Janukowycz jest bezpieczny dopóki nie zabije geja
Mariusz Staniszewski 05.05.2014

Nie w Niemczech, nie we Francji, nie w Polsce, nie w Grecji czy Hiszpanii, ale na Ukrainie ludzie są w stanie umierać za Unię Europejską. Dla nich to symbol lepszego świata. Nie tylko dobrobytu, ale też wolności. Pamiętajmy, że wstrząs jakim są dla Ukrainy dzisiejsze protesty, rozpoczął się właśnie od marzenia o wolności. Jej symbolem jest dla Ukraińców Bruksela.
Ale ta Bruksela to tylko ułuda. Ona wcale nie chce Ukraińców. Dla niej wolność to nie jest dążenie ludzi do godności i rozwoju. Mimo śmiertelnych ofiar i stosowanie przez władze w Kijowie metod rodem ze Związku Sowieckiego, Unia Europejska wydaje z siebie tylko pojękiwania. Wyrazy ubolewania i apele o niestosowanie przemocy. Może sytuacja by się zmieniła, gdyby na Majdanie zginął jakiś homoseksualista. Wtedy pewnie podniósłby się raban. To byłby dowód łamania praw człowieka. Pewnie powiecie, że przejaskrawiam.
Kilka dni temu Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, że Rosja postępuje nieludzko wobec rodzin ofiar wojny w Czeczeni. Nie tylko nie otrzymały one informacji o miejscu pochówku osób zatrzymanych podczas interwencji wojsk rosyjskich. Nie wyjaśniono także okoliczności ich śmierci. Można się spodziewać, że zostały zakatowane w rosyjskich więzieniach. Państwo rosyjskie nawet nie udaje, że próbuje tę zbrodnię wyjaśnić. Dlatego Trybunał przyznał wyjątkowo wysokie odszkodowania i zadośćuczynienia – ponad dwa miliony euro. W zwykłych sprawach jest to kilka lub kilkanaście tysięcy.
Czy po takim orzeczeniu, której jest niezbitym dowodem, że rosyjski prezydent odpowiada za zbrodnie podczas wojny w Czeczeni któryś z europejskich polityków zapowiedział bojkot Olimpiady w Soczi? Nic podobnego. Kilku z nich nie przyjedzie za to z powodu ustaw zabraniających parad gejowskich.
Wiktor Janukowycz wie więc doskonale, że Unia Europejska będzie milczeć, dopóki na Majdanie nie polegnie jakiś gej.