Pamięci Borysa Niemcowa
Jerzy Wysocki 01.03.2015

Ostatni Newsweek, wywiad z Mariną Litwinienko, wdową po Aleksandrze Litwinienko, oficerze FSB, krytyku polityki Putina i przestępczych praktyk w rosyjskich służbach specjalnych,  otrutym w 2006 izotopem polonu w londyńskiej restauracji. Wcześniej na konferencji prasowej ujawnił zlecenie zabójstwa oligarchy Borysa Bieriezowskiego.

Tytuł wywiadu: „Morderca Putin”. I dalej, pierwsze pytanie: czy Władimir Putin zabił pani męża, Aleksandra Litwinienkę?

Marina Litwinienko: „Nie bezpośrednio. Za tę zbrodnie odpowiadają wysłannicy Putina, Andriej Ługawoj, dziś deputowany rosyjskiej Dumy, i być może inni ludzie. Ale nie oszukujmy się, mój mąż Sasza nie był wrogiem Ługowoja. Był obsesją Władimira Putina i jego wrogiem numer jeden.”

Przy wywiadzie szpalta. Tytuł: „Zabici na zlecenie” . Zdjęcia i krótki opis: Natalia Estemirowa (dziennikarka), Anatolij Sobczak(mer Petersburga), Anna Politkowska (dziennikarka).

I jeszcze fragment książki Aleksandra Litwinienko  „Przestępcy z Łubianki” , może źle dobrany ale oddający skalę problemu i dramatu:

„Pamiętam, miałem spotkanie z agentem Aleksandrem. Przychodzi z wytrzeszczonymi oczami i mówi: „Wiesz, dzielnicowy zamówił u mnie wysadzenie w powietrze naczelnika milicji”. Zapisaliśmy tę informację i przekazaliśmy do prokuratury. Prokuratura zaczęła w tym grzebać. Nawet agenta przesłuchiwali. Wszystko się potwierdziło, dzielnicowy prosił agenta o wysadzenie naczelnika milicji za to, że ten zabronił mu w kioskach, z których dzielnicowy miał dolę, handlować wódką”.

Taki kraj, od góry do dołu. Kraj, który chce być znów  imperium. „Imperium zła” – Ronald Reagen (1983).

Gdy Michał Boni podjął rotacyjną głodówkę z europosłami wielu państw w obronie aresztowanej Nadiji Sawczenko i występował w telewizjach w koszulce z jej zdjęciem, wielu polityków, internautów zaczęło tę demonstrację wyszydzać i ośmieszać. Dziś też wam do śmiechu?