Liberalizm ponad podziałami
Jerzy Wysocki 08.07.2019

Miałem przyjemność uczestniczyć w debacie blogerów WEI: Jak zlikwidować socjalizm, która odbyła się z okazji ukazania się mojej antysocjalistycznej książki „Głos Cynika. Terapia Liberalna”. Dyskutanci wagi ciężkiej, wolnorynkowi bojownicy od dziesięcioleci (Tomek Wróblewski, Łukasz Warzecha, Darek Matuszak). Miejsce super: Świetlica Wolności w budynku byłego KC PZPR, gdzie utrwalano socjalizm. Temat też świetny, bo nie poddający w wątpliwość faktu panoszącego się socjalizmu, co niektórych może dziwić.

 

Może dziwić, bo niby w Polsce rządzi prawica, a ta historycznie i podręcznikowo z socjalizmem jest w kontrze. Ale nie u nas, my mamy prawicę socjalistyczną, okaz w zoologii politycznej rzadko spotykany. Prawicę etatystyczną i socjalną. Prawicę rozciągającą redystrybucyjną rolę państwa, rozdającą pieniądze podatników w postaci transferów socjalnych, nacjonalizującą gospodarkę, wpieprzającą się w każdą sferę życia gospodarczego i nie tylko.

Co więcej, ludność to uwielbia. Uwielbia to, że sama sobie płaci 500 plus, dostaje 13-tą emeryturę z pieniędzy pochodzących z opodatkowania 12-tu wcześniejszych transz. Czeka jak za komuny na mieszkanie plus i cieszy się, że w niedziele nie może zrobić zakupów, choć nikt jej wcześniej tego nie kazał robić. Kompletne absurdy, ale jesienią znów wybierzemy socjalizm. Taka jest wola ludu i tyle. Można powiedzieć, ciemnego ludu, ale to nic nie zmienia. Zamachu stanu nie da się zrobić, cenzus majątkowy odpada. No to mamy to, co mamy. Wszechogarniający i postępujący socjalizm. A że jestem złośliwy i cyniczny, więc powiem prowokacyjnie: mamy nową odmianę ochlokracji, czyli rządów tłumu definiowanego też jako motłoch. Ostro i po bandzie? Na usprawiedliwienie tej ostrej jazdy mogę tylko powiedzieć, że nie do końca to wina rządzącej formacji. Celem każdej partii jest posiadanie władzy, a Jarosław Kaczyński nawet wśród oponentów darzony był szacunkiem za trafne diagnozowanie. Z diagnozy wynika, że ludzie chcą żyć na socjalu, no to wciska im się kolejne prezenty w zamian za wyborcze głosy.

Dlatego pełna zgoda z liberalnym publicystą „Gazety Wyborczej” Witkiem Gadomskim, członkiem władz KLD w minionych (i wspólnych) czasach, że projekt liberalny to teraz tylko intelektualna zabawa dla jajogłowych czy wykształciuchów. Pełna też zgoda z Tomaszem Wróblewskim, który mówi o cyklach politycznych, co powoduje, że po latach tłustych, kiedy to rozpuszcza się socjalnie elektorat, nadchodzi kryzys finansowy i trzeba uruchomić liberalne koła ratunkowe. Tak, by łódź zwana państwem nie poszła pod wodę. Zgoda też z Łukaszem Warzechą, że na wolnym rynku idei socjalizm wygrywa, a więc trzeba trzymać się wartości i robić swoje. Darek Matuszak też chce likwidacji socjalizmu i to w każdym jego wcieleniu. Lecz on akurat szanse widzi w sklejeniu liberalizmu gospodarczego z wartościami konserwatywnymi. Darek z uporem maniaka wyszydza i zwalcza wszelkie lewicowe nowinki kulturowe, które na tęczowym rydwanie zjechały do nas ze zdegenerowanej lewacko Europy.

I tu się nie zgadzamy, o czym już kiedyś pisałem na WEI. Co więcej, uważam, że mieszanie wolnego rynku z jakąkolwiek ideologią tylko osłabia szanse na liberalną Polskę. Bo co mnie obchodzi, kto zabiera mi wolność. Podatki to obniżał postkomunista Leszek Miller, a podnosił postliberał Donald Tusk. Jak ktoś zniesie złodziejski podatek od emerytur, czy od dochodów kapitałowych, to mam w dupie jego stosunek do związków partnerskich i praw transwestytów.

Nigdy nie zlikwidujemy socjalizmu, jeśli zamiast promować liberalizm gospodarczy będziemy ględzić o sprawach całkowicie nieistotnych, nie mających żadnego praktycznego znaczenia. Szansą na projekt liberalny jest liberalizm ponad światopoglądowymi podziałami. Chcę w niedzielę kupić dobre wino w galerii handlowej, a nie szukać blaszanej budy z bełtami. A jak ktoś chce spędzić cały ten dzień w kościele, albo łazić po mieście z tęczową torebką i kolczykiem w nosie, to jego liberalne prawo wyboru. I z jednym i z drugim mogę być w tej samej partii, o ile połączy nas zdrowy rozsądek i wolnorynkowe myślenie.