Jak się zarabia na eko-histerii
Tomasz Wróblewski 27.09.2017

Marne nasze widoki na energetyczne  zrozumienie  Brukseli. Nawet jeżeli Emmanuel Macron nie przeforsuje swojego radykalnego podatku Co2, to i tak grożą nam zawrotne wzrosty cen energii. Można zżymać a można też szukać miękkiego podbrzusza w twardej polityce klimatycznej Unii.

Jakiś miesiąc temu pisałem na tej stronie o kłodach rzucanych pod nogi australijskiej firmy wydobywczej w Polsce Prairie Mining Limited. Biurokratyczna gehenna, papierkowy maraton i narodowa nie decyzyjność  groziły utratą projektu – normalka. Dziś okazuje się, że urzędnicy idą po rozum do głowy. Wychodzą ze skóry żeby pomóc w uruchomieniu kopalni Jan Karski nastawianej na eksport węgla koksującego do ekologicznej Europy. (potencjalnie ponad 700 mln ton)  Najnowsza technologia i co najważniejsze – docelowe  zatrudnienie 10 tysięcy osób.

W czasach eko-hipokryzyji węgiel do hut osiąga zawrotne ceny w całej Europie. Zapotrzebowanie zdaje się być odwrotnie proporcjonalne do anty-węglowych kampanii. Głównym wygranym,, były  dotychczas Stany Zjednoczone i Australia. Donald Trump, który zniósł obamowskie restrykcje na wydobycie węgla, korzysta  z tego, że Europa zamknęła swoje kopalnie zanim jeszcze zastąpiła  elektrownie węglowe, wiatrem, słońcem czy falami morskimi. Huty zabijają się o węgiel, którego okazuje się, my też mamy sporo. Głównie w województwie lubelskim.

Jak bardzo się to opłaci? W ciągu ostatnich sześciu miesięcy amerykański eksport do Europy wzrósł z 23 milionów ton do 37 milionów miesięcznie. Dzięki temu tradycyjne stany węglowe jak Pensylwanii mogą się pochwalić wzrostem PKB, średnio 2.5 proc, Zachodnia Wirginia miała drugi najlepszy wynik w kraju (2.9 proc), zaraz po Teksasie(3 proc), ale i inne węglowe stany rozwijały się powyżej średniej krajowej.

Największymi importerami są państwa najbardziej zaawansowane we zwalczaniu wydobycia węgla jak Francja czy Belgia. Eksport amerykańskiego węgla do Francji wzrósł w tym roku o 214 proc. Rząd w Paryżu tłumaczy  to  chwilowymi przerwami w dostawach prądu z elektrowni atomowych, ale przedłużające się remonty i modernizacje, utrzymują import stale na tym samym poziomie.  Eksport do Wielkiej Brytanii wzrósł w drugim kwartale o  175 proc. , ale to już w stosunku do pierwszego kwartału kiedy  Brytyjczycy importowali o 282 proc. więcej niż rok wcześniej. Nawet Angela Merkel zmuszona była zwiększyć import węgla o 94 proc. Do tego dochodzą Chiny które kupują dziś o 357 proc. więcej.  Rynek przetrzebiony przez eko-radykałów, zdaje się nie mieć dna. Może i my,  zanim zapłacimy za klimatyczne szaleństwa, zdążymy coś na tym zarobić.