Jak długo Tusk będzie chodził w glorii i chwale
Tomasz Wróblewski 10.03.2017

To jak długo będzie żyła brukselska klęska rządu, zależy wyłącznie od rządu. Nie od tego czy w mediach uda się zagadać temat, narzucić przyjazną narrację, odwrócić uwagę, przerzucić odpowiedzialność, ale od pomysłu na skuteczną strategię. Nie przeciwko tylko na rzecz. Nie  przeciwko opozycji, sędziom, nauczycielom, aptekarzom, ale ofensywę  na rzecz dobrobytu.

Może być tak, że po miesiącu, dwóch,  ucierania nosa rządowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu, lewicowym publicystom skończą się wątki. Wynoszenie Tuska na piedestał zacznie mieć odwrotny skutek. Ludziom przypomną się zaszłości, ośmiorniczki, zegarki, arogancja i bezczynność. Ale może być i tak, że rząd i publicyści z prawej strony będą szukali łatwych zwycięstw. Media podkręcą śrubę, wróci pomysł  wcześniejszych wyborów do samorządu w których doświadczeni burmistrze i prezydenci nie będą mogli wystartować, wróci  ustawa mająca pogrążyć aptekarzy, ruszy karuzela podejrzliwości w urzędach i spółkach skarbu, a  jeden z drugim prokurator, poważnie potraktuje ustawę o więzieniu za źle wystawioną fakturę. Wtedy warszawka będzie się rozkoszować przegraną Kaczyńskiego, każdą jego skrzywioną miną. Każda wzmianka o Tusku, będzie witana aplauzem. Jego wizyta w Warszawie będzie powodem do przemarszu ulicami koalicji czarnych kobiet, strajkujących  nauczycieli, zwolnionych dziennikarzy, ujawnionych ubeków, i kto tylko czuje urazę stanie do apelu. Reelekcja Tuska, która dziś  nie trafiła na pierwsze strony europejskich gazet, po kilku miesiącach stanie się wydarzeniem w Europie niemal jak Brexit.

Najgorszą rzeczą jaką może zrobić polityk to źle wykorzystać własną porażkę. Nie uczyć się na błędach, nie wyciągać wniosków. Zwłaszcza wniosków z poprzednich sukcesów. Tego co tak naprawdę dało PiSowi zwycięstwo. Czyli bogaty program naprawczy. Demografia, gospodarka, sprawiedliwość społeczna. Mamy już całkiem niezły podkład. Dobra sytuacja gospodarcza, gotowy w zarysach plan „Zrównoważonego Rozwoju”. Wzmocniony teraz  mądrą reformą systemu podatkowego, zostawiającego więcej pieniędzy w kiszeniach podatników, szybkim wdrożeniem pakietu ustaw deregulacyjnych, konstytucją dla biznesu zrobi więcej dobrego niż zmasowana kampania w mediach przeciwko Tuskowi. Nie trzeba naprawdę wiele, warto skończyć z zawrotnymi awansami miernot zasłużonych swoim przytakiwaniem, zablokować dzikie projekty ustaw cichcem wprowadzane do Sejmu dla obrony grup interesów. Dobrobyt głupcze – to i tylko to może odebrać lewicy wielkie , historyczne zwycięstwo.