Głos cynika głosem ludu
Dariusz Matuszak 30.05.2019

Jurek Wysocki wziął i napisał książkę. A właściwie nie napisał, tylko posklejał swoje różne wypowiedzi pisemne z ostatnich lat. Ma to tę zaletę, że „Głosu Cynika” nie trzeba czytać po kolei. Z jakichś nieznanych mi powodów Jurek fascynuje się gospodarką i biurokracją. Opisuje więc polskie absurdy ich dotyczące i robi to świetnie. I tak jeśli chcemy się dowiedzieć dlaczego paragon fiskalny z restauracji może mieć długość zwojów papirusowych z wierszami egipskiego poety Kallimacha, to od Jurka się dowiemy. Albo dlaczego lokator, któremu wynajęliśmy mieszkanie, a on zerwał parkiet, użył go na podpałkę do grilla i od 6 miesięcy nie nam płaci może nam powiedzieć byśmy szli czesać się pod most, to książka Jurka precyzyjnie i dowcipnie to wyjaśni. Jeśli zapytamy czemu np. 90-letni staruszek nie może mieć apteki pod nosem, tylko zimą musi 1 kilometr przedzierać się przez kopny śnieg to „Głos cynika” też nam to powie.

 

Generalnie jest więc tak: walimy się w łeb i zadajemy sobie pytanie dlaczego coś tak durnego i absurdalnego funkcjonuje. Nie możemy w to uwierzyć. Sięgamy po książkę Jurka, wertujemy i znajdujemy felieton i czytamy: tak to wszystko jest możliwe i zgodne z prawem majestatycznym, bo nasi władcy w swym geniuszu tak zaordynowali, żeby np. precyzyjnie odróżniać chipsy kukurydziane od ziemniaczanych i inaczej je opodatkowywać. Jurek docenia kunszt urzędników. Wie ile to trzeba namysłu, pracy, poświęcenia i wyobraźni, by te wszystkie idiotyzmy, które opisuje, zaprowadzać.

Z Jurkiem to w ogóle jest dziwna sprawa. Poznałem go dawno, dawno temu, znacznie wcześniej niż on poznał mnie. Szybko ustaliliśmy, że na wszystko mamy identyczne poglądy, więc od tego czasu toczymy dyskusje i w niczym nie możemy się zgodzić. I tak to sobie trwa, już od czasów kiedy dowodził „Życiem z Kropką”. To z tamtych czasów pochodzi ksywka Jurka „cynik” którą nadał mu Bronek Wildstein, najpierw jego podwładny, a później prezes TVP.

Nie wiem o co chodzi, czy to jakiś sekretny talent, namiętność do wina i pięknych kobiet, postawa na wszystko wywalonego, ale coś sprawiło, że potrafił wokół siebie zgromadzić ludzi niezwyczajnych, dać im wolność, której już dziś w redakcjach nie uświadczysz, nadać sznyt i wypuścić w świat by robili kariery i go budowali. I tak z tej zasmarkanej i biednej redakcji wywodzą się dyplomaci, w tym ambasadorowie, agenci służb, potentaci na rynku propagandy, czyli PR, kilka gwiazd telewizji i jedna miernota, wiceprezes wielkiego koncernu medialnego, facet który pokochał krowy, jest panem na tysiącach hektarów i jednym z największych specjalistów w Polsce od Ruskich.

Jest też laureat kilku nagród filmowych, jeden z największych w Polsce kolekcjonerów sztuki współczesnej, kilku pisarzy i jeden ze specjalistów od „dziury Bauca”, czyli ja. Mniej więcej chodziło to, że Buzkowi jak był premierem gdzieś zginęło 90 miliardów i nie mógł się ich doliczyć. Ja chodziłem z różdżką i pomagałem wskazać gdzie je zakopał, albo raczej w którym ognisku przepalił. Był też Tomek Wróblewski, który teraz się rządzi WEI i na nim mądrze wymądrza. Zaś niejaki Wróbel to najlepszy w Polsce specjalista od edukacji. (e, PiS, jak już żeście tą Zaleską do Brukseli wysłali, to może zadzwonicie do niego).

A, i był taki jeden co później rządził PAP-em, a teraz go do Rosji zesłali. Szpieguje tam, albo zajmuje się kulturą, czy coś takiego. Jest też taki, który pomaga zarządzać armią i na szczęście nie jest to Misiewicz. Jak ktoś lubi słuchać wywiadów Mazurka w RMF FM, to niech wie, że też jest z tej bandy. Grzesiek Jankowski zbudował i rozbujał najbardziej poczytną gazetę w Polsce. Wszystkich z nazwiska nie wymieniam, bo to temat na całkiem inną, wielką opowieść. Jeśli ktoś poczuł się wykluczony, to przepraszam. W recepcji WEI będzie książka skargi zażaleń i tam się można wpisać. Wspomnę jeszcze tylko swych sąsiadów blogowych – Łukasza Warzechę i Marka Budzisza – to ten od krów i Ruskich. Na WEI jest nas tylu, że moglibyśmy założyć jakąś komórkę inicjatywną, knuciem i spiskami go przejąć, ale po co, skoro jeden z naszych – Tomek Wróblewski się rządzi.

Tak czy owak, czego się Jurek nie dotknął, to zamieniało się w złoto albo w wino. Zupełnie jak u Midasa, czy Jezusa. Jak napisał o malutkiej Okunince, o której nie słyszeli nawet jej mieszkańcy, to zaraz zaczął się najazd na tę piękną nadbużańską miejscowość, tak, że wdzięczni tubylcy chcą mu wystawić pomnik. Jurek nie ma włosów, ale ma uszy, więc słucha. Jak już w tej Okunince z autochtonami się spotka, to przynajmniej wie dlaczego PiS wygrywa, a nie Komorowski z Tuskiem, mimo że są jego kolesiami. I tu być może jest jakiś błąd. Być może, gdyby na jakimś etapie swego życia byli podwładnymi Jurka, to teraz też by wygrywali.

O całym tej grupie z Wołkowego „Życia” piszę, by pokazać, że Jurek zawsze obracał się w zacnym towarzystwie, a mimo to należy do polskiego ludu, czemu stara się przez wrodzoną skromność zaprzeczać. Jest też liberałem, ale takim liberalnym liberałem, a nie jednym z tych komuchów socjalistów, którzy teraz buszują po Europie i lud okradają (w tym Jurka), by narzucać swe miazmatyczne wizje.

Z przynależności Jurka Wysockiego do do ludu wynika to, że może on się w jego imieniu wypowiadać. Tak więc „Głos Cynika”, to głos ludu. Wszystkich tych umęczonych ciągłą mitręgą przebijania się przez idiotyzmy regulacji, wypełniających stosy podań, biegających i sterczących po urzędach. Ale też tych, którzy są klientami banków, telefonii komórkowych, firm ubezpieczeniowych deweloperskich etc., w ogóle gdzieś mieszkają, albo jechali pociągiem, czyli dokładnie nas wszystkich. To od Jurka dowiedziałem się np.. że gdy się kupuję mieszkanie, to u notariusza trzeba zeznać, czy aby się nie współpracuje z PiS, albo PO, czy kto tam aktualnie na dzielni rządzi.

Książka Jurka jest dla wszystkich. I dla tych, którzy się z biurokracją i kafkowskimi absurdami muszą użerać i dla tych, którzy ją tworzą. Urzędniku państwowy i tym starszy specjalisto z korporacji. Jeśli odczuwasz potrzebę wymyślenia i wprowadzenia czegoś idiotycznego, tak, żeby życie utrudnić, zmarnować ludziom czas i energię, zszargać im nerwy, to sięgnij do książki Jurka. Tam znajdziesz inspirację, prawdziwą skarbnicę tematów. Jurek pokaże ci wszystkie dziedziny, w których tępy łbie będziesz mógł się wyżyć.

Jak już przeczytasz, że przy kupnie mieszkania trzeba zeznać, czy współpracuje się z PiS, albo PO, to może przyjdzie ci do głowy, by takie zeznania musiała złożyć cała rodzina i sąsiedzi. Jak już pomyślisz o płacy minimalnej, to może przyjdzie ci do pustego baniaka pomysł, by ustawowo określić też płacę maksymalną. Jak już wymyśliłeś, że apteki muszą być co najmniej 500 metrów jedna od drugiej, to nie zapominaj też o sklepach obuwniczych.

Ale jest też inna szansa. Może jak przeczytasz to zobaczysz siebie i przypomnisz sobie, że sam jesteś przyczyną tych wszystkich mitręg. Że jak już wypełniłeś PIT i chcesz upić się, by odreagować, ale jakiś baran taki jak ty, zamknął ci sklep z alkoholem, więc musisz dygać do sąsiedniej gminy, to może coś zrozumiesz.