Ja, liberał ze złomowiska!
Robert Gwiazdowski 24.02.2017

Przeczytałem dziś w DGP radę Jana Wróbla: „liberałowie, uważajcie, bo traficie na złom”!

Jak ktoś nie rozumie liberalizmu to nie powinien o nim pisać. Ja na przykład nie rozumiem socjalizmu i o nim nie piszę. Obserwuję jedynie spektakularne jego porażki i je komentuję. Na przykład: Wenezuela, Kuba, Korea Północna. Po drugiej stronie jest zaś Nowa Zelandia, czy Szwajcaria. Ciekawy jest też przykład Chin sprzed 1989 roku gdy tkwiły w okowach socjalizmu i po 1989 roku gdy dopuściły działanie tylko niektórych „liberalnych” zasad jak prawo własności zaakceptowały działanie mechanizmów cenowych opartych na prawie podaży i popytu.  

Współczesny liberał powinien z zainteresowaniem, a nie z pańską wyższością, czytać klasyków antykapitalizmu” – radzi Jan. Przeczytałem nawet Piketty’ego. Czytałem z zainteresowaniem. Z „pańską wyższością” odniosłem się dopiero do tego co przeczytałem. Czytałem też przywoływanego Edwarda Abramowskiego – ojca polskiego anarchosocjalizmu, przyjaciela Stefana Żeromskiego, pierwowzoru postaci Szymona Gajowca z „Przedwiośnia”. Powieść Żeromskiego o „szklanych domach” też zresztą czytałem z zainteresowaniem. Ale pierwsze domy ze szkła zaczęto w Polsce budować po 1989 roku – jak już się skończył okres budowania „szklanych domów” zgodnie z socjalistyczną teorią i pojawiły się – jak w Chinach – pewne praktyczne elementy kapitalizmu, jak własność prywatna i ceny.

Jakby współczesny socjalista w ogóle czytał klasyków liberalizmu, niekoniecznie nawet z zainteresowaniem a jedynie ze zrozumieniem, nawet w połączeniu z „proletariacką wyższością”, mógłby ze zdziwieniem zauważyć, że niektóre tezy Abramowskiego brzmią dziwnie podobnie do niektórych tez „Teorii uczuć moralnych” Adama Smitha

Polecam zwłaszcza „Socjalizm a państwo. Przyczynek do krytyki współczesnego socjalizmu” (sic!) z 1904 roku. To wolny i twórczy człowiek jako jednostka jest dla Abramowskiego – jak dla Smitha – podstawową wartością! Dlatego krytykuje socjalizm państwowy i państwo jako takie. W krytyce państwa idzie jeszcze dalej od Smitha i jak libertarianie głosi  potrzebę jego likwidacji! „Socjalizm rewolucyjno-państwowy musi zginąć, jak ginie każde kłamstwo” – pisze Abramowski.

Niestety, jak każdy socjalista, Abramowski miał nadzieję, że uda się stworzyć „nowego człowieka”, żeby mógł zapanować nowy ustrój. Nie udało się jak dotąd. Małżonkowie nie potrafią się dogadać w sprawie wyrzucania śmieci, a socjaliści maj ą nadzieję, że wszyscy dogadają się z wszystkimi we wszystkim. Być może historia przyzna jeszcze rację Abramowskiemu. Stanie się tak, jak ludzką naturę uda się zmienić przy pomocy chemii. I wtedy będzie cudownie – jak w Powrocie z gwiazd Stanisława Lema. Tylko ja, jak Hal Bregg astronauta Prometeusza, nie wiem czy bym chciałbym żyć w społeczeństwie, które „zabiło człowieka w człowieku”. Wolałbym już chyba „trafić na złom”, jak straszy Wróbel. Najlepiej z jakąś Eri.