Me Too – babcia też, albo życie erotyczne wyższych sfer
Dariusz Matuszak 28.06.2019

Kiedy ponad dwa lata temu, okazało się że producent filmowy Harvey Weinstein, którego Andrzej Żuławski nazwał „największym knurem Hollywood” przez ponad 30 lat molestował kobiety, obnażał się przy nich, aktorki chcące zrobić karierę przerzucał przez swe łóżko, krótko mówiąc zachowywał się rzeczywiście jak obleśna świnia, powstał ruch Me Too. Kobiety na całym świecie, zaczęły opowiadać o swych doświadczeniach z knurami jak hollywoodzki potentat Weinstein i protestować przeciwko seksualnemu wykorzystywaniu, traktowaniu ich tylko jako obiekty erotyczne, czy jako dostarczycielki przyjemności. Ruch jak wiele takich zjawisk zdegenerował się gdy zaczęło mu towarzyszyć ideologiczne zadęcie, opowieść o walce płci stała się narzędziem do prowadzenia polityki. Szybko okazało się, że liczba fałszywych oskarżeń co najmniej dorównuje tym prawdziwym

 

Teraz ruch ma nową bohaterkę – niejaką Jeann Carroll, która prowadzi rubryki poradnicze w kilku magazynach, pisze o modzie, celebrytach i takich tam nieistotnych sprawach. Po 24, albo 23 latach – pani dokładnie nie pamięta, kiedy zdarzenie miało miejsce, przypomniało jej się, że została zgwałcona przez Donalda Trumpa.

Kiedy konkretnie to akurat dokładnie, to akurat nie pamięta, ale jest usprawiedliwiona, bo już leciwa – ma 76 lat. Jak ten Trump ją gwałcił, to miała 53, albo 52. Tak się składa, że o swych dramatycznych przeżyciach z wówczas jeszcze tylko z bogatym deweloperem przypomniało jej się kiedy ukazała się jej książka „Do czego są nam potrzebni mężczyźni”. Ma więc teraz darmowy wjazd na strony gazet i magazynów i do stacji telewizyjnych, w których ze szczegółami opowiada jak to było.

A to było tak: Poszła ci ona do luksusowego sklepu Bergdorf Goodman i już miała wychodzić kiedy w drzwiach napatoczył się Trump. – Ho, ho ha, ha, ha, czy pani jest tą słynną doradcą ( czy tam doradczynią)? – zapytał. – Tak, to ja – odpowiedziała. – No to może mi poradzisz, bo chcę kupić prezent swej dziewczynie – powiedział przyszły Przywódca Wolnego Świata i zawinęli się z powrotem do sklepu.

Tam sobie tam gadali, ona mu mówi – może kapelusik, na co on: e tam, to może torebkę – a weź przestań i tak sobie paplając doszli do stoisko, przy którym akurat nikogo nie było, ale stały 3 wielkie pudła z bielizną. Jak ten Trump to zobaczył to dawaj do jednego pudła i wyciąga jakieś tam całkiem przeźroczyste wdzianko i mówi do niej : weź no mnie to przymierz.Ha, ha, ha, hi, hi, hi sam se przymierz – odpowiada mu rezolutnie, a w czasie wywiadu w porannej audycji CNN – jakieś tam ichniej „Gadanie na Śniadanie” relacjonuje, że to sobie wyobraziła, ja on to na swoje spodnie wciąga. A to wyobrażanie jest o tyle ważne, że akurat pisywała jakieś kawałki dla jakiegoś tam telewizyjnego show, więc cała sytuacja była taka telewizyjno-filmowa, – ha ha – Trump w spodniach i przeźroczystym body – dziennikarka robiąca z Carroll wywiad śmieje się ho, ho, ho, ale jaja. .

Tak czy owak wchodzą razem do przebieralni, zamykają drzwi, a ten łup ją łbem o ściankę i dawaj całować. Cap ją za rajtki i bach je w dół. – No i co, no i co – dopytuje dziennikarka. – Ściągnął spodnie? – Nie, wyjął przez rozporek. I tak sobie dalej gaworzą, jak to wyjął co tam miał i wsadził w to co ona tam miała.

Teraz przenieśmy się do audycji wieczornej prowadzonej przez największą gwiazdę CNN – Andersona Coopera, gdzie Caroll po raz kolejny opowiada ze szczegółami jak było. – I co doszło do penetracji? – pyta Cooper. – No doszło. – A na długo, noooo wsadził? – Nie. Na krótko, bo walczyłam. – Hi hi, hi, ho, ho – cieszy się Cooper, ale nie wiadomo czy z powodu odpowiedzi, czy dlatego, że właśnie umarła mu mamusia Gloria, słynna projektantka mody, ale też dziedziczka ogromnej fortuny Vanderbiltów, więc pewnie zaraz mu coś skapnie.

Imaginujecie sobie to państwo? To byśmy sobie pooglądali jakby to w programie Morozowskiego, Piaseckiego, Rymanowskiego, czy kogo tam tak leciało. Każdy może sobie podstawić swego ulubionego polskiego prezydenta i pofantazjować.

Kiedy do Sądu Najwyższego miano wybrać nominata Trumpa – Bretta Kavanaugha to znalazły się panie które 40 lat wcześniej jakoby gwałcił zbiorowo w czasie zabawy w tzw. ‘pociąg” a w CNN dyskutowano, czy skoro sędzia twierdzi, że był prawiczkiem, to czy rzeczywiście był, bo może ustnie coś tam robił, albo jemu robiono.

Po co ja państwu mniej więcej z detalami opisałem co tam ta Carroll w czasie swego tournée po mediach wygaduje? Ano po to, by pokazać do czego można się posunąć i jak zniszczyć szlachetną w gruncie rzeczy akcję Me Too, tylko dlatego, że wykorzystuje się ją do wypromowania się, albo jakiejś walki ideologicznej, czy politycznej i jak nisko mogą media upaść.

Szczegółowość z jakim ta kobieta wszystko relacjonuje – jakie miała wtedy buty, gdzie i ile było pudeł z bielizną, że przymierzalnia była akurat otwarta, a przecież zawsze mieliby otwierać ją kluczem pracownicy, którzy ze stoiska akurat zniknęli, co miała na sobie itd. itp. sprawia, że brzmi to jak opowieść według napisanego scenariusza porno „Przygody Jean w przebieralni”, którego premierę odroczono o 25 lat.

Pytana o to czy zgłosi to wszystko na policję mówi, że nie, bo ona nie cierpiała tak, jak te wszystkie napadnięte kobiety (bo wsadził na krótko??) , okazałaby brak szacunku wobec tych, które jako imigrantki starają się przedostać do USA i są jak powiedziała gwałcone przez 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu i chciała zwrócić uwagę na los tych wszystkich skrzywdzonych. No to zwróciła.

Właśnie okazało się, że ruch Me Too paraliżuje awanse zawodowe pań. Z badań wynika, że aż 60% Amerykanów nie chce pozostawać w pracy sam na sam z kobietami. Nie rozmawiają z nimi, unikają ich. Nie chcą z nimi wyjeżdżać w delegacje, chodzić na służbowe obiady, czy kolacje, konferencje etc, krótko mówiąc omijają je z daleka. Jeśli są ich przełożonymi, to kobiety straciły szanse, by porozmawiać o swym rozwoju, karierze, podwyżkach, nowych zadaniach, czyli wszystkim tym co decyduje o karierze. Faceci się chowają, a jak już muszą rozmawiać, to chcą mieć świadków. Montują w gabinetach aparaturę do nagrywania, zabezpieczają się podsuwając do podpisania jakieś papiery, a wszystko po to, by teraz zaraz, a może że za 10, czy 20 lat nie być nagle oskarżonym o jakieś obleśne nieprzystojne zachowania. Zakładają wokół siebie okratowania i kopią fosy. Doskonale pamiętają przypadek Kavanaugha oskarżanego o wydarzenia sprzed blisko 40 lat, który w końcu został wybrany do Sądu Najwyższego, ale przeszedł wraz z rodziną piekło. Pomyje, które na niego wylano do dziś płyną ulicami Waszyngtonu. Jeśli zapomnieli, to akurat pojawiła się 76-letnia Carroll, która im odświeżyła pamięć.

Groteskową pointę do sprawy babci Carroll i ruchu Me Too dopisały wyniki badań przeprowadzonych w Nowym Jorku i opublikowanych w magazynie „Personality and Social Psychology”. Jak się okazało 1/3 pań z „Big Apple”, czyli Nowego Jorku umawia się na randki z mężczyznami tylko po to, by za darmo najeść się w dobrej restauracji. W grę wchodziło też sprawdzenie modnego lokalu i pokazanie się w nim. Zupełnie nie interesowali ich ci, z którymi się spotykały. Dla wielu kobiet wydzwanianie do znajomych i prowokowanie randek w restauracji stało się rutyną. Są panie, które żyją tak przez całe lata. Pojawiają się w lokalach, modnych miejscach, tylko po to by zwrócić na siebie uwagę i poderwać. Następnym etapem znajomości jest kolacja w modnej knajpie i na tym relacje się kończą.

Nowojorczykom przydałby się nasz słynny restaurator Sowa i jego przyjaciele. Nagrywanie i kamery w szatni, łazienkach, w lampach na stolikach i pod nimi – oprzyrządowanie godne 3 gwiazdek Michelin. Może i zapłaci się 500 dolarów, ale przynajmniej nikt po sądach latami nie będzie ciągał.