Mistralizacją ku finlandyzacji
Cezary Kaźmierczak 23.07.2014

Termin “mistralizacja” wymyśliła prezydent Litwy. Wcześniej dobrze go streścił towarzysz Lenin: “Kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy”. Dodam od siebie, że na kredyt. Jak na razie idzie mu dobrze.

Zachód zaakceptował rozerwanie Gruzji, anekcję Krymu, biernie przygląda się próbie rozszarpania Ukrainy. Własną godność Zachód sprowadził już na dno – mimo zaproszenia rządu ukraińskiego ani NATO, ani USA nie wysłały komandosów po ciała swoich obywateli bezczeszconych przez barbarzyńców.

I wszyscy handlują z Putinem. Również bronią, która może być użyta przeciw nim. Prym wiedzie, jak zwykle zresztą, postępowa Francja.

Do czego dąży Putin, wydaje się jasne. Dąży do odbudowy imperium. Z tym, że wygląda na to, że tym razem jego ambicje przewyższają nawet stan posiadania Związku Sowieckiego. Pierwszy krąg to są kraje byłego Związku Sowieckiego, drugi kraje satelickie, trzeci Europa Zachodnia, którą wyraźnie Putin poprzez mistralizację chce sfinlandyzować.

Europa jest na bardzo dobrej drodze, żeby się temu poddać. Nikt nie chce stracić centa i każdy chce mieć ciepłą wodę w kranie. Putin o tym wie i to wykorzystuje, jak Lenin niegdyś.

Tak czy inaczej końca historii nie będzie.

Putin oraz jego następcy nie spoczną do czasu, aż rosyjska flaga nie zawiśnie w Kijowie. Rosja nie jest w stanie intelektualnie pogodzić się z tym, że Ukraina nie jest ich, bo bez Ukrainy, Rosja nie jest Imperium. A Rosja chce być Imperium. Odrębną sprawą jest, czy to się uda. Ale nie spoczną.

Parcie na zachód, to główny geostrategiczny i geopolityczny kierunek rosyjski od 500 lat. I przez następne 500 to się nie zmieni. Nie jest prawdą, że jeśli w Rosji zwycięży demokracja zachodniego typu, to przestaną. Nie przestaną. To nawet groźniejsze dla nas – bo będą bogatsi. Demokratyczne państwo prawa w Rosji, nie leży w naszym interesie. W naszym interesie leży Rosja typu jelcynowskiego – bardak, złodziejstwo, bezprawie i wieczny, obezwładniający kac wódczany i postimperialny.

Zachodnia Europa już się niestety nie otrząśnie. Szkoda.

Jesteśmy zatem sami i trzeba sobie to uświadomić. Wszelkie sojusze są oczywiście mile widziane, ale jeśli chcemy utrzymać niepodległość, musimy liczyć na siebie.

Polska powinna zwiększyć wydatki na zbrojenia oraz zbudować potężną, rozproszoną obronę cywilną, jako jedno z głównych narzędzi odstraszania. Powinniśmy też odblokować gospodarkę z biurokratycznych pęt, żeby była w stanie ten wzrost sfinsnsować.

Niezależnie od tego podpisywać dwustronne umowy obronne. Płakać się chce, że w tej chwili w naszym obszarze ma to sens z Turcją, Rumunią, Francją i Wielką Brytanią. Z innymi niestety nie ma najmiejszego sensu, bo inni nie chcą wydawać na zbrojenia ani się bronić. Chyba, że pójść w pełny cynizm i podpisywać z każdym z góry zakładając, że się z niego nie wywiążemy.

Powinniśny jak najszybciej mieć odwagę spojrzeć faktom w oczy i przestać śnić piękny sen z końca ubiegłego wieku.

Fot. na lic. CC2.0/aut. günter hentschel/flickr.com