Dlaczego w ogóle nie będę głosował?
Robert Gwiazdowski 20.05.2014

Natrętna propaganda profrekwencyjna przed wyborami do Europarlamentu skłania mnie do przypomnienia, co pisałem już wiele lat temu, dlaczego w ogóle nie chodzę głosować. Staram się oddzielić akt głosowania od aktu wyboru. W obecnej sytuacji politycznej i przy obowiązującej ordynacji wyborczej, najbardziej wyrazisty wybór jest pomiędzy pójściem na głosowanie i nie pójściem.

Sam akt głosowania nie ma większego znaczenia. Nie chodziłem głosować na listy Frontu Jedności Narodu układane w KC PZPR, nie będę też głosował na listy układane przez współczesne komitety centralne poszczególnych partii.

Powinno się wybierać ludzi, a nie partie. Na partie się tylko głosuje. Nawet jak postawię krzyżyk przy nazwisku kogoś, do kogo mam zaufanie, to będzie to, niestety równoczesne wsparcie kogoś  innego z czołowego miejsca na partyjnej liście, na co nie mam najmniejszej ochoty. I jeszcze swoim głosem dam mandat liderom takiej partii, żeby nadal działali, jak działają. Bo skoro i tak na nich głosuję…
A jak już wybory mają być „proporcjonalne” to trzeba znieść próg wyborczy – wtedy jeszcze głosujący mógłby mieć nadzieję, że się jego głos nie zmarnuje.
Dopóki będzie tak, jak jest – przy urnie do wrzucania głosów mnie nie zobaczycie.
„Niegłosowanie” ułatwia też zachowanie dystansu do politycznej rzeczywistości. Nasza psyche sprawia bowiem, że jesteśmy skłonni „odtłumaczać” zachowania tych, których wybraliśmy, bo w ten sposób „odtłumaczamy” sobie także nasz wybór. A z drugiej strony gdy czujemy się w wyborach przegrani, mamy skłonność nie zauważać gdy zwycięzcy zrobią czasem coś rozsądnego.
Więc dopóki nie będzie jednomandatowych okręgów wyborczych, proszę mi głowy nie zawracać jakimś głosowaniem.
Straszne gromy zawsze spadały na mnie z tego powodu, ale od jesieni ubiegłego roku nie jestem sam. Rzesze autorytetów politycznych, moralnych, ekonomicznych, ze świata mediów i popkultury poparły moją postawę. Skoro oni mogli 14 października 2013 roku pójść na grzyby, to dlaczego ja 25 maja 2014 roku nie mogę iść grillować?
Szantaż, że takie postępowanie jak moje sprawia, że wzrasta odsetek mandatów uzyskanych przez partie, na które nawet nie przyszłoby mi do głowy głosować, się nie sprawdza. Opiera się bowiem na założeniu, że są inne partie, na które przyszłoby mi do głowy głosować.