Pakt dla przedsiębiorczości
Cezary Kaźmierczak 16.05.2016

Prawu i Sprawiedliwości te tragiczne strofy dedykuje Autor

Redaktor Wróblewski poprosił mnie o napisanie, co należałoby zrobić, żeby uwolnić polską gospodarkę. Mogę napisać – po raz 1234. Ogólnie to w diagnozach chyba jesteśmy w pierwszej piątce świata, w „co należy zrobić?” – w drugiej piątce świata. Za to w robieniu – mam wrażenie – jesteśmy w trzeciej pięćdziesiątce świata. Niewiele jesteśmy w stanie zrobić: buksowanie, zapasy w kisielu – to mi się ciśnie na myśl, gdy myślę o naszym działaniu. Stworzyliśmy niefunkcjonalny organizm państwowy i sami siebie trzymamy za gardło, nie wiadomo w imię czego.
Mogę powtórzyć to, co w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców mówimy, odkąd pamiętamy:

Uproszczenie prawa gospodarczego.

Jednym z fundamentów polskiego cudu gospodarczego po upadku komunizmu była „Ustawa Wilczka”. Po serii nieudanych eksperymentów politycznych z prawem gospodarczym, pora do niej powrócić. Z wyjątkiem nieistotnych drobiazgów, jest ona całkowicie zgodna z obowiązującym prawem Unii Europejskiej. Tutaj akurat obecnie są raczej dobre wieści – Ministerstwo Rozwoju, które pod Morawieckim, zaczyna powoli pracować, jak dobra firma, przygotowuje szereg ustaw oraz rozwiązań, które już lada chwila zostaną zaprezentowane ludzkości jako pierwsza i druga transza deregulacyjna. Obok tego trzeba powołać dwie komisje – pierwszą sejmową, która zajmie się usuwaniem szkodliwych przepisów, drugą „In dubio pro tributario” – która będzie zbierała sygnały od przedsiębiorców, obywateli i urzędników na temat niejasnych przepisów i przeistaczała te przepisy w bezsporne i jasne. Dobrze, że w tej komisji nie trzeba będzie przyjmować zgłoszeń od kryminalistów – oni nie muszą: ich prawa są przestrzegane, takie jak prawo do rozstrzygania wątpliwości na ich korzyść czy domniemanie niewinności. Przedsiębiorcy dalej muszą o te prawa walczyć.

Szybsze rozstrzyganie sporów sądowych.

Udręką są ciągnące się latami spory gospodarcze. Domagamy się takiego samego prawa, jakie zagwarantowali sobie politycy – prawa do szybkiego procesu. Sędzia jest od wymierzania sprawiedliwości i rozstrzygania sporów. Proces sądowy nie musi być tak sformalizowany, jak obecnie. Powinien trwać dzień po dniu – jak to się dzieje w USA – aż do wydania wyroku. Prawo ma służyć ludziom, a nie być wygodne dla sędziów, adwokatów, czy prokuratorów. Ponoć w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace, które mają usprawnić sądownictwo gospodarcze. Ponoć sądownictwo gospodarcze to domena wiceministra Patryka Jakiego. To dobrze, bo to człowiek zdroworozsądkowy. Jak zobaczymy jakieś projekty – będzie można pokazać cos więcej.

Uproszczenie systemu podatkowego.

Polski system podatkowy jest jednym z najgorszych na świecie. Z naszego punktu widzenia podatek jest „kosztem”, który potrafimy wkalkulować w działalność gospodarczą. Pod warunkiem, że łatwo go policzyć, i że prawo oraz jego interpretacje nie są nieustannie zmieniane. Opowiadamy się za podatkami prostymi, których koszty poboru są mniejsze i dla rządu, i dla przedsiębiorców. Najlepszym dla wszystkich jest systemem podatkowy zaproponowany niegdyś przez Krzysztofa Dzierżawskiego. Prosty podatek przychodowy, który uwolni przedsiębiorców od mitręgi liczenia „kosztów uzyskania przychodów”, w miejsce dzisiejszego CIT. Prosty podatek od Funduszu Płac, który zastąpi podatki PIT i składki płacone do ZUS. Podatek VAT o jednej stawce na wszystko, z możliwością wyboru opłacania go ryczałtem przez małe firmy (ale wówczas bez możliwości odliczania). Stawki tych podatków mogą być takie, że zmiana systemu będzie całkowicie neutralna dla budżetu.

System podatkowy mamy absolutnie beznadziejny: 114 miejsce jeśli chodzi o wrogość i skomplikowanie systemu wg Banku Światowego.

Podobno jakieś prace w tym kierunku trwają, ale niestety nie spodziewam się niczego dobrego w tym kierunku. Powody są dwa: przecieki prasowe o pomysłach podatku progresywnego od działalności gospodarczej, co doprowadzi do bardzo poważnych konsekwencji w postaci gwałtownego rozszerzenia szarej strefy, spadku wpływów do budżetu, wzrostem emigracji. Proponowanie tego typu rozwiązań to nieodpowiedzialne działanie na szkodę kraju.

Drugi powód to dotychczasowe wyczyny Ministra Finansów – kabaretowe 3 czy nawet już 4 projekty ustawy o podatku od handlu wielkopowierzchniowego, które po prostu  ośmieszają rząd. Dalej zresztą nie ma tej ustawy. W każdym razie, jeśli inne projekty Ministerstwa Finansów mają mieć zbliżoną jakość, to świat przedsiębiorców na kolanach błaga rząd: „Nic nie zmieniajcie! Trudno, niech już będzie jak jest!”

Obniżenie kosztów pracy.

W Polsce praca opodatkowana jest jak alkohol i papierosy. Wysokie, sięgające nawet 60% opodatkowanie pracy, jest podatkiem najgorszym z możliwych. Zawdzięczamy mu emigrację, bezrobocie, niską konkurencyjność naszych firm, szeroko rozwiniętą gospodarkę nierejestrowaną. Zmniejszenie wpływów do budżetu, na skutek radykalnego obniżenia podatków obciążających pracę, zrównoważyć można konsumpcyjnymi podatkami pośrednimi.

Ograniczenie obowiązków biurokratycznych.

Każdy przedsiębiorca wypełnia gigantyczną ilość różnego rodzaju dokumentów, które musi wysyłać rządowi i jego agendom. Tracimy setki godzin na zbędne czynności biurokratyczne. Zamiast rozwijać przedsiębiorstwa, toniemy w papierach. Tracą na tym wszyscy, łącznie z rządem. Zmiana tego stanu rzeczy jest łatwa i prosta, i nie wymaga wielkich nakładów, a jedynie zmiany procedur na mniej czasochłonne i dostosowane do obecnych możliwości technologicznych.

W tym obszarze w dużej mierze też działa Ministerstwo Rozwoju i mam nadzieję, że coś zdziała. Choć doświadczenia są dramatyczne. W poprzedniej kadencji Ministerstwo Gospodarki, które w wyniku ofensywy deregulacyjnej zidentyfikowało 3712 obowiązków informacyjnych obowiązujących przedsiębiorców i zlikwidowało… 4 (cztery) z nich. Wielce Szanowni Politycy! Zrozumcie – my 8 tygodni w roku (wg Banku światowego) wypełniamy papiery, zamiast pracować!

Poddanie rzeczywistej kontroli sądowej decyzji urzędników skarbowych.

Każda decyzja urzędnika skarbowego, której konsekwencją może być utrata choćby jednego miejsca pracy, powinna uzyskiwać klauzulę wykonalności dopiero po jej uprawomocnieniu się. Aktualny stan prawny, który pozwala urzędnikom na arbitralne wykonywanie często nieuzasadnionych decyzji, które są potem uchylane przez sądy jest łamaniem podstawowych praw człowieka. Tutaj po prostu trzeba powiedzieć jasno: domagamy się tych samych praw jakie mają kryminaliści!

Stabilność prawa i reguł gry.

Chcemy skupić się na rozwoju swoich przedsiębiorstw, a nie na śledzeniu dzienników ustaw. Prawo musi być stabilne, a reguły gry jasne. Lepsze jest nawet złe prawo, ale stałe niż coraz bardziej „doskonalone”, a zmieniające się co kilkanaście miesięcy. Wg Grant Thornton, żeby za tym nadążać trzeba by było czytać to… 4 godziny dziennie! Litości! Trzeba wprowadzić narzędzia, które ograniczą biegunkę legislacyjną Sejmu. Można skorzystać z gotowych rozwiązań brytyjskich, kanadyjskich czy australijskich, takich jak np. „jedna ustawa uchwalona – dwie uchylone”, czy „przepis uchwalony za przepis uchylony”, ustawy obowiązujące na czas określony i inne. Należy też wrócić do systemu legislacji II Rzeczpospolitej – Sejm może tylko przyjąć lub odrzucić ustawę. Poprawki do niej może zaś wnosić tylko składający ustawę.

Likwidacja barier inwestycyjnych.

Biurokraci nie mogą decydować co mamy robić. Nie możemy zależeć od ich „widzi mi się”. Każdy ma prawo do szybkiego procesu inwestycyjnego – nie tylko znajomi polityków! Prawo inwestycyjne mamy… 161 na świecie wg Banku Światowego!

* * * *

To rzeczy najważniejsze – warto je przemyśleć. Tylko dzięki nim możliwy jest wzrost gospodarczy. Wzrost gospodarczy bierze się z pracy, a nie z „ozusowania wszystkiego”, jak niektórzy sądzą. 5% wzrost PKB – to 40 mld extra dla budżetu. Nawet jak „ozusujecie” bilety do kina, to tyle nie dostaniecie.

Niestety w PiS zaczyna się podobny proces, jaki wcześniej miał miejsce w PO. Część ministrów – na szczęście część – jest sobą zachwycona. Patrząc na mizerię opozycji, niczym Donald Tusk niegdyś, zaczynają wierzyć, że „nie mają z kim przegrać”. Zakochują się w sobie. Zaczynają sądzić, że ludzie będą ich popierać tylko dlatego, że Kowalskich zastąpili Jankowscy.

Otóż z tego powodu popierać nie będą. Ludzie coraz głośniej będą pytać  o konkrety. Czy szkoła jest lepsza? Czy kolejka do lekarza jest lepsza? Czy prościej prowadzić firmę? Czy mogę zająć się rozwojem firmy, a nie obsługą urzędników?

Wątrobę tracę na jeżdżeniu po kraju. Przedsiębiorcy przypatrują się rządowi PiS z nadzieją i życzliwością. Ale niedługo i coraz głośniej będą pytać o konkrety, i na pewno nie zadowoli ich sam fakt, że Szałamacha zastąpił Szczurka, jak nic innego się nie zmieniło.

***
Tekst ukazał się we WPROST


Fot. Thomas Angermann/ na lic. Creative Commons/ flickr.com