Niemcy, Francuzi, Polacy i kasety video
Cezary Kaźmierczak 25.05.2017

W Polsce mamy do czynienia z próbą poziomowania realacji z zagranicą – szczególnie z Niemcami. Jakkolwiek Niemcy są i będą kluczowym partnerem politycznym i gospodarczym Polski, to w ostatnich latach te relacje były jednak niesymetryczne. Przywracanie symertii jest jak najbardziej słuszne, ale niekokojące nieco jest, że zaczyna się upowszechniać jej nieco wulgarna i prymitywna wersja.

Mówi ona w uproszczeniu, że wszystko co nasze, polskie, jest w porządku a wszystko co niemieckie czy żabojadzkie – wręcz przeciwnie. Jest to niestety bardzo dalekie od prawdy. Pracując nad podatkami – jednak bardzo wyraźnie i jednak z pewnym zdziwieniem – odkryliśmy, że co do płacenia podatków to niestety nie ma narodowości ani branży. Jest tylko jedna zmienna – czy ktoś płaci w Polsce podatki czy nie. Jeśli jest przeciwnikiem podatku przychodowego – nie płaci. Jak dotąd – 100% trafień.

Zastanowiło mnie, że pewien znany przedsiębiorca (nota bene wieloletni agent SB, jak się ostatnio okazało) z furią atakuje ten podatek od rana do wieczora, wyciarając sobie gębę patriotyzmem i Polską. Poprosiłem, żeby zajrzeć w papiery i co się okazało – oczywiście nie płaci. Miliardowy biznes, a chłopina nawet na waciki nie może zarobić. Ta sprawa jest jeszcze o tyle smakowita i sexy, że jego konkurent, do walki z którym tenże usiłuje uruchomić państwo polskie, jak najbardziej podatki w Polsce płaci a firma jest to “wroga”, zagraniczna!

Identycznie wygląda sprawa np. z roamingiem. Na miesiąc przed wejściem zmian w życie – czyli likwidacji roamingu w obrębie UE – wszyscy operatorzy zostali  zobligowani do przedstawienia cenników i regulaminów usług w roamingu w UE zgodnie z zasadą „roam like at home” . I co się okazało? Tylko Orange się dostosował. Jak najbardziej – krew z krwi – polski Plus postanowił jednak jechać z swoimi Klientami, podobnie jak niemiecki T-Mobile. Stosując różne sztuczki zaproponowali swoim klientom korzystającym z taryf z usługami nielimitowanymi roczne pule do wykorzystania w roamingu. Po ich wyczerpaniu chcą pobierać opłaty zgodnie z cennikiem krajowym. Operatorzy obawiają się nadużyć i wysokich kosztów „nielimitowanego” roamingu, zwłaszcza w odniesieniu do danych, dlatego się zabezpieczają.

Można powiedzieć prawdziwy sojusz polsko-niemiecki. Natomiast sojusz z klientami chyba tylko Orange preferuje. Zatem sprawy są dużo bardziej złożone niż na pierwszy rzut oka by się wydawało. Nie zmienia to mojej opinii oczywiście, że naszych trzeba popierać – ale dotyczy to sytuacji, w których nasi też nas popierają. Ostatnio prezes wielkiej polskiej spółki skarżył mi się, że jest szantażowany “na polskość” i nie zamierza temu ulegać, choć akurat co do jego patriotyzmu nie mam nawet cienia wątpliwości.

W ogóle problem z dużymi polskimi przedsiębiorcami polega na tym, ze 99% miejsca w mózgu zajmują im te doskonale śrubki, które z sukcesem produkuje i podbijają nimi świat. No i jak w tym 1% wolnego od śrubek czasu pomyślą np. o Konstytucji – to on w wielce przesadzony sposób przenosi te swoje śrubkowe kompetencje na prawno-legislacyjne. Często wyglada to dość smutnie.