Nachuizm po polsku
Cezary Kaźmierczak 06.04.2015

Jako beznadziejny antyputinowski rusofil właściwie nałogowo oglądam rosyjskie filmy. Ostatnio ktoś zadał mi przytomne pytanie: A o czym one są? No i po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że kino rosyjskie w większości poświęcone jest problemowi nachuizmu. Według twórcy tego terminu, Wiktora Jerofiejewa, nachuizm to główna ideologia współczesnego Rosjanina. Możemy więc obejrzeć firm o podpaleniu statku za miliony dolarów (żeby ukryć kradzież ropy z niego za kilkaset) czy awarię łodzi podwodnej, której załoga za parę flaszek sprzedała wcześniej części niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania i tonie z tą samą załogą – takie rzeczy.  Nawet słynny i genialny „Lewiatan” też dotyczy nachuizmu: natychmiast, teraz, już – bez względu na konsekwencje.

W Polsce głównymi praktykami nachuizmu są ministrowie Rostowski, Kapica i Szczurek. Ludzie ci w zasadzie codziennie zachowują się jak bohaterowie ruskich filmów. Mając w zagrodzie owce, którą mogą strzyc latami czy krowę, którą można latami doić, czy też kurę, która przez lata może znosić jaja – wybierają nachuizm. Zarżnąć i zeżreć dzisiaj. A co jutro? Jutra nie ma. Dla nachuisty jest tylko dziś.

Stawiam tezę, że nachuizm jest oficjalną doktryną Ministerstwa Finansów.

Przykłady można mnożyć.

W poprzednich latach protestowaliśmy na przykład przeciwko zmianie interpretacji Ministerstwa Finansów w sprawie samochodów homologowanych jako ciężarowe i naliczaniu firmom 5 lat wstecz podatków. Bez skutku. Kapica z sukcesem swoją akcję przeprowadził. Wygrał. Zobaczmy po owocach co wygrał i dla kogo ten Naczelny Nachuista Rzeczpospolitej – padło co najmniej kilkuset importerów, zlikwidowano kilka tysięcy miejsc pracy. Jak u Kononowicza – żeby niczego nie było. I nie ma – nie ma też co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych z podatków ZUS, CIT, PIT itd. Po tej brawurowej akcji wpływy do budżetu z tego sektora aktualnie wynoszą 0 złotych (słownie: zero złotych). Po co i w czyim interesie zostało to zrobione?

Identyczną akcję próbowano urządzić z tzw. szafiarzami, którzy sprzedawali przez lata szafy z montażem na 8% VAT. No i któregoś dnia w Ministerstwie Finansów ocknął się jakiś nachuista i uruchomił innych, nagle zmieniając interpretację, że trzeba było naliczać 23% VAT. I oczywiście zażądał tych pieniędzy 5 lat wstecz z odsetkami. W tym przypadku, głównie dzięki determinacji Jacka Kozłowskiego, po długich bojach, ostatecznie się nie udało.

Ale cóż mieli w głowie architekci tej akcji? Cóż chcieli uzyskać?

Ja w ogóle pomijam aspekt etyczny i moralny w tej sprawie – Ministerstwo Finansów przez lata kontrolowało tych ludzi, twierdziło, że wszystko jest w porządku, wydawało im zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami – to nieważne. Ważne są odarte z całej otoczki fakty. Cóż by się stało gdyby nachuistom z Ministerstwa Finansów się udało. Te małe firmy przecież nie podbierały od swoich klientów po 23% VAT, tylko po 8% – więc zwyczajnie tych pieniędzy nie miały. Otóż kilkanaście tysięcy z nich zbankrutowałoby, znikłoby kolejne kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, z kilkuset milionów podatków z tej branży, które są dzisiaj – podobnie jak w przypadku samochodów – byłoby ZERO.

To się dzieje naprawdę i teraz też.

Aktualnie nachuiści z Minsterstwa Finansów zajmują się branżą dystrybucji stali. Jak zapewne wszyscy wiedzą kilka lat temu szczególnie tą branżę ukochali sobie przestępcy, dokonując w niej tzw. karuzel VAT. W tym czasie gdy to się działo – bystrzacha Kapica nawet nie wiedział, że taki proceder istnieje! Potem przestępcy poszli sobie w inne obszary – teraz najpopularniejsze są w ogóle puste faktury oraz nawozy sztuczne dla ambitniejszych – branża wymusiła na nachuistach tzw. „odwrócony VAT” i była szczęśliwa, że ma spokój. Niestety, nie docenili Kapicy, który wszedł im z kontrolą skarbową i kwestionuje w zasadzie wszystkie transakcje. Podkreślam – dotyczy to wyłącznie uczciwych firm. Oszustów już dawno nie ma. Rozpłynęli się. Strażnicy budżetu Rostowski i Szczurek nie byli w stanie złapać żadnego, przeciętny bowiem oszust – „spółka” działa 3-4 miesiące, zanim oni w ogóle zdążą się zorientować, że ktoś taki jest. Według Ministerstwa Finansów miesiąc działania spółki słupa to 1,6 mln zł strat. Tym się ci geniusze nie potrafią zająć.

Jeśli ktoś szybko nie zareaguje w sprawie dystrybutorów stali, lub nie znajdą oni sobie jakiegoś Kozłowskiego lub Wolickiej (ta wybroniła lud przed oszustwem ZUS), podzielą los importerów samochodów homologowanych. Podobnie też będzie z upadłymi firmami, miejscami pracy oraz wpływami dla budżetu. Ale o to nachuistów już nie obchodzi – dziś, już, teraz, natychmiast!

Nie są oni jednak tak zupełnie bezrozumni i szaleńczy. Analiza ich działań na przestrzeni ostatnich lat pokazuje, że nachuista starannie wybiera sektor, który chce zaatakować. Nigdy nie zaatakuje sektora, gdzie są korporacje i to w dodatku zagraniczne! Uchowaj Boże! Żaden z takich sektorów nie ma z nimi najmniejszych kłopotów. Nachuiści na swoje ofiary wybierają sobie sektory rozproszone, w których działają małe i średnie polskie przedsiębiorstwa, skądinąd słusznie zakładając, że najłatwiej będzie im je zniszczyć. To nie są żadne przypuszczenia. Oto lista wybranych branż zaatakowanych ostatnio przez nachuistów z Ministerstwa Finansów: importerzy samochodów homologowanych jako ciężarowe, szafiarze, firmy skażające alkohol na cele przemysłowe, dystrybutorzy stali, złomiarze, sprzedawcy oleju opałowego itd. Wszystkie zaatakowane sektory to polskie MSP, bez zachodnich korporacji. Bo nachuiści boją się zarówno przestępców, jak i korporacji – jednym i drugim nic z ich ręki nie grozi. Grozi za to polskim MSP.

Ja jestem zupełnie przekonany, że ostatnie dywagacje w kręgach nachuistów z Ministerstwa Finansów, w sprawie, że jeśli do obiadu zamówiony był kompot, woda czy piwo, to całość należałoby być może opodatkować na 23% VAT, a nie jak to jest od wprowadzenia VAT – posiłek na 8%, a napoje na 23%. I wcale nie jestem przekonany, że sprawa jest wyjaśniona. To balon próbny. W ogóle się nie zdziwię, jak wkrótce do tysięcy restauracji wejdą ludzie Kapicy i zażądają korekt (z odsetkami!) na 5 lat wstecz na wszystkie rachunki! To, że w po takiej akcji 80% restauracji padnie – nachuisty nie obchodzi – dziś, już, teraz, natychmiast!

Choć tutaj po pewnym namyśle mogą się jednak zatrzymać – w końcu w tej branży działa też przecież McDonalds. Ambasador amerykański może do Schetyny zadzwonić. A kto zadzwoni w sprawie hurtowni stali z Pcimia Dolnego, która zatrudnia 17 osób. No i nachuista niestety to wie.

***

Felieton został opublikowany we Wprost 15/2015 – http://www.wprost.pl/ar/501383/Nachuizm-po-polsku/