Obamacarelessness
Robert Gwiazdowski 06.05.2014

W Stanach Zjednoczonych znów awantura – jak co roku ostatnio – na temat zwiększenia limitu zadłużenia.

Czy naprawdę jeszcze ktoś wierzy, że rząd Stanów Zjednoczonych spłaci kiedyś swoje zobowiązania??? Czy już chodzi tylko o obsługę zadłużenia – czyli spłacanie odsetek. Ale jak muszą wyglądać tak zwane „rynki finansowe” jeśli długiem przestały się już przejmować i liczą tylko na odsetki? Ale niedługo nowe długi będą starczały już tylko na odsetki. Wtedy też ktoś będzie jeszcze Amerykanom pożyczał? Czy będą musiały zrobić jakąś wojnę? Tylko z kim?

Gorsze jest jednak dla Amerykanów to, jaki poziom przybrała debata publiczna. Jest już mniej więcej tak samo, jak miedzy PO i PiS.

Dlaczego? W Polsce mieliśmy spór o to, kto rozpętał „wojnę na górze”. Oficjalnie wypowiedział ją Wałęsa, ale „elity intelektualne” wcześniej prowadziły działania wojenne przeciwko niemu bez wypowiedzenia wojny.

A kto zaczął w Ameryce? Tu odpowiedź jest prosta: Obama.

Co prawda Bismarck twierdził, że kto w młodości nie był socjalistą na starość będzie świnią, ale Obama w młodości był raczej komunistą. Wybory wygrał z powodów rasowych, ale w dobie poprawności politycznej strach o tym pisać. Gdyby w wyborach 2008 roku przeciwko bohaterowi z Wietnamu McCainowi stanął jakiś Euroamerykanin o poglądach Obamy jakie miałby szanse? Wśród Euroamerykanów rozkład głosów był pół na pół. A wśród Afroamerykanów ponad 90% głosowało na Obamę? Z powodu jego poglądów, czy może z jakiegoś innego powodu? W 1984 roku wyborcy z tej grupy jakoś nie głosowali aż tak nagminnie na Mondale, w 1988 na Dukakisa, czy w 2004 na Kerry’ego choć ich poglądy były podobne do Obamy. Pewnie z tych samych powodów, zanim jeszcze nie zaczął na dobre urzędować, dostał pokojową Nagrodę Nobla.

To Obama prowadzi politykę uzależniania Amerykanów od rządu federalnego. I jest to polityka katastrofalna dla Ameryki.

Osławiony Patient Protection and Affordable Care Act (w skrócie Affordable Care Acxt – ACA) nazwany na cześć i chwałę Prezydenta Obamacare, zniszczy finanse Ameryki – bo je zniszczyć musi, tak jak ZUS i NFZ niszczą finanse Polski. Podatki nakładane na pracę są bowiem najgorszymi podatkami jakie socjaliści (broniący przecież pracowników) wymyślili. Jakby Obama chciał coś naprawdę zrobić dla dobra Amerykanów, powinien przeprowadzić deregulację rynku usług medycznych – jak Reagan przeprowadził deregulację lotnictwa. Dlaczego dziś „każdy Amerykanin korzysta z prawa do podróży lotniczych nie tylko bogaty” (takie było hasło polityki deregulacyjnej)? Czyżby dlatego, że rząd kazał każdemu latać samolotem i dał niektórym pieniądze na bilet? Ano nie. Rząd zderegulował rynek i ceny spadły, więc więcej Amerykanów (i nie tylko) stać na latanie.

A najzabawniejsze jest to, że po doświadczeniach ze zmuszeniem banków do udzielania kredytów hipotecznych nawet tym, którzy zdolności kredytowej nie mieli, teraz Obama zmusza firmy ubezpieczeniowe do sprzedawania polis nawet chorym. Jak to się odbije na kosztach polis???

Obama uruchomił porównywarki cen polis. U nas też można porównywać sobie ceny OFE. Są trzy możliwości 3,4% (jedna oferta) – 3,45% (jedna oferta) 3,5% (wszystkie pozostałe). Jak coś jest obowiązkowe to konkurencji nie ma.

Ameryka jest w tej sprawie podzielona bardziej niż w sprawie aborcji, czy kary śmierci. I to wcale nie są podziały między Republikanami i Demokratami. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał konstytucyjność obowiązku ubezpieczeniowego stosunkiem głosów 5:4. Pozew w tej sprawie złożyły władze 26 stanów (ponad połowy!!!). Stosunek do nowego przymusu nie pokrywa się z podziałami politycznymi. O uznaniu konstytucyjności ustawy głosował konserwatywny sędzia (mianowany przez George’a W. Busha) Johna Robertsa. A przeciw głosował uważany za lewicowego Anthony Kennedy.

To źle rokuje Ameryce.