Pandemiczna ekonomia ludzi zwykłych, jednych z nas
Jerzy Wysocki 20.04.2020

Pojawiają się informacje o rosnącej przemocy domowej. Zapewne pandemia zweryfikuje poziom relacji małżeńskich, partnerskich i rodzinnych. Inaczej też wyglądać biznes, nie tylko pod względem mikro i makroekonomii, ale zwykłych biznesowych aktywności, które wykształca nowa sytuacja.

 

Urządzając kolejne mieszkania pod wynajem pytałem panią Basię, swoją wieloletnią pośredniczkę obrotu nieruchomościami, czy zachować aneks kuchenny, czy też wydzielić, odgrodzić jakoś kuchnię od salonu. – 90 procent chce otwartej na salon kuchni – mówiła kategorycznie. Mnie to się w głowie nie mieści więc dopytuję: – Jak to, ona głośno gotuje i potrawy wydzielają woń, a on mecz chce oglądać delektując się piwem– polemizuję. Pani Basia: – Oni zapieprzają w korporacjach, spotykają się w domu po 20-tej i chcą czas spędzić ze sobą nim padną zmęczenia nastawiając budzik na 6.30.

Teraz oddelegowani są do home working, zawodowego wirtualnego świata. Na początku było fajnie. Wreszcie mamy czas dla siebie, klepiemy w klawiatury korporacyjne sprawy, wkładamy koszulę na videonarady, ale szef nas nie inwigiluje. Fajne życie nam wirus zapewnił. Mijają kolejne tygodnie i pojawia się znużenie, irytacja, a u chamów agresja. Obustronna tęsknota za życiowym partnerem przybrała formę obojętności, wrogości a nawet wspomnianej przemocy domowej. Związek się najpierw chwieje. Ona nie ma pracy. On dostał niekorzystną umowę zmieniającą warunki pracy, finanse się kurczą. Strony obwiniają wzajemnie siebie nawzajem. Takie domowe piekiełko. Koniec. Końce się zdarzają, ale gdzie nowy początek.

Klara, kelnerka w zamkniętej restauracji, wraca z Warszawy w rodzinne strony, czyli do rodziców w małej mieścinie. Daniel, przedstawiciel handlowy ds. kluczowych klientów, chce ułożyć życie na nowo. Chce ale nie może, na dodatek kłopoty w pracy. Do pandemii jego plan życiowy polegał na podrywaniu. W życiu prywatnym, panienek o dużym biuście, z ostatnią, co się właśnie rozstali, nawet zamieszkał w całkiem wygodnym, wynajętym mieszkaniu. W pracy, jego zadaniem było pozyskanie klienta. Reprezentuje branżę usług sprzątających dla biur. Jego rola: utrzymywanie dobrych relacji z szefami klientów, czyli kolacyjki, prezenciki, wspólne imprezowanie. W obu sferach był dobry, miał gadane, lubili jego pijackie towarzystwo.

O Losach Klary niewiele wiadomo. Brakuje jej modnych warszawskich klubów, gdzie z piątku na sobotę zawsze balowała do rana, wzmocniona koką od znajomego dealera. Nie ma gdzie pokazać się z torebką Louis Vuitton kupioną w sieci za podejrzanie niską kwotę, ale tego nikt nie wie. Ale rodzice mają gospodarstwo rolne i szklarnię. Jest jak przeżyć. Tak, słowo przeżyć stało się dla niej egzystencjalnym wyzwaniem, choć planowała wycieczkę na Bali.

Daniel chce walczyć o dobrostan prywatny i zawodowy. Ale jak tu wyrwać kolejną panienkę. Kiedyś wdziewał modne spodnie, jajościski, takie z dziurami, upiepszone tynkiem i koszulkę z napisem po angielsku, którego nie rozumiał. Stawał przy barze i obserwował samotnie przybyły panie. Jak już wyhaczył, to brał na drinka zagadując: nie bądź jeleniem, napij się z Danielem. A teraz co, łazi po mieście w maseczce, obceruje panienki – jak wcześniej – od dołu, ale dramat rozpoczyna się na twarzy kandydatki. Co kryje się pod maseczką? A jak ma krzywe zęby, lub ich częściowy brak? A jak zagadać? Jak spostrzec zapraszający uśmiech na nową wrzutkę: czy nie wiesz, gdzie kupić fajne kwiaty, dla szanownej pani, którą właśnie przed sobą widzę ? Może razem wybierzemy kwiatki i opijemy ten sukces?

W pracy Daniela też słabo. Co prawda nie został zwolniony, ale oddelegowany do pracy w domu, z zadaniem pozyskiwania nowych klientów telefonicznie. Najpierw dojrzał w tym coś fajnego, bo był znużony porannym wstawaniem, wdziewaniem garniturku i wysłuchiwaniem od szefa: nie wyrobiłeś normy, i od rana wódą zioniesz. Pomyślał, że znając tyle sztuczek erystycznych (znaczenie owego słowa dla Daniela jest obce) będzie nowym wyzwaniem. Wierząc w sukces, piąty raz obejrzał film Wilk z Wall Street w reżyserii Martina Scorsese, by dobrze wcielić w rolę Jordana Belforta graną w tym filmie przez Leonardo DiCaprio. Dawniej stawiał na kontakt bezpośredni, wielokrotnie dostał w firmie nagrodę miesiąca, np. odkurzacz (ma ich już siedem) i dwie sokowirówki. Teraz czas przejść na telemarketing.

Powielał schematy rozmów telefonicznych, zaczerpniętych ze słynnego filmu naginając do swojej branży i czasów pandemii. – Mamy antywirusowe mopy i ścierki, i unikalne środki wirusobójcze najnowszej generacji stosowane dla kosmonautów na kwarantannie….. Nawijał i nawijał, dopóki rozmówca nie rozłączył połączenia. Z czasem to rozłączenie stało się dla Daniela ulgą, lepsze to niż stek wyzwisk, z którymi się spotykał.

Daniel się zwolnił, bo 80 procent jego przychodów, to prowizje od kontraktów. Wrócił w rodzinne strony do małej mieściny, gdzie rodzice maja gospodarstwo rolne i szklarnię. Jest jak przeżyć. Tak, słowo przeżyć stało się dla niej egzystencjalnym wyzwaniem, choć planował wycieczkę na Bali. Sprzedając jajka, pomidory i pietruszkę na straganie spotkał Klarę. On był w dresie i z fryzurą hipisa, jej włosy nie miały platynowej barwy. Kupili, jak z młodzieńczych lat, najtańsze wino z dużą zawartością siarki. Nim usnęli, pogadali. Żyli długo i szczęśliwie. Foty z ich ślub na Bali miały kilka tysięcy lajków na fejsie. Było to w maju …. roku.