NATOexit
Tomasz Wróblewski 27.03.2019

Elity polityczne zajęte wzajemnym podkładaniem sobie liter w odwróconym alfabecie LGBTQ+ przeoczyły wygaszanie NATO. Nie żeby przeoczyli pogrzeb, ale kolejny sygnał, że najważniejsza instytucja dla bezpieczeństwa Polski, gaśnie w oczach.

 

Berlin właśnie ograniczył i tak już rekordowo niskie wydatki na zbrojenia do 1.25 proc. PKB. Cięcia bynajmniej nie wynikają z trudnej sytuacji budżetowej. Berlin dysponuje nadwyżką 11 mld euro. Decyzja jest w pełni polityczna i pomyślana jako dowód niechęci wobec Stanów Zjednoczonych i sygnał do wszystkich państw wasalnych UE, że po Brexitcie będzie czas NATOexit. Pakt pruje się na wielu frontach. I to nie tylko na linii Berlin-Waszyngton. Trudno dziś poważnie traktować pakt sojuszniczy z Turcją, która kupuje rosyjskie rakiety ofensywne, na co dzień wycelowane w Polskę i całą Europę Środkową. Napięcia rosną na linii Paryż-Berlin po tym, jak Niemcy zablokowali sprzedaż wspólnie wyprodukowanych broni do Arabii Saudyjskiej. Na linii Berlin-Warszawa-Tallin, Wilno-Ryga o liczbę stacjonujących tu wojsk amerykańskich, o Nord Stream 2. Wszystkich, którzy łudzili się, że równolegle do NATO zacznie powstawać nowa europejska inicjatywa obronna, informujemy, że nie powstanie. Nie ma na to pieniędzy i nie ma woli politycznej.

To jak bardzo w tym wszystkim jesteśmy sami, najlepiej oddaje zacięta debata wewnątrz rządzącej partii Republikańskiej. Tradycyjna część partii uważa, że Ameryka powinna dalej grać na osłabienie Rosji, ale już nowo-konserwatywne otoczenie Trumpa zajęte rozgrywka z Chinami jest za porozumieniem się z Moskwą i powrotem do jakiejś formy Zimno Wojennego podziału świata na strefy wpływów.

Doceniam państwowotwórczą wagę dyskusji czy Pan Rabiej z Panem Biedroniem et consorte, powinni sobie dziecię adoptować czy nie, ale bez NATO, to te ich dylematy, bardzo szybko stracą na ważności.