Grunt to mieć rakietę
Marek Budzisz 09.01.2019

26 grudnia, przed samym Nowym Rokiem, Władimir Putin, jak sam oświadczył, zrobił prezent rosyjskiemu narodowi. Poinformował mianowicie o zakończonym sukcesem próbnym locie nowej rakiety zdolnej poruszać się z prędkością 20 razy szybszą niźli prędkość dźwięku i przenosić głowice bojowe. O nowej cudownej broni – rakietach systemu Awangard – rosyjski prezydent mówił już wcześniej, ale teraz pokazał Rosjanom i światu, że nie są to tylko projekty, ale twarde fakty. Rakieta przeleciała 6 tys. kilometrów i kosztowała najprawdopodobniej górę pieniędzy. Ile – dokładnie nie wiadomo, ale pierwsze prace rozpoczęto jeszcze za czasów ZSRR i potem, zmieniając tylko nazwy projektów, kontynuowano je z niezachwianą konsekwencją.

 

Ale wiadomo, skoro są priorytety, to nie ma co patrzeć na wielkość nakładów, tylko trzeba realizować zakładane cele.

Zaraz po nowym roku, pojawiły się w nadal świętującej Rosji, nieco inne, ale również ciekawe informacje. Najpierw kierujący rosyjskim odpowiednikiem NIK Aleksiej Kudrin, podsumował, mając na względzie rosyjską gospodarkę, miniony rok. I delikatnie całę sprawę nazywając, nie wystawił rządowi laurki. Właściwie nie udało się zrealizować żadnego z zakładanych wskaźników makroekonomicznych. I tak, rząd najpierw prognozował, że rosyjski PKB wzrośnie w 2018 roku o 2,1 %, potem własne projekcje korygował i mówił, że raczej będzie to 1,8 %. Ale nawet tego nie udało się osiągnąć, bo ostatecznie wzrost wyniósł 1,5 %, czyli w porównaniu do roku 2017 tempo jego wzrostu zmalało (wówczas było 1,7 %). I wszystko to w sytuacji, kiedy ceny ropy naftowej kształtowały się średnio znacznie powyżej prognoz. Inflacja miała wg. planów wynosić 2,7%, ostatecznie rok zamknął się na poziomie 4,2%. Dochody do dyspozycji Rosjan miały wzrosnąć o 2,3%, ostatecznie rok zamknął się wzrostem 0,4%. Zważywszy, że był to w Rosji rok wyborczy i władze „sypnęły gotówką” szczególnie dla sfery budżetowej, to wskaźnik ten trudno uznać za imponujący. I to wszystko trwa już 10 lat, bo rosyjska gospodarka od roku 2008 wzrosła o 7%, podczas gdy świat w tym samym czasie urósł o 40%. Warto w tym kontekście przypomnieć, że w ciągu ostatnich 5 lat (od 2013 roku) Rosja wydała na rozmaite inwestycje infrastrukturalne 75 mld dolarów. Nie pobudziły one gospodarki. Ekonomiści oceniają, że co najwyżej wywołały one wzrost rosyjskiego PKB bliski zeru, a wartość inwestycji w Rosji w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 1 %. Bo też i pieniądze, które Rosja inwestuje, przeznaczane są najczęściej na drogie i bezsensowne przedsięwzięcia. Widać to nawet w ułomnych rosyjskich danych statystycznych – w ciągu ostatnich 5 lat nakłady na maszyny i urządzenia w całości inwestycji spadły z 38% do 32%, a wydatki na rodzimą myśl techniczną i technologie stanowią jedynie 3%. Nic dziwnego zatem, że żaden z ankietowanych przez moskiewską Wyższą Szkołę Gospodarki 25 profesjonalnych analityków zajmujących się budowaniem prognoz makroekonomicznych na najbliższe lata, nie wierzy w zapowiedzi rosyjskiego prezydenta, że nowe programy inwestycyjne będą modernizacyjnym bodźcem dla rosyjskiej gospodarki. W przeciwieństwie do ministrów rządu, którzy przekonują opinię publiczną, że rosyjska gospodarka rozwijać się będzie po 2020 roku w tempie minimum 3% rocznie, oni są znacznie bardziej ostrożni i nie spodziewają się, że będzie to więcej niźli 1,4 – 1,8% rocznie.

Niedługo potem rosyjski odpowiednik GUS opublikował inne dane, które rzucają nieco więcej światła na stan w jakim znajduje się Rosja. Ma co prawda rakiety, które są w stanie przelecieć 6 tys. km i osiągają niebotyczna prędkość, ale znacznie trudniej przychodzi jej elitom rozwiązywać nieco bardziej przyziemne problemy. Otóż ujawniono, że 3 200 rosyjskich szkół funkcjonuje bez ciepłych toalet. To oznacza, że ma to co my nazywamy sławojkami, a niektóre nawet tego rodzaju udogodnień nie posiadają i trzeba kontentować się zwykłą dziurą w podłodze nieogrzewanego i nie mającego okien pomieszczenia. W niektórych regionach, takich jak Jakucja, już od 10 lat nie wydano ani kopiejki na tej cel. W kraju o takim, jak Rosja klimacie, tego rodzaju infrastruktura może być wyzwaniem. W niektórych rosyjskich szkołach do budynków wstawiono toi – toie i uważa się, że problem mają z głowy. Ale to nie jedyna ciekawostka. W Rosji 35 milionów ludzi, czyli ¼ populacji, wg. oficjalnych danych Rosstatu, żyje w mieszkaniach bez toalety. Tzn. mieszkańcy mogą korzystać ze wspólnych urządzeń sanitarnych, na ulicy. Co trzecie gospodarstwo domowe (47 milionów) nie ma ciepłej wody. 29 milionów ludzi nie ma też zimnej wody. Tylko 62,7% mieszkań w Rosji ma pełne węzły sanitarne. I taki stan to nie tylko Syberia czy południowe peryferia. Do najbardziej zapóźnionych należą m.in. okręgi pskowski, kirowski, nowogrodzki. O zaopatrzeniu w gaz lepiej nie wspominać. Rosja, która układa setki tysięcy kilometrów gazociągów po to aby sprzedawać gaz do Azji i Europy, od lat nie realizuje planów budowy sieci zaopatrujących własnych obywateli. Listę zaniedbań i zaniechań można byłoby jeszcze długo ciągnąć.

Ale najważniejszy prezent Rosjanie od władz dostali – mają nową rakietę. Bo wszystko jest kwestią preferencji.