Ksiądz pedofil i Ojciec Franciszek
Jerzy Wysocki 05.05.2014

Ksiądz Wojciech G. usłyszał cztery zarzuty dotyczące czynów pedofilskich. Czynów karalnych dokonywać miał w Polsce i na Dominikanie. Podejrzany nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień, na to będzie czas. Usłyszymy o sfabrykowanych dowodach lub dzieciach pchających się do łóżka z braku emocjonalnych więzi z rodzicami, jak tego typu przypadki tłumaczą już niektóre postacie z Kościoła. Wątek dominikański dotyczy też arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, nuncjusza apostolskiego, którego papież Franciszek odwołał już ze stanowiska  w związku z podejrzeniami o pedofilię. To dzisiaj wieści z Polski.

Dla równowagi coś z wczorajszych doniesień z Niemiec. Biskup Limburga Franz-Peter Tebarz van Eist do budowy luksusowej rezydencji użył środków z fundacji św. Jerzego, pomagającej wielodzietnym rodzinom. Rezydencja miała kosztować 5,5 miliona euro, ale póki co wychodzi 31 miliona. Do raportu kościelnego dotarł niemiecki dziennik  i opisał „system tuszowania i maskowania kosztów” czytaj: wyprowadzania kasy z fundacji. Wcześniej papież Franciszek nakazał biskupowi pozostawienie diecezji. Biskup, zamiast z rezydencji przebywa w klasztorze.

Miejmy nadzieje, że oba przypadki to nieporozumienia a wymienieni nie mają nic na sumieniu. Więc dajmy coś wesołego. W Zakopanem, proboszcz Stanisław Szyszka  grzmiał z ambony, że na papierze toaletowym widnieje Baranek Boży, co znieważa religię. Fiński producent wyjaśnia, że to owca a ten papier, z powszechnie znanym w polskich górach zwierzęciem, sprzedawany jest od 20 lat w 30 krajach. Po tych wyjaśnieniach zasłużony dla Zakopanego ksiądz pozostał przy swojej wykładni, czyli egzegezie,  używając teologicznego języka.  Wypowiedzi księdza Dariusza Oko nie będą tu cytowane. Nie są śmieszne, nawet dla miłośników motoryzacji i rur wydechowych.

To teraz poważnie. W każdej społeczności są seksualni dewianci, oszuści, złodzieje i zwykli idioci. Od prominentnych reprezentantów społeczności Kościoła, którego misją na Ziemi jest prowadzenie wiernych do zbawienia, oczekiwać można  i trzeba więcej. Tłumacząc na świecki i cytując Andrzeja Olechowskiego: im wyżej małpa wejdzie na drzewo, tym bardziej dupę widać. A co dopiero jak na drzewo wspina się ksiądz, proboszcz, biskup. Trudno nazywać medialną nagonką na Kościół ujawnianie przykrych, kompromitujących, w tym przestępczych faktów. Jest to zresztą dla mediów łatwą pożywką, aż zadziwiające, jak skrajnie zhierachizowana instytucja nie radzi sobie z elementarzem public relations. Księga komunikacji kryzysowej, oprócz Biblii by się przydała.

Niedługo mija pierwsza rocznica wyboru Franciszka na papieża. Niektórzy już teraz porównują go do Gorbaczowa. Dla wielu stał się idolem, który pozmienia doktrynę i nauczanie Kościoła w myśl filozofiii gender, dopuści aborcję, wyświęci kobiety, zniesie celibat. To skrajna naiwność i kompletna niewiedza. To się nie zmieni w wymiernej przyszłości,  ale zmieniło się przez rok coś dużo ważniejszego. Styl, język, hierarchia spraw, postrzeganie problemów w Kościele, wśród wiernych i tych, którym daleko do tej wspólnoty. A zaczęło się od rewolucji obuwniczej, buty czerwone przeszły do historii papiestwa. Z historii powróciło wysłużone Renault z końca ubiegłego stulecia. Znaki czasu.

Franciszek nie udzieli ślubu gejom na placu św. Piotra i nie ochrzci „ich” dziecka. Ale nie będzie też chronił i chował przed publicznością i organami ścigania pospolitych przestępców, pedofili, malwersantów, a tym z natręctwami znajdzie godne miejsce. Komunizm nie zniszczył  Kościoła, we współczesnej zachodniej cywilizacji Kościół niszczył się sam. Ryba psuła się od głowy, teraz czas żeby Głowa Kościoła uzdrowiła rybę. Rybę, symbol pierwszych chrześcijan.