OFE. Pagib Maksim…
Cezary Kaźmierczak 05.07.2016

Rząd przystąpił do zakończenia historii Otwartych Funduszy Emerytalnych w Polsce. Słusznie. Ale – spodziewam się – jazgot będzie niebywały.

OFE bowiem to mistrzowie propagandy. Putin mógłby się uczyć. Mimo wyroku Sądu Najwyższego, że są to pieniądze publiczne wmówiły lemingom, że to ich pieniądze. Mimo działania pod presją represji karnej wobec swoich “klientów” wmówiły niektórym, że są oazą kapitalizmu i wolnego rynku! Wszystko to pod sprawną dystrybucją kłamstw rożnych najętych “ekspertów” i “autorytetów”

Osobiście uważam OFE za zdecydowanie największy przekręt 25-lecia i pokaz niebywałej wręcz bezczelności “rynków finansowych”. Jest to też pokaz stosunku rządu do obywateli – rząd rzuca swoich obywateli w charakterze niewolników dla banksterki, która dostaje prawo ich golenia. Bez gry wstępnej.

Model OFE to coś, co nie ma prawa zaistnieć, ani w normalnym życiu, ani w realnej gospodarce. Nigdzie. Poza III RP.

Odzierając to wszystko z kłamstw i tego bełkotu wygląda to tak:
1. Rząd, pod groźba represji karnych, ustanawia, że ludzie mają przymus wpłacania części swoich zarobków do prywatnej instytucji finansowej OFE.
2. Rząd zbiera te pieniądze dla tejże instytucji OFE, co kosztuje dziesiątki milionów złotych!
3. Rząd jednym przelewem przekazuje co miesiąc zebrane pieniądze do tejże instytucji, za co ona – uwaga tu będzie najlepsze – pobiera sobie łaskawie, w szczytowym momencie mocy, niemal 10% prowizji!!!!!!!!!!!!!
4. Następnie OFE ponad 80% tych środków – uwaga tu będzie najlepsze – pożycza rządowi na procent!!! Duży procent!!!!!!!!!!!!!
5. W przypadku wypłaty tych środków do obywateli – OFE planowały pobierać prowizje z tego tytułu w wysokości… 7%!!! No to się niestety nie udało 🙂 Smuteczek banksterki. Kaczyzm.

Model dojenia frajerów wręcz perfekcyjny. Myślę, że nawet najbardziej chciwe mafie na świecie by na to nie wpadły.

Teraz oczywiście nastąpi dziki jazgot w obronie “naszych pieniędzy” oraz “kapitalizmu”. Myślę, że każdy kto w tym będzie uczestniczył powinien zgodzić się ze mną na następujący deal:
a. Daje mi w “zarządzanie” swoje pieniądze, a ja na wejściu odcinam z tego 10% na “koszty zarządzania”
b. Pożyczam mu tę kasę na 6% rocznie
c. Po 25 latach mogę łaskawie oddać te pieniądze, pobierając skromną prowizję 7% za “koszty dystrybucyjne”

Każdy z obrońców OFE, który nie wejdzie ze mną w taki układ jest albo pożytecznym idiotą, ale agentem “rynków finansowych”, ewentualnie prowadzi walkę polityczną z PiS. W tym ostatnim przypadku mam sugestię, żeby może sobie inny obszar wybrać do tej walki.