List do Adama Glapińskiego
Jerzy Wysocki 09.09.2020

Warszawa, 9 września 2020

Szanowny Panie Prezesie,

pamiętam, że gdy w czerwcu 2016 roku Sejm wybrał Pana na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego, nawet tzw. totalna opozycja, jak ją PiS nazywa, wyraża ulgę, jeśli nie zadowolenie. Nie jeden przecież wariat czy ignorant otrzymywał wysokie stanowisko dzięki politycznemu wsparciu tej formacji.

A do Pana kompetencji trudno było się przyczepić. Starzy liberałowie z KLD mile wspominają też Pana przynależność do ugrupowania Donalda Tuska i udział w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Mam nadzieję, że przywołując te zapomniane fakty nie wyrządzę Panu krzywdy wśród obecnych politycznych przyjaciół, z którymi związał się Pan przed wieloma laty.

Wówczas, w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego za finanse odpowiadał wicepremier Balcerowicz. Teraz Profesor surowo ocenia kadencję Pana Profesora. Gdy obejmował Pan tę zaszczytną funkcję oprocentowanie lokat w bankach wynosiło 1.5 procenta przy rocznej deflacji na poziomie 0.2 procent. Od półtora roku oprocentowanie lokat jest poniżej inflacji. Oszczędności Polaków tracą więc na wartości. Za „zaoszczędzone” pieniądze kupujemy coraz mniej.

Forum Obywatelskiego Rozwoju podliczyło nawet, ile stracił przeciętny Polak, który ulokował w banku 10 tysięcy złotych swoich oszczędności na początku Pana urzędowania w NBP. Po uwzględnieniu inflacji i tzw. podatku Belki, czyli podatku od zysków kapitałowych wychodzi strata w wysokości 402, 56 złotych. A więc oszczędzamy i realnie mamy coraz mniej pieniędzy, a precyzyjniej: za zainwestowane w lokaty pieniądze możemy mniej kupić.

Na ekonomii słabo się znam, na finansach prawie wcale. Ale coś mi tu nie gra. Na myśl przychodzi mi przysłowie: „ Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”. Parafrazując: „… a teraz dużo tracą”.

Szanowny Panie Profesorze,

Tak po starej znajomości z KLD, proszę mi podpowiedzieć, co robić z kasą. Nie mam jej w nadmiarze, ale coś tam uciułałem. Znajomi od lat (lat Pana kadencji) wyjmują pieniądze z banków i idą w mieszkania na wynajem. Ale – z tego co wiem – jak wszyscy tak robią, to grozi nam bańka spekulacyjna, a więc to ryzykowna gra. No to co? Obligacje indeksowane wskaźnikiem inflacji, złoto, dolary? Zapewne nie jest statutowym obowiązkiem szefa NBP doradzanie w tych sprawach. Ale to Rada Polityki Pieniężnej, organ NBP ustala stopy procentowe. Mam więc chyba prawo zapytać, dlaczego ustala je na takim poziomie, że oszczędzający tracą oszczędności? Polacy trzymają w bankach ponad 200 miliardy złotych, to topniejąca góra lodowa. Czy opisana sytuacja nie jest formą fiskalizmu, realizacją polityki rozdawnictwa kosztem oszczędzających? 70 procent Polaków nie ma żadnych oszczędności, większość z nich to beneficjenci programów socjalnych. Czy polityka NBP i RPP ma zapewnić na to środki z kieszeni dużych i drobnych ciułaczy?

Na koniec podatek Belki. Podatek od zysków kapitałowych. Już odpuszczam kwestię podwójnego opodatkowania. Ale może warto tu wprowadzić semantyczna korektę. Jak pisałem, obecnie lokata bankowa to nie zysk, lecz strata kapitału. Podatek od straty? Nie bardzo rozumiem.

 

Z poważaniem

Jerzy Wysocki – nadal liberał, teraz bezpartyjny