Mieszkanie minus
Jerzy Wysocki 31.07.2017

Polacy masowo wycofują z banków oszczędności, gdyż oprocentowanie tradycyjnych lokat jest niższe od inflacji. A więc, w realu pieniędzy nie zarabiasz, tylko je tracisz. Co więcej podwyżka stóp procentowych nie jest zapowiadana, wręcz przeciwnie. Wielu, inwestuje więc na rynku nieruchomości, kupuje mieszkania na wynajem, bo tu da się jakoś zarobić. A raczej dało, bo ministerstwo finansów w ramach słynnego już uszczelniania (co ma też swoje dobre strony) i za to się zabiera. Czy innym bowiem uszczelnianie, czy innym podnoszenie podatków.

Trochę historii. Przed laty wprowadzono możliwość korzystania z 8.5 procentowego, zryczałtowanego podatku od przychodów z najmu nieruchomości. Wielu właścicieli wyszło z szarej strefy, bo wysokość podatku była do przełknięcia.

Teraz od przychodów z najmu, powyżej 100 tysięcy zł rocznie będziesz płacił 18 lub 32 procent, czyli tak jak pracownik etatowy.  Będziesz albo i nie. Szara strefa powróci – przewiduje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, i wie co mówi. Bardzo trudno jest urzędowi skarbowemu udowodnić, że pobierasz wynagrodzenie z najmu, jeśli kasę bierzesz do ręki. Wystawiasz mieszkanie czy dom na sprzedaż z zaporową ceną i wyjaśniasz urzędnikowi, że mieszka tam znajoma gratis, w zamian za pokazywanie nieruchomości potencjalnym nabywcą. Albo, ta znajoma to po prostu partnerka, z którą zamieszkasz wspólnie, ale po ślubie, a ta nad ślubem jeszcze się zastanawia. Albo, po prostu, to kolega, któremu chcesz pomóc bo wszystko przepił.  Sposoby się znajdą. Doradcy podatkowi też swoje zarobią.

Oczywiście, tak działając możesz mieć problemy z wyrzuceniem niepłacącego lokatora, ale i tak je masz, bo choćbyś miał umowę, płacił podatki, to za uporczywe skłanianie dzikiego lokatora grozi ci do 3 lat pozbawienia wolności. A tak, może i łatwiej. Nie ma umowy, nie ma przelewów. Dzwonisz na policję, że bandzior się włamał i mieszka bezprawnie.

Prawdopodobnie więc państwo zamiast zyskać na podniesieniu daniny, doprowadzi do zmniejszenia wpływów podatkowych. To znane w ekonomii zjawisko. Oczywiście kwota 100 tysięcy jest spora, bo oznacza przychody z najmu rzędu 8 333 zł miesięcznie. Ministerstwo tłumaczy, że jak ktoś wynajmuje mieszkanie po babci na warszawskiej Pradze, to go podwyżka podatku nie dotknie. Dotknie tych, którzy z najmu uczynili biznes, czyli przedsiębiorców. Bez przesady. Jeśli ktoś, zamiast trzymać kasę w banku na lokatach 1.5 procent minus podatek Belki zainwestował w 3 mieszkania w Centrum lub jeden dom by mieć rentowność 4 procent, to jeszcze nie przedsiębiorca.  Poza tym, gdzie tu równość wobec prawa i jego stabilność. Ktoś mógł zrobić sobie estymację, że wynajem, to dla niego optymalny biznes, teraz zobaczy, że dokonał złego wyboru. Bo na przykład obligacje lepsze.

Program Mieszkanie Plus jest powijakach, co przyznał karcąco osoby odpowiedzialne, sam prezes Kaczyński. Ale resort finansów chce zniechęcić prywatnych inwestorów i skłonić do inwestowania w nieruchomość choćby za granicą. Czyli do wyprowadzania kasy z Polski a może i siebie samych też.

Tak, przy okazji, jak wejdzie program Mieszkanie Plus, to największym wynajmującym w Polsce będzie państwo. Czerpać będzie z tego pokaźnie przychody, wielokrotność 100 tysięcy rocznie. Rozumiem, że imię równości wobec prawa, państwo będzie płacić sobie podatki z tytułu przychodów z najmu. Niezły absurd, ale nie takie znamy.