Opcje Szałamachy
Cezary Kaźmierczak 05.12.2015

Może i jedna jaskółka wiosny nie czyni… ale decyzja nowego Ministra Finansów, Pawła Szałamachy, w sprawie opcji walutowych, zaczyna przywracać wiarę w Państwo Polskie. Też sposób zakomunikowania tegoż – normalne, spokojnie, merytorycznie.

Jakże to się różni od tych cwaniackich uśmieszków Kapicy czy Nenemana, którzy na czole mieli wypisane te swoje naczelne hasło życiowe “Nie mamy Pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi?”. Jakże to się różni od tego rekietierskiego poszukiwania kruczka prawnego, tych piętrowych kombinacji, żeby zmienić interpretację podatkową i puknąć tysiace podatników, żeby zdobyć parę groszy DZIŚ, a jutro? To już się niech martwią inni.

Jeśli PIS serio zamierza przywrócić w Polsce zaufanie do państwa – o czym ta decyzja może świadczyć i nie jest to jakaś jednorazowa demonstracja – jeśli serio zamierza przywrócić bezpieczeństwo prowadzenie działalności gospodarczej, żebyśmy nie byli z dnia na dzień zaskakwiani “zmianami interpretacji” i naliczaniem podatków 5 lat wstecz z odsetkami – wygra i zdobędzie trwałe poparcie przedsiębiorców.

Decyzje Pawła Szałamachy doceniają też ludzie, któryn naprawdę bardzo trudno posądzić o sprzyjanie PIS. Andrzej Długosz na swoim profilu na Fejsbuku napisał: “3 grudnia nowy minister finansów Paweł Szałamacha wydał interpretację ogólną, która kończy bezsensowną wojnę z firmami dotkniętymi opcjami bankowymi. Od 2014 roku kilka UKSów w kraju nakładało podatek od strat związanych z szybszą spłatą umów opcyjnych wobec banków, nie uznając ich za koszt uzyskania przychodu. Conajmniej 2 firmy uratowane (te znam), spółki giełdowe Ropczyce i Odlewnie Polskie. Jestem dumny, że pracowałem przy tym projekcie. Kretyni kierujący się krótkoterminową żądzą zysku dla budżetu zostali tym razem zatrzymani. Czy na zawsze? Pewnie nie, ale parę tysięcy miejsc pracy zostało właśnie uratowane”.

Tak czy inaczej – decyzja ws opcji – to bodaj pierwsza  dobra wiadomość ze Świętokrzyskiej od 8 lat. Należy mieć nadzieję, że skończy się epoka rekietu rządu na własnych obywatelach.