Europa potrzebuje Trumpa jak nigdy
Tomasz Wróblewski 25.05.2017

Trump nie był pierwszym który bił na alarm, że Europa musi więcej wydawać na zbrojenia jeżeli ceni sobie swoją wolność.  Ale trzeba było tego nieokrzesanego brutala i nieprzewidywalnego noworysza, żeby Europa usłyszała. Trump nie prosił, nie przekonywał, tylko oznajmił, że NATO straciło sens. Nie żeby wróg zniknął, przeciwnie. Rosyjski apetyt rósł z każdą kolejną redukcją zbrojeń w Europie. Zniknęła tylko wola walki. Trump nie mniej nie więcej tylko oznajmił – walcie się. Nie płacicie, to ja wychodzę.

Trzy lata temu na szczycie  przywódców Unii Europejskiej Obama apelował, że obrona europejskich wartości nie może ograniczać się do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Sześć lat temu sekretarz obrony Robert Gates ostrzegał przywódców NATO, że rządy w Ameryce za chwilę przejmą politycy – “ci, dla których zimna wojna nie była życiowym doświadczeniem, którzy nie wyciągnęli z tego żadnych wniosków” i za chwile zaczną zadawać pytania o sensowność NATO a zwłaszcza ogromnych wydatków jakie ponoszą amerykańscy podatnicy. Dokładnie 20 lat temu Madleine Albright w Pradze mówiła, że to już najwyższy czas, żeby ustabilizować wydatki na poziomie deklarowanych 2 proc. PKB. Powołała nawet komisję intelektualistów “Znaczenie zbrojeń dla budowy solidarności europejskiej w czasach pokoju”. Skończyło się konferencją na uczelni Sorosa czy jakiejś takiej. Dużo słów, które nie robiły wrażenia.

Przeciwnie Niemcy, Francja, Holandia kontynuowały swoje cięcia i zachodziły w głowę czy może da się lepiej to wojsko wykorzystać do robót publicznych. W środę szef NATO Jens Stoltenberg spotkał się z dziennikarzami w Brukseli i pochwalił administrację Trumpa za przykład, prezentując budżet zwiększający wydatki wojskowe w Europie o 40 procent. W kolejce stają – Francja, Niemcy, ba nawet Włochy gotowe wypełniać swoje dzienniczki, bo nie sposób inaczej nazwać obowiązkowe od teraz sprawozdania każdego z państw NATO w sprawie podnoszenia wydatków i co równie ważne  – struktury wydatków.

Można? Można. Z terrorem też się uda, byle problemu islamskich terrorystów nie zostawiać tym razem ekspertom od odróżniania złego islamu od dobrego i rozumienia rozterek młodych zamachowców.