Donos po europejsku, czyli łatwo i z niewielkim sensem
Artur Kiełbasiński 28.09.2016

Zieloni w Parlamencie Europejskim uruchomili w środę platformę do składania donosów na nierzetelnych podatników pod nazwą Euleaks.

Można się oburzać, można się złościć. Można dyskutować na temat skuteczności takiego rozwiązania. Z drugiej jednak strony, platforma „dla donosicieli” jest tak naprawdę oznaką słabości europejskich służb i polityków.

Od lat budżety państw w Europie są drenowane przez wyłudzenia VAT i „przestępstwa karuzelowe”. Tylko w polskim budżecie te straty są szacowane na ok. 50 mld zł rocznie. Tymczasem od lat Komisja Europejska przymierza się do zmian w dyrektywach VAT. I prace trwają, nieustająco trwają.

Oczywiście platforma do donosów to specyficzna prowokacja, nieprzypadkowo założyli ją Zieloni, niechętni dużemu biznesowi. Ale przy okazji to symbol europejskiej słabości. Trudno o zasadnicze zmiany, trudno o nową dyrektywę. Więc poprosimy o donosy. Spektakularne, ale w gruncie rzeczy przykre. Na więcej Europy dziś nie stać?