczną. Dla przodującej niegdyś klasy robotniczej przedsiębiorcy to cwaniacy opętani żądzą zysku, w pogoni za którym gotowi są sprzedać duszę diabłu, nie mówiąc już o okrutnym wyzyskiwaniu swoich pracowników. Z wyników badania tak zwanej opinii publicznej wynika, że kapitalizm nie satysfakcjonuje Polaków – a już tym bardziej nie satysfakcjonują ich kapitaliści. Zastanawiam się tylko kto i dlaczego zadał w ogóle respondentom takie pytanie? Małym dzieciom, które idą w zaparte, że czegoś nie lubią, mamy zwykły powtarzać: „nie wierz gębie, połóż na zębie”. Twierdzenie że kapitalizm się w Polsce nie sprawdza, jest tak samo rozsądne jak zapewnienia przedszkolaka, że nie zje zupy, której wcześniej nigdy nie próbował, bo mu nie smakuje. Nie mamy w Polsce kapitalizmu, i nigdy nie mieliśmy. To co mamy, tak ma się do ulubionego ustroju Adama Smitha, jak przez wiele lat miała się „demokracja” w państwach realnego socjalizmu do demokracji zachodniej. Jesteśmy państwem o bardzo dużym stopniu ingerencji rządu w gospodarkę, wysokim poziomie udziału wydatków publicznych w dochodzie narodowym i szerzącym się fiskalizmie. Państwem do cna skorumpowanym, między innymi dlatego, że zamiast prywatnej własności będącej ostoją kapitalizmu, mamy olbrzymi udział w gospodarce własności państwowej – ergo niczyjej. Państwem, w którym zastępy działaczy samorządowych, ilość których zwiększała się w tempie szybszym niż ongiś królików w Australii, mogą prowadzić niczym nieskrępowaną działalność gospodarczą przy wykorzystaniu gminnego majątku. Nic zatem dziwnego, że taki ustrój nie satysfakcjonuje Polaków – tylko że on nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. Jeżeli bowiem w Polsce mielibyśmy kapitalizm, to jak w takim razie należałoby nazwać ustrój gospodarczy panujący w Singapurze?

Czy to jednak oznacza, że gdyby rodakom dane było posmakować prawdziwego kapitalizmu, to by się nim nie zniechęcili? Z całą pewnością nie. Prawdziwy kapitalizm to bardzo niedoskonały ustrój gospodarczy, a wspierająca go klasyczna liberalna filozofia lansuje tezy dość niepopularne. Wmawia ludziom, że przede wszystkim sami są odpowiedzialni za swój los, że, jak pisał Tomasz Jefferson, „Pan Bóg pomaga tym, którzy potrafią pomóc sobie sami”. A przecież powszechnie wiadomo, że za wszelkie nasze nieszczęścia odpowiedzialni są inni. Nieprawdaż? Jak więc można nie zniechęcić się do liberalnego kapitalizmu, który każe nam w pocie czoła pracować, a nie strajkować, nie kraść, bo cudza własność jest święta, i żyć w poszanowaniu wolności innych ludzi, do której zalicza się także, a może nawet przede wszystkim, prawo posiadania przez nich efektów ich własnej pracy, których nie należy im odbierać w imię szczytnej redystrybucji dochodu narodowego do grup najbardziej potrzebujących. W istocie – takiego systemu gospodarczego wcale nie trzeba skosztować – można się nim zniechęcić a priori, zwłaszcza gdy politycy zapewniają, że wcale nie trzeba się męczyć – można wziąć od innych, a jedyny wysiłek, jakim się trzeba wykazać, to odpowiednio zagłosować w wyborach parlamentarnych. O resztę zatroszczą się już przyjaciele ludu pracującego (i nie pracującego) miast i wsi.”

I bez skojarzeń mi tu żdnych – artykuł został opublikowany w tygodniku Wprost w kwietniu 2003 roku 🙂