Krok w stronę normalności, czyli uwalnianie pokera
Artur Kiełbasiński 13.07.2016

Koniec niesławnego prawa antyhazardowego? Może to nie koniec obostrzeń, ale trochę normalności może wreszcie się pojawić.

Przypomnijmy. Obecnie obowiązujące przepisy zakładają zakaz prowadzenia jakiejkolwiek aktywności pokerzystów poza kasynami. Gra na drobne na plaży? Nielegalna. Gra w mieszkaniu przy drinku na symboliczne kwoty? Teoretycznie nielegalna. Każda taka aktywność może być ścigana. To efekty ustawy antyhazardowej z jesieni 2009 r., gdy Donald Tusk nie potrafiąc poradzić sobie z kontrowersyjnymi kontaktami posłów PO z branżą hazardową, zdecydował się wprowadzić drakońskie obostrzenia w organizacji hazardu, praktycznie likwidując legalną działalność np. miłośników gry w pokera.

Jako dziennikarz gospodarczy jestem bombardowany informacjami prasowymi. I nie mogę zapomnieć zażenowania, które mnie ogarnęło gdy kilka lat temu „organy państwa” rozsyłały komunikaty o kolejnych sukcesach w walce z „hazardzistami”. Przykładem takiego historycznego sukcesu była akcja w jednym ze szczecińskich klubów, w których zatrzymano ponad 100 (!) pokerzystów. Komunikat prasowy pachniał na kilometr atmosferą z „kultowych” filmów pokazujących rzeczywistość PRL – choćby serialu „Alternatywy 4”.

Ale tuskowe przepisy antyhazardowe były nie tylko żenujące w sferze ścigania pokerzystów. Dyskusje o sposobach walki z hazardem w sieci pokazywały jasno, że państwo nie bardzo sobie radzi ze zmianami technologicznymi we współczesnym świecie. Im państwo bardziej chciało blokować, tym bardziej udawało się blokady omijać.

Dziś, jak się wydaje, pojawia się szansa na odrobinę normalności. Rada Ministrów planuje przyjęcie projektu przepisów wprowadzających normalniejsze zasady organizacji np. turniejów pokerowych. Potrzebne będzie zgłoszenie turnieju celnikom, zapewnienie, że w pokera grają pełnoletni i… można pograć. W prywatnym mieszkaniu, w klubie kultury, w restauracji.
W Internecie też pojawią się wreszcie „legalne” strony.

Te projekty przepisów są niezłe. Nie tylko dlatego, że wprowadzają odrobinę normalności do strefy niemal absolutnie zakazanej – bo takie były intencje polityków. Te przepisy mogą sprawić, że mniej uwagi i aktywności służb państwa poświęcone będzie ściganiu pokerzystów. Szkoda, że dochodzenie do względnej normalności (względnej, bo państwo będzie koncesjonować tę działalność) trwało tak długo.


Fot. dupo-x-y/ na lic. Creative Commons/ flickr.com