Honczaruk
Marek Budzisz 31.08.2019

Od czwartku Ukraina ma nowego premiera i nowy rząd. Wołodymira Hrojsmana zastąpił Ołeksand Honczaruk. Co o nim wiadomo, prócz tego, że ma 35 lat i jest najmłodszym ukraińskim premierem?

Pochodzi z niewielkiej miejscowości leżącej w obwodzie czernichowskim na północy Ukrainy. Studiował w Kijowie prawo, przez kilka lat prowadził praktykę adwokacja. Rewolucję Godności 2014 roku przyjął z radością, choć z pewnością nie można powiedzieć, że był jej twarzą czy czołowym przedstawicielem. W wyborach, które po rewolucji miały miejsce, kandydował, bez powodzenia, do Rady Najwyższej z list niewielkiej formacji Siła Ludzi. Później, i to właściwy początek jego politycznej kariery, stanął na czele specjalnej organizacji BRDO, która finansowana była z funduszy Unii Europejskiej i zajmowała się przygotowaniem cyfrowej rewolucji w ukraińskiej gospodarce oraz administracji. Formalnie nie podlegała ona rządowi, choć Honczaruk sam był doradcą ds. cyfryzacji ówczesnego ministra odpowiadającego za gospodarkę Abramoviciusa. Trzeba przypomnieć, że opracowane przez młody zespół, który zgromadził wokół siebie Honczaruk, projekty cyfryzacji ukraińskiej administracji publicznej zostały niezwykle wysoko ocenione przez zagranicznych obserwatorów, podobnie jak propozycje rozwiązań antykorupcyjnych. Projekty nie zostały wdrożone, co spowodowało, jak można przypuszczać, rozczarowanie Honczaruka i jego zespołu do ekipy Poroszenki – Grojsmana i poparcie Zełenskiego. Obserwatorzy ukraińskiej sceny politycznej zauważają, że po pierwsze w czasie swej pracy w BRDO zespół Honczruka przygotował właściwie wszystkie ustawy niezbędne aby szybko zliberalizować gospodarkę. W tym sensie ukraiński pakiet radykalnych reform jest już gotów. Drugim elementem, wartym odnotowania jest to, że Honczaruk nie jest samotnym wilkiem, ale stoi za nim niemały zespół młodych zwolenników reform, z grona którego wywodzi się zresztą część deputowanych Sługi Narodu (Elena Szuliak, Witalij Biezgin i Denis Maliuska) czy członków nowego gabinetu – np. odpowiadający za energetykę Ołeksand Orżel. Po sukcesie Zełenskiego Honczaruk został mianowany zastępcą szefa administracji nowego prezydenta, do obowiązków którego należał nadzór nad sprawami ekonomicznymi. Komentatorzy ukraińscy zwracają uwagę na jego bliskie relacje z prezydentem Zełenskim, któremu towarzyszył w czasie objazdu prowincji kraju, dobrą komunikację z szefem prezydenckiego aparatu Bogdanem oraz technokratyczne nastawienie, co przejawia się brakiem wyrazistych aspiracji do odegrania samodzielnej roli politycznej. Te czynniki miały przeważyć i spowodować, że z grona kilku rozpatrywanych kandydatów Zełenski postawił na Honczaruka.

A teraz trochę na temat programu zmian, które chce wprowadzić nowy premier. Wygląda na to, że będą one szybsze i głębsze niż do tej pory przyjęło się uważać. Honczaruk w pierwszych wypowiedziach już stwierdził, że nie widzi potrzeby aby państwo regulowało ceny rynkowe, w tym i gazu oraz energii elektrycznej dla ludności, co odebrane zostało jako zapowiedź radykalnych posunięć w tych newralgicznych obszarach. Podobnie jeśli idzie o kwestię uwolnienia ukraińskiego rynku ziemi. Honczaruk, który w czasie swej praktyki adwokackiej zajmował się rynkiem nieruchomości powiedział, że liberalizacja winna nastąpić jeszcze w tym roku, bo jej odwlekanie tylko utrudni sytuację. Olga Trofimcewa, nowa minister rolnictwa, w swych pierwszych wystąpieniach akcentuje nie tylko potrzebę zniesienia przedłużanego przez lata moratorium na sprzedaż ziemi, ale również wiele mówi o tym, w jaki sposób uwolnienie tego rynku wpłynąć może na ściągnięcie na Ukrainę kapitałów, jako że ziemia stanowić będzie główne aktywo zabezpieczające kredyty zagraniczne. Zainteresowanie ukraińskiego Banku Centralnego oraz rządu związane jest obecnie z tą sferą. Współgra to z wypowiedziami Davida Malpassa, szefa Banku Światowego, który po ostatniej swej wizycie w Kijowie napisał w Financial Times, że „moratorium na sprzedaż ziemi rolnej zmniejsza gwarancje poszanowania tytułów własności ziemi i ogranicza dostęp do kredytu, bo podważa możliwość zabezpieczenia hipotecznego.” Honczaruk już powiedział, że jednym z pierwszych celów jego gabinetu będzie osiągnięcie porozumienia z misją MFW, która przybywa do Kijowa na początku września. Widoki na to są dobre, bo dzień przed jego wyborem Bank Rozwoju Regionalnego, wchodzący w skład Banku Światowego, podpisał z ukraińskim rządem umowę o udzieleniu kredytu w wysokości 200 mln dolarów z przeznaczeniem na budowę infrastruktury prawnej i organizacyjnej (katastry, system ksiąg wieczystych etc.) niezbędnych dla uruchomienia reformy. Honczaruk chce, aby nowe porozumienie było podpisane na 3 do 5 lat i spowodowało istotny napływ kapitału zagranicznego (zarówno inwestycyjnego, jak i kredytów) na Ukrainę. To jego zdaniem jest z kolei warunkiem koniecznym, aby gospodarka zaczęła rosnąć w tempie 5 do 7% rocznie. Temu ma służyć, m.in. prywatyzacja systemu bankowego (deklaracje o gotowości sprzedaży 10 największych banków) oraz sprzedaż firm będących w rękach państwa. Pierwszym krokiem ma być przeniesienie kontrolowanych przez państwo akcji do jednego funduszu, który rozpocznie ich sprzedaż.

Trzeba też zwrócić uwagę na niezwykle ciekawą wypowiedź oligarchy Kołomojskiego, który w udzielonym w minionym tygodniu wywiadzie powiedział, że po to aby uratować Ukrainę, należy znacjonalizować wszystkie duże firmy dziś kontrolowane przez oligarchów. Palcem wskazał na Rinata Achmetowa, którego podmioty mają największy udział w dystrybucji energii elektrycznej oraz gazu na Ukrainie. Jego zdaniem, nie uda się zdemonopolizować rynków ani w konsekwencji wprowadzenia konkurencji obniżyć cen dla odbiorców, jeśli na rynkach żerować będą oligarchowie. To ciekawy i wart obserwowania wątek, bo być może będziemy obserwować interesujące ruchy i działania nowych władz. Może nie do końca zgodne z logiką rynku (podobnie jak np. nacjonalizacja hut w Krzywym Rogu kontrolowanych przez koncern Mittal), ale takich, które tworzą nową sytuację na ukraińskim rynku, tj. taką, gdzie wcześniejsze „zdobycze” oligarchów czy inwestorów z krajów takich jak Chiny, są im odbierane, po to, aby już z udziałem inwestorów z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych sprywatyzować je na nowo.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na ruch Zełenskiego, który w ostatnich dniach odwołał szefową ukraińskiego urzędu antymonopolowego. Zrobił to bez kontrasygnaty ówczesnego premiera Hrojsmana, czym naraził się na krytykę mediów. Ale coś innego może być istotne w całej układance. Otóż od decyzji tego urzędu może zależeć przyszłość monopoli na ukraińskim rynku, a w związku z tym przyszłość wielu oligarchicznych fortun. Zmiana ta może oznaczać, że i w najbliższej przyszłości będzie to jeden z kluczowych dla rozwoju wypadków urzędów. Jak bardzo istotny, będziemy mogli zobaczyć już wkrótce w związku ze spodziewaną decyzją wobec przejęcia przez firmy z Chin, koncernu Motorsicz, który uznawany jest na Ukrainie za perłę tamtejszej gospodarki. Po to aby udaremnić transakcję (formalnie sprzedaż została dokonana, ale musi zostać wydana zgoda urzędu antymonopolowego) do Kijowa przyleciał specjalnie John Bolton. Firma jest ogromna (20 tys. zatrudnionych) i dla Kijowa strategicznie istotna. Teraz wszystko w rękach urzędu antymonopolowego.