Lobbyści w obronie Rosji
Tomasz Wróblewski 17.07.2017

Zaczęło się od krótkiego technicznego tekstu w dzienniku dla kongresmenów „The Hill” – „Jak Ameryka może utracić swoją dominację w świecie przez sankcje energetyczne dla Rosyjskich firm?”. Po nim poszła cała seria, z Wall Street Journal włącznie. Jedni o psuciu relacji z Europą, inni o konsekwencjach gospodarczych, które wypchną Amerykę z Azji Środkowej, gdzie nie da się ominąć relacji z Gazpromem, a jeszcze inni o oddawaniu pola Chinom. Projekt ustawy rozciągający sankcje ekonomiczne dalej na rosyjskie firmy energetyczne, został przyjęty równo miesiąc temu przez Senat. I to jak większością 98 głosów przeciwko dwóm. Ponadpartyjne poparcie, wydawało się tak silne, że przegłosowanie sankcji w niższej izbie miało być tylko formalnością. Tym bardziej, że cieszyło się poparciem prezydenta.

Przez dwa tygodnie  była cisza. Projekt niby czekał na swoją kolej, ale lobbyści nie czekali. Do działań przystąpili niemieccy, rosyjscy, ba nawet włoscy i francuscy lobbyści. Rzecz stanęła ponoć na spotkaniu Macrona z Trumpem i dalej lawina przelała się na media. To gdzie dziś jest senacka ustawa i jakie ma szanse stać się prawem, można co najwyżej wnioskować z tonu kolejnych tekstów prasowych. Niewielka jest szansa na kompletnie wycofanie projektu, ale jeszcze mniejsza, na przyjęcie w obecnym kształcie. Presja piętrzy się, i za sprawą lobbystów przerzucana jest na coraz to nowe obszary amerykańskich interesów. Podnoszone są interesy amerykańskiego przemysłu chemicznego, importu samochodów, ba nawet francuskich serów. Pojawiły się nawet wyrazy troski o Polskę, która choć sama jest ofiarą upolitycznienia rosyjskiej energii, to importując gaz i ropę dotknięta zostałaby sankcjami.

Na K Street w Waszyngtonie (ulica-dzielnica lobbystów) trwają już wytężone prace nad nowymi zapisami legislacyjnymi. Należy przyjąć że znajdzie się tam prowizja o wyłączeniu działań rosyjskich firm energetycznych tam, gdzie to może zaszkodzić amerykańskiej hegemonii energetycznej i jak sugeruje Wall Street, skoordynowanie ich z Komisją Europejską. Mniejsza o ostateczny kształt, ważniejsze, że Nord Stream 2 zdaje się właśnie pokonywać jedną z ostatnich przeszkód na swojej drodze do Niemiec.