Krym (w dającej się ogarnąć perspektywie)
Cezary Kaźmierczak 05.05.2014

Rosja poniosła największą klęskę polityczną od czasu upadku Związku Sowieckiego: w dającej się ogarnąć perspektywie straciła szanse na “odzyskanie” Ukrainy.

W związku z tym postępowanie Putina na Krymie można tłumaczyć albo bardzo silnymi emocjami, których nie kontroluje związanymi z powyższym, albo uznaniem powyższego za nieodwracalny fakt polityczny (w dającej się ogarnąć perspektywie).

Pierwszy przypadek jest trudny do opisania – nie jestem psychiatrą.

Jeśli zaś przyjmiemy, że mamy do czynienia z drugim, to działania Rosji po części są racjonalne.

Próba wzniecenia niepokojów na wschodzie Ukrainy nie powiodła się, nie ma szans (w dającej się ogarnąć perspektywie) na zmianę układu sił na Ukrainie, na taki, w którym jest choć szansa na jej “odzyskanie” – to weźmy chociaż Krym i ogólnie siejmy niepokój i destabilizujmy wrogi nam rząd w Kijowie. Nie mamy szans, żeby Ukraina była “nasza” (w dającej się ogarnąć perspektywie).

Rosja – odrywając Krym, w jakikolwiek sposób od Ukrainy, pozbawia się jakiejkolwiek szansy, nawet najmniejszej (w dającej się ogarnąć perspektywie), na przejęcie Ukrainy w całości. Jeśli mamy do czynienia z tłumaczeniem działania Putina na Krymie motywami racjonalnymi – to oznacza to, że Rosja już pogodziła się z utratą wpływów i jakichkolwiek szans w Kijowie.

Chodzi wyłącznie o politykę, bo Krym nie ma jakiegoś kluczowego znaczenia geopolitycznego, ani militarnego. Flota Czarnomorska to sowieckie muzeum, w którym 75% eksponatów, nie jest w stanie się nawet ruszyć. Najnowszy okręt tam pochodzi jeszcze z czasów sowieckich.

Wchodząc w buty Putina – można uznać o od biedy za działanie racjonalne. Od biedy.

Doświadczenia gruzińskie pokazują bowiem, że więcej z tym kłopotu niż pożytku. Rosja nie odniosła w zasadzie żadnych korzyści tworząc na terenie Gruzji marionetkowe “państwa” Abchazji czy Osetii. Nikt ich nie uznaje, nic tam nie ma, a trzeba słać dziesiątki milionów prawdziwych dolarów na ich utrzymanie, w dodatku prosto w ręce złodziei, bo to wszystko jest kradzione od ręki, mimo 155 ostrzeżeń i pogróżek w tym zakresie.

Mimo przegranej znanego wroga Rosji, Micheila Saakaszwiliego, nowy rząd gruziński wcale nie stał się bardziej spolegliwy i zachowuje się tak samo, jak poprzedni – może trochę złagodził retorykę, ale nic poza tym.

Nie wiem co tam dalej będzie. Prostej aneksji Rosja raczej nie dokona. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz marionetkowego państewka. Chyba, że to nie realna polityka, tylko emocje… wtedy wszystko jest możliwe.