Od Potiomkina do piątego kółka
Tomasz Wróblewski 05.05.2014

Odsłonięcie piątego kółka jest tym wyjątkowym, magicznym momentem każdej ceremonii otwarcia. I w Soczi też było. Jak żaden z symboli, żadna z ozdób, żadna z olimpijskich fasad, nic tak nie oddaje specyfiki tej Olimpiady. Nawet stalowy mur wokół miasteczka, mający chronić igrzyska przed terrorystami, nie może równać się z kółkiem, które zacięło się na stadionie, ale pojawiło się na ekranach telewizorów. Dziś już wiemy, że szef techniczny na scenie, wcisnął zły przycisk i piąte kółko się po prostu zawiesiło w komputerze. Producent, odpowiedzialny za przekaz telewizyjny, natychmiast wyemitował wcześniejsze nagranie z odpalenia piątego kółka zrobione podczas prób. W świat poszedł fałszywy obraz.

Komputery się zawieszają, błędy się zdarzają – ale nie w Rosji. Kto wie co mogło się zdarzyć na stadionie. Terroryści mogli zaatakować, ktoś mógł wznosić okrzyki, rozwijać transparenty. W telewizji wszystko musiało wyglądać jak w bajce. Na konferencji prasowej po ceremonii, dyrektor kreatywny powiedział dziennikarzom – najważniejsze że magiczne wrażenie Olimpiady udało się uratować. Moskwa nie może ryzykować i zdać się na rzeczywisty przekaz. Politycy, dziennikarze, sportowcy na stadionie w Soczi, jak miliony Rosjan na co dzień, widzieli obraz, który jak im później powiedziano nie był rzeczywisty. Prawdziwa ceremonia, to ta przed ekranami. Liczy się to co widziały miliony , a przede wszystkim Putin, który był w tym momencie w prezydenckim apartamencie na stadionie

Od wsi potiomkinowskich, retuszowanych zdjęć głodującej Ukrainy, obrazów sowieckiej codzienności w reportażach pożytecznych idiotów, po dzisiejszą rosyjską gospodarkę i demokracje na pokaz, dotarliśmy do piątego kółka. Tu sztuczny obraz, jak cała Olimpiada, wydaje się bardzo naturalny i rzeczywisty. W końcu fikcja, obok ropy i gazu, to najważniejszy towar eksportowy Rosji.