Niezwyciężona rosyjska armia
Cezary Kaźmierczak 10.04.2015

Nie oglądam dyskusji polityków w telewizji – ale jak już się natknę – to musi się coś wydarzyć, co mnie wyprowadzi z równowagi 🙂

Zatem toczy się dyskusja i pewien poseł z pewnej partii (niech imię ich będzie – i będzie – zapomniane, na szczęście jesienią już) nagle oświadcza, że po co “podskakiwać Rosji, jak ona w obwodzie kalingradzkim ma więcej wojska niż liczy sobie polska armia”. Ani prowadzący, ani dwóch innych dyskutantów nie odnosi się to tego, co przed chwilą usłyszeli, co chyba sugeruje, że podzielają ten pogląd. Jeden z dyskutantów jest przedstawiany jako członek sejmowej komisji obrony, co jest poważnym przyczynkiem do zadumy.

W Kaliningradzie jest bowiem zaledwie 10-12 tysięcy rosyjskiego wojska i to w dodatku tego słabego, czyli sprzed reform po wojnie gruzińskiej, z oficerami liniowymi z poboru etc. Innymi słowy – to nie jest te 10-45 brygad, których się boimy.

Po co ten człowiek to mówi? Nie wygląda na agenta – idiotów jednak nie biorą. Myślę, że to czysta, żywa, bezrefleksyjna głupota. Za darmo i z głupoty człowiek ten wspiera front propagandowy Moskwy, którego celem jest łamanie ducha i woli obrony. Paraliżowanie strachem. W Polsce w tej wojnie psychologicznej po stronie Putina stoi całkiem liczne grono zawodowych agentów i jeszcze wieksze pożytecznych idiotów.

O Armii Federacji Rosyjskiej napisano sporo. Również ja. Nie uważam, że należy ją lekceważyć – ale popularne jej demonizowanie, to udział w wojnie psychologicznej po stronie Putina.

Nie jest to bynajmniej armia “niezwyciężona”, jak to podprogowo próbuje przedstawiać serwis kresy.ru i jemu podobne. Nie po ich wypocinach i pokrzykiwaniach kremlowskich watażków należy oceniać jej siłę, a po jej realnych działaniach. Przyjrzyjmy się zatem jej ostatnim działaniom.

Afganistan – przegrana wojna z pasterzami. Kompletna klęska gigantyczne straty w ludziach.

Pierwsza wojna czeczeńska – Armia FR przegrywa. Miała tylko 20-krotną przewagę w sprzęcie i ludziach i nie dała rady. Zatem drugą wojnę czeczeńska Armia FR już wygrała – w czasie sztrurmu Groźnego przewaga Armii FR nad Czeczeńcami wynosiła 50 do 1.

Kampania gruzińska 2008 – mimo wygranej kompletna kompromitacja, szczególmie systemów dowodzenia. Dla nas jednak wielkie nieszczęście – po tym na Zachodzie poszła “druga fala rozbrojenia”, bo zobaczyli co prezentuje sobą armia, przeciw której się zbroją. Niestety zobaczył to też Putin – po inwazji na Gruzję zaczęła się kompletna przebudowa Armii, systemu dowodzenia operacyjnego. W wyniku tych reform Rosja dysponuje obecnie wg różnych szacunków od 10 do 45 brygad bardzo dobrego wojska.

Lotnisko w Doniecku. Reformy podjęte po Gruzji, aczkolwiek groźne dla nas, nie spowodowały jednak jakieś gigantycznej zmiany jakościowej. Mimo wszystko. Lotniska w Doniecku bronili jednak “dobrowolcy” (ochotnicy) z Batalionu Azow. Przez niemal rok z tymi – było nie było ale jednak – kelnerami, nie mogli sobie poradzić żołnierze z doborowych jednostek rosyjskich! Rosjanie zdobyli lotnisko dopiero, jak w zasadzie wszystko zrównali z ziemią i Azow nie mial już nawet ruin, w których mógł się bronić.

Żeby nie byc gołosłownym – w szturmie brały udział pododdziały 16. Brygady Sił Specjalnych (specnazu) rosyjskiego sztabu generalnego, 200. Brygady Sił Specjalnych Okręgu Południowego z Rostowa, batalion zmechanizowany i kompania czołgów 4. Gwardyjskiej Brygady Czołgów (tzw. Kantemirowskiej), batalion 22. specjalnej brygady wywiadu oraz kompania szturmowa 106. Gwardyjskiej Dywizji Sił Powietrzno-Desantowych. To najbardziej elitarne jednostki armii rosyjskiej w sile co najmniej kilku tysięcy ludzi, wspomagane przez kilkanaście czołgów. 

No i zajęcie tego, bronionego przez amatorów, lotniska, zajęło “niezwycięzonej” Armii FR – prawie rok.

O Krymie nie piszę – ponieważ Ukraina go nie broniła. Trudno zatem mówić o jakichś działaniach wojennych. A nie broniła być może dlatego, że uwierzyła w putinowską propagandę.

Powtarzam raz jeszcze – nie uważam, że nalezy lekceważyć rosyjską armię. Należy jednak wystrzegać się siania defetyzmu – z niewiedzy i głupoty – i dobrowolnie zaisilać szeregi armii wojny psychologicznej Kremla.