Jak zlikwidować socjalizm
Dariusz Matuszak 04.07.2019

Taki był tytuł debaty w Świetlicy Wolności, w której brałem udział wraz z mymi trzema blogowymi sąsiadami – Jurkiem Wysockim, Tomkiem Wróblewskim i Łukaszem Warzechą. Nawet się z nimi prawie pokłóciłem, chociaż z niemal wszystkim się zgadzałem. Co ja tam gadałem to napiszę, a nawet więcej, ale za nich się wypowiadał nie będę, bo mi nie wypada. Lepiej jak sami to zrobią.

 

Jestem optymistycznym pesymistą. Myślę, że jesteśmy w sytuacji żaby gotowanej na wolnym ogniu i nawet nie zorientowaliśmy jak bardzo przerabiają nas na socjalistów. Pomysły, że można obywatelom zabierać ponad 60% owoców ich pracy, narzucać im jakie mają zawierać ze sobą umowy, że państwo powinno się ludźmi opiekować bo są zbyt głupi i nieudolni by zadbać o samych siebie są powszechnie przyjmowane. Tak bardzo jesteśmy ugotowani.

Nie jest to jakiś szczególny stan właściwy tylko naszej nacji. Przeciwnie. Idziemy tam, gdzie zmierza cały postępująco postępowy świat. Jeśli komuś się wydaje, że PiS rozdając nie swoje pieniądze, zaprowadzając socjalistyczne porządki w gospodarce jest nieeuropejski, to jest w tzw. mylnym błędzie. Tak jak z Zachodu przyjmujemy modę w modzie, w pop kulturze, nowinki technologiczne i kulturowe, tak samo przyjmujemy każdą ideologię, choćby największą nawet tandetą intelektualną była. Nie ma takiego paździerza, którego byśmy sobie z Zachodu nie sprowadzili. Tak jest i z socjalizmem, bo ten, który mamy teraz, nawet jeśli nosi jakieś ślady posowietyzmu, to jest praktycznie w całości made in UE.

Stąd mój pesymizm. Sami w środku Europy nie stworzymy enklawy zdrowego rozsądku, wolności i przyzwoitości. Jesteśmy częścią tego samego organizmu i nawet jeśli, jak by chcieli niektórzy, jego sercem, to i tak ono będzie zatrute. 70% praw zaprowadzanych w Polsce jest wytworem unijnym, więc nawet gdyby pozostałe 30% działało jak odtrutka, to i tak jest jej za mało.

Pozostaje się modlić co m.in. zaproponował Łukasz Warzecha. Tak, modlę się o to, by Trump wygrał reelekcję, Salvini przejął całkowicie władzę we Włoszech, Wielka Brytania ostatecznie opuściła Unie i odniosła sukces, by w Kanadzie w tegorocznych wyborach wybrano Konserwatystów i odsunięto pajaca Trudeau, by we Francji doszło do przesilenia i by do cna zepsute elity zostały zmiecione ze sceny. Wtedy pochód socjalizmu przez świat zostanie powstrzymany i będziemy mieli czas na refleksję i obejrzenie się za siebie zastanawiając dlaczego robiliśmy te głupie rzeczy, które robiliśmy. Dziś nie ma na to nawet czasu, bo postępujący postęp nie zna chwili wytchnienia i wciąż wymaga, byśmy równym marszowym krokiem szli naprzód ku ostatecznej równej równości i sprawiedliwości społecznej, czy jak to się tam u socjalistów nazywa.

Oprócz tego pozostaje prowadzić nam organiczną pracę uświadamiającą tak jak WEI, czy chociażby Świetlica Wolności – czynne 7 dni w tygodniu od 12.00 do ostatniego kieliszka.

Musimy iść przez instytucje tak jak socjaliści, którzy dość szybko zorientowali się, że gdy wezmą się tylko za gospodarkę, to szybko doprowadzą ją do ruiny. To z kolei na ulice wyprowadzi lud, który szybko kamieniami mógłby socjalizm z łbów wybić. Dlatego też lewica za wskazaniem filozofów ze szkoły frankfurckiej postawiła na wszystko to co jest ulotne, niewymierne, nie dające się skwantyfikować, co odwołuje się nie do rozumu, tylko emocji, czyli też sfery ducha. To socjalizm króluje w szkołach i uczelniach, w kulturze zwłaszcza tej popularnej, w mediach – wszędzie tam gdzie można kształtować postawy.

Socjaliści po doświadczeniach Sowietów słusznie doszli do wniosku, że nie ma potrzeby kontrolowania środków produkcji. Lepiej przejąć i kontrolować same owoce pracy. Ruch polegający na zagarnięciu środków produkcji jest gwałtowny. Żaba szybko zorientuje się, że jest wrzucana do wrzątku i wyskoczy zwłaszcza, że socjaliści kompletnie nie potrafią nimi zarządzać i nic nie byli by w stanie wyprodukować. Po co kraść piłę, drewno, gwoździe, heble jak można ukraść zrobiony dzięki tym narzędziom stół. Kradzież owoców pracy można też przeprowadzać metodą salami, czy też powolnego podgrzewania wody, w której żaba siedzi. Krok po kroku zagarniane są więc kolejne obszary wolności, bo żadna z tych maleńkich kradzieży nie wywoła gwałtownego sprzeciwu zwłaszcza, jeśli jest uzasadniona. Do tego dobrze mieć jakąś ideologię, która grabież uzasadni i najlepiej, żeby nie miało to nic wspólnego z jakąś tam lewicowością.

Równość, czy sprawiedliwość to wartości uniwersalne, ale warto im poprzez propagandę nadać taki kształt, by grabież uzasadniały. Po to więc opanowanie szkół, kultury, środków masowego przekazu. Jeśli równość zaczynamy rozumieć jako zaprowadzanie np. parytetów płciowych, to socjaliści swój cel osiągnęli. Po co im środki produkcji, skoro mogą ci nakazać kogo masz zatrudniać. Jeśli socjaliści walczą z jakąś wyimaginowaną dyskryminacją, to m.in. po to, by na końcu powiedzieć: by było równo należy zatrudnić tyle i tyle kobiet, tylu, a tylu homoseksualistów, imigrantów, muzułmanów etc.

Dla tej równości, opiekuńczości jakiejś tam ichniej sprawiedliwości oddajemy po kawałku. Tu jakiś procencik na walkę z alkoholizmem, tam jakiś na walkę z dyskryminacja, tu na dzieci +, które chodzą głodne, to na samotną matkę i jej kochanka, tutaj, żeby żaby się mogły legnąć. Jeszcze gdzie indziej procencik na jakieś tam wyrównanie szans dyskryminowanych i tak w nieskończoność. A wszystko to przecież słuszne, bo nikt nie chce by dzieci chodziły głodne, alkoholicy dogorywali w rowach, samotne matki nie miały kochanków, a żaby się nie lęgły.

To wszystko na razie jeszcze detal. Socjalizm zaś jest już na takim etapie, że potrzebuje ostatecznego skoku na kasę. Idea, która skutecznie pozwoli zagarniać owoce pracy i kontrolować życie ludzi musi być potężna i przemawiać do wyobraźni. Musi mieć taką moc grozy, by przyćmiła wszystkie inne problemy. By stały się one kompletnie nieważne. Taką ideą jest np. teraz ocalenie Ziemi przed zagładą. Czyż może być większe wyzwanie? Czyż w obliczu ostatecznej apokalipsy nie zgodzimy się oddać wszystkiego i zrezygnować z wolności, byle tylko ludzkość przetrwała?

Socjalizm jest ze swej natury ideologią totalitarną. By go zaprowadzić nie można zostawić wolności w żadnej dziedzinie życia. Najwyżej od pasa w dół. Cała reszta musi być kontrolowana. I do tego też znakomicie nadaje się Apokalipsa Globalnego Ocieplenia. Bo wszystko co nam zaproponują, by nas ocalić, skończy się zaprogramowaniem na nowo naszego życia i całkowitym kontrolowaniem go.

Zieloni w Niemczech, którzy wyrastają na druga siłę polityczną zapowiadają, że po objęciu władzy zakażą wielkiej hodowli krów. Bydło bowiem pierdzi i uwalnia do atmosfery gaz cieplarniany – metan. Niemcy nie będą więc jeść wołowiny (poza najbogatszymi, którym jest obojętne, czy kg kosztuje 8, czy 100 euro). Za Niemcami jak zwykle pójdzie cała Europa.

Rząd Irlandii już zapowiedział, że do 2030 roku z całej wyspy mają zniknąć samochody na paliwa. Kogo będzie stać może mieć elektryczny, reszta wcale. Premier Vadakar już oznajmił, że ludność będzie musiała przenieść się do dużych centrów miast. Łatwiej bowiem zapewnić w skupisku transport i dostarczyć wszelkie usługi, niż gdy wszystko jest rozproszone. Poza miastami Irlandia będzie ekozielona.

Całkowitą rezygnację z paliw kopalnych zapowiadają w USA Demokraci, w tym praktycznie ich wszyscy potencjalni kandydaci na prezydenta. Nie chce mi się rozpisywać na temat prawdziwej apokalipsy, do której doszłoby, gdyby ten debilny pomysł wszedł w życie. Ale znów oznacza to wszystko kontrolę nad tym jak i ile np. podróżujemy. Już za nas zdecydowano z czego i czym jemy, czym gdzie możemy wjechać, jakich opakowań używać etc. Mniejsza o szczegóły, o tempo w jakim zmiany będą wprowadzane, wszystko i tak prędzej, czy później sprowadzi się do kontroli nad naszym życiem, które będzie musiało być eko zgodnie z wyobrażeniami socjalistów. Po przeforsowaniu wizji wielkiej apokalipsy nie będzie już trzeba niczego kroić po kawałku. Ba, nawet nie potrzebne będą jakieś nowe podatki i daniny. Wystarczy, że je wszystkie zapakuje się np. w cenę energii.

Wiem, że ten tekst praktycznie nie odpowiada w ogóle na pytanie żadne w tytule. Jasne, że w sumie rację ma Jurek Wysocki, który żartem powiedział, że socjalizm można zlikwidować tylko zamachem stanu. Pozostaje nam tak naprawdę jedynie modlitwa i organiczna powolna praca, by odzyskać wszystkie szkoły, media, instytucje kultury etc. By to się udało trzeba na każdym kroku uświadamiać czym jest tak naprawdę socjalizm i demaskować go w każdym przejawie życia. Front bowiem nie przebiega na odcinku podatków i gospodarki, ale w każdym miejscu, które liberałowie bezwolnie socjalistom oddali.

Socjalizm zgodnie z klasyczną definicją jest stanem przejściowym na drodze do komunizmu. U najgłębszych jego podstaw leży założenie, że w swej przeważającej masie ludzie są głupi i podli. Głupi, bo nie potrafią kierować swym życiem więc trzeba nimi kierować, opiekować się i kontrolować. Nawet jeśli jakieś jednostki świetnie sobie radzą, to są podłe, jak to wstrętne babsko, które wywiozło do lasu umierającego pracownika z Ukrainy. Jesteśmy podli, więc pozwolimy umierać z głodu, do cna będziemy wyzyskiwać, dyskryminować kogo się tylko da, niesprawiedliwie osądzać. Dlatego musi być funkcjonariusz państwa – socjalista, który nie pozwoli nam na nasze patologiczne, aspołeczne zachowania.

Socjaliści w jednej rzeczy mają wielką przewagę nad liberałami. Działają kolektywnie i według planu. Liberalizm jako ruch wolnych ludzi ze swej istoty musi odrzucać zbiorowe akcje. To dlatego dobrze zorganizowana i działająca według planu mniejszość może narzucać swa wolę większości.

W liberałach nie ma też tej bezbrzeżnej skłonności do kłamania, by osiągnąć jakieś wyimaginowane wyższe dobro. Oni jak u Orwella nazwą ministerstwem prawdy instytucję zajmującą się cenzurą, ministerstwem miłości policję polityczną etc. To literatura, ale w rzeczywistości funkcjonuje to tak: cenzurę nazwiemy walkę z fake newsami i mową nienawiści, pozytywną dyskryminacją i wyrównywaniem szans określać się będzie stosowanie kryteriów rasowych i płciowych np. przy przyjmowaniu na uczelnie, albo do pracy tak jak to dzieje się w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, najechanie twej ojczyzny prawem do imigracji, zbombardowanie innego kraju wspieraniem demokracji jak w Libii, prawem do godnej śmierci doprowadzanie ludzi do tzw. wspomaganego samobójstwa, zabicie dziecka na minutę przed porodem tak jak to przeforsowano w Illinois prawem wyboru etc.

Ten tekst nie ma pointy. By odpowiedzieć na pytanie: „Jak zlikwidować socjalizm” musiałbym rzeczywiście przedstawić jakiś precyzyjny plan przeprowadzenia zamachu stanu. Pozostaje praca organiczna i sceptycyzm. Kwestionowanie i demaskowanie każdej powszechnie uznanej prawdy sączonej przez media i polityków. Postępować trzeba dokładnie odwrotnie niż do tej pory, a więc nie wierzyć im za grosz. Jak mawiają Amerykanie: to, że masz paranoję, nie oznacza jeszcze, że nie czyhają na ciebie. O ile w naturalnym odruchu wierzymy, że coś co nam przekazywane jest np. przez media, albo uczelnie jest prawdą i potem ewentualnie weryfikujemy, by przekonać się, że nie, tak teraz nie wolno wierzyć i trzeba sprawdzać jako kłamstwo, które ewentualnie może okazać się prawdą. To właśnie postawa paranoika, na którego czyhają socjaliści.