Gazprom sięga głęboko do kieszeni, czyli wielkie pożytki z polskich inwestycji
Artur Kiełbasiński 15.06.2020

Gazprom odda 1 lipca 1,5 mld USD. To wielki sukces PGNiG i polskiej dyplomacji. Ale prawdziwa przyczyna rosyjskiej uległości jest dość jasna – to skala polskich inwestycji w system gazowy.

 

Wypłata jest pochodną wygranej PGNiG w sporze z Gazpromem ws. ustalania cen gazu dostarczanego w ramach tzw. kontraktu jamalskiego. Sąd arbitrażowy w Sztokholmie uznał kilka tygodni temu, że strona rosyjska zawyżała ceny dostarczanego do Polski gazu. Orzeczenie sądu z 30 marca było wielkim sukcesem Polski, ale budziło też spekulacje czy Gazprom dobrowolnie zwróci pieniądze i kiedy to się stanie.

Dlatego szybkość uzgodnienia terminu zwrotu budzić musi duży szacunek – pokazuje skuteczność polskich działań. Jednak trzeba powiedzieć szczerze – pozycja Polski jest w gazowym sporze silna dzięki wieloletnim inwestycjom w system gazowy. Dziś – po raz pierwszy w historii – Gazprom powoli staje się petentem usiłującym sprzedać Polsce gaz, a nie monopolistą dyktującym ceny i inne warunki kontraktu.

Obecny kontrakt kończy się 31 grudnia 2022 roku. Ale najważniejsze wydarzenie związane z jego wygaśnięciem miało miejsce… w listopadzie 2019 r. Wówczas PGNiG przesłał stronie rosyjskiej oświadczenie woli o wygaśnięciu kontraktu. Gdyby do końca 2019 r. takiego oświadczenia nie wysłano, kontrakt automatycznie przedłużyłby się o 3 lata. Wiadomo więc dzisiaj, że przedłużenia kontraktu nie będzie.

A jednocześnie wiadomo, że w Polsce gazu nie zabraknie. Po pierwsze, PGNiG planuje systematyczne wzrosty wydobycia gazu. Według prognoz wieloletnich w 2021 r. miało to być ponad 5 mld m sześc. Główne wydobycie dotyczy Polski, Norwegii, ale też planowany jest rozwój w Pakistanie. Oczywiście pandemia może zmieniać plany spółki, ale trend stawiania na wydobycie własne jest wyraźny.
Po drugie, bardzo sprawnie realizowane są dostawy gazu przez Gazoport w Świnoujściu. Szereg podpisywanych umów, m.in. z dostawcami z USA zapewnia trwałość dostaw właśnie przez Gazoport.

Po trzecie, w końcowej fazie jest realizacja gazociągu Baltic Pipe, łączącego polskie wybrzeże z norweskimi złożami, poprzez Danię. To będzie kolejne narzędzie budujące niezależność gazową polski. Dostawy z tego źródła mają być realizowane w czasie gdy będzie kończył się kontrakt jamalski.

Po czwarte, w planach jest także projekt budowy pływającego gazoportu na Zatoce Gdańskiej. Przypomnijmy – pod Gdynią znajdują się ogromne zbiorniki do przechowywania gazu. Gazoport w pobliżu, to logiczne uzupełnienie systemu. Do tego na terenach portowych w Gdańsku ma być realizowany tzw. mały gazoport przygotowywany przez spółki Lotos i PGNiG. A to element biznesowego wykorzystania gazu – mały obiekt nad Zatoką ma służyć bunkrowaniu (tankowaniu) statków napędzanych tym paliwem. A pływający gazoport na Zatoce to rozwiązanie sprawdzone. Od lat taki właśnie statek zacumowany w Kłajpedzie, a służący do regazyfikacji gazu zapewnia bezpieczeństwo gazowe Litwy i jej sąsiadów.

Suma tych inwestycji, zrealizowanych w ostatnich latach, bądź właśnie znajdujących się w zaawansowanych fazach realizacji, pozycja PGNiG i Polski jest dziś nieporównywalnie mocniejsza niż kiedykolwiek. Bo Polska poprzez ogromne inwestycje, powoli ale systematycznie zbudowała alternatywę dla Gazpromu. I to alternatywę opartą na wielu narzędziach. Od 1 stycznia 2023 r. Gazprom będzie wyłącznie jednym z wielu dostawców gazu. Opcją do wykorzystania. Opcją do wykorzystania, a więc opcją, z której korzystać nie musimy. Rosja przestanie mieć narzędzie nacisku na Polskę i całą Europę Środkowo-Wschodnią.

Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych, wielokrotnie podkreślał, że wyobraża sobie, że Polska zupełnie nie będzie kupować gazu w Rosji. W 2023 r. ta wizja będzie mogła być realizowana bez żadnego ryzyka dla polskiej gospodarki.

I w tym właśnie należy szukać źródeł polskiej skuteczności w negocjacjach z Gazpromem. Rosjanie potrafią planować i doskonale wiedzą, że bez dostaw do Polski, biznesowa pozycja Gazpromu ulegnie osłabieniu. A słabszy gospodarczo Gazprom, to słabsza politycznie i finansowo Rosja. Więc w ramach „inwestycji w przyszłość” Gazprom szybko płaci.

To ważne dla PGNiG, bo spółka od lat stosowała dla odbiorców ceny preferencyjne, licząc na sukces w sporze arbitrażowym z Gazpromem. Dziś zatem pieniądze od Rosjan będą „wolnymi środkami”, które będzie można przeznaczyć na inwestycje. W dobie epidemii to bezcenny zastrzyk środków.

Ale to też wskazówka na przyszłość. Systematyczne inwestycje w strategiczną infrastrukturę w różnych sferach gospodarki, realnie zmieniają sytuację Polski w różnych dziedzinach. Konsekwencja w tych kwestiach musi być ponadpolityczna. I akurat przykład Gazoportu im. Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu jest tego doskonałym przykładem. Decyzje o inwestycji podejmował rząd PiS w latach 2005-07. Budowę realizowano w czasach rządów PO-PSL, także w trakcie kryzysu finansowego i zapaści branży budowlanej. Pierwszy statek z gazem dopłynął do Świnoujście w grudniu 2015 r., już po zmianie władzy, gdy premierem była Beata Szydło.
Konsekwencja, polityczna zgoda, wizja niezależności przyniosły efekty. Dlatego dziś Gazprom płaci. I to szybko płaci.