Pandemie 2020 (2)
Dariusz Matuszak 18.06.2020

Kiedy kilka dni temu, gdy pisałem o szaleństwie jakie zaczęło ogarniać Zachód po śmierci czarnoskórego George’a Floyda, zabitego w czasie interwencji przez policjanta, wydawało mi się, że następny odcinek tej serii będzie łatwy do stworzenia. Ot, napisze sobie o obalanych pomnikach, jako kolejnym objawie zdziczenia i barbarzyństwa. Nie wyobrażałem sobie jednak, że skala zjawiska może być tak wielka, i że sprzyjać mu będą poszczególne władze jak choćby burmistrz Londynu Sadiq Khan.

 

Ten pochodzący z rodziny pakistańskich imigrantów polityk od początku sprawowania urzędu zajmuje się nie tyle miastem, ile zaprowadzaniem w nim postępu, równości, walką z nazizmem, rasizmem, islamofobią i wszystkim tym co musi mieć w repertuarze progresywny działacz. (Za jego kadencji miasto stało się prawdziwą stolica nożowników, a przestępczość z użyciem przemocy wzrosła do rekordowych rozmiarów). Tak więc Khan zapowiedział przegląd londyńskich pomników oraz nazw ulic i placów, po czym oznajmił, że te, które symbolizują Brytyjskie Imperium zostaną usunięte i zastąpione tymi, które odwołują się do mniejszości seksualnych i etnicznych. Póki co musiał nasadzić na statuę Winstona Churchilla i Mahatmę Gandhiego wielkie skrzynie, by nie zniszczyły ich dewastujące bandy Antify i BLN. Osobiście nie mam wątpliwości, że najchętniej wrzuciłby posąg angielskiego buldoga – sir Winstona Churchilla do Tamizy, ale nie pozwala na to jeszcze mądrość etapu. Wzbudziłoby to bowiem zbyt duży sprzeciw. Zwłaszcza, że w obronie pomnika stanęły grupy kibiców i wojskowych weteranów. Na ulicach miasta doszło nawet do ich strać z Antifą i BLM, a także policją. Media poinformowały oczywiście o skrajnej prawicy, która zakłócała pokojowe manifestacje przeciwników rasizmu. Churchill, jak i Gandhi stoją sobie więc teraz pod kloszem, a właściwe w skrzyniach i czekają na gorsze czasy.

A te niewątpliwie nadejdą, bo Khan nie zrezygnował ze swej misji wymazywania brytyjskiej historii i tradycji. Lewackie ugrupowania sporządziły już listę 80 pomników, które trzeba usunąć z przestrzeni publicznej Wśród nich jest także ten upamiętniający założyciela światowego harcerstwa generała Roberta Baden-Powella, który kiedyś miał się pozytywnie wypowiedzieć na temat Hitlera. No a Gandhi ośmielił się w 1940 roku powątpiewać, iż jest aż tak zły. To jest jednak bez większego znaczenia, bo tak naprawdę to tylko preteksty. Prawdziwym celem jest przeprowadzenie rewolucji kulturalnej, dokładnie takiej jak w Chinach. Po drodze zniszczono już pomnik królowej Wiktorii i kilkanaście innych, a niektóre już obalono, bądź urzędowo ze strachu usunięto. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie zniknąć mają wszelkie symbole Konfederacji i pomniki tych, którzy posiadali niewolników. Na swoją kolejkę czekają więc teraz ojcowie założyciele tacy jak Waszyngton, czy Jefferson. To wszystko odbywa się przy aprobacie Demokratów, którzy chcą rozhuśtać Stany Zjednoczone, bo uważają, że to pomoże im pokonać Donalda Trumpa. Część oczywiście podziela poglądy radykalnych lewaków, część z powodów oportunistycznych to udaje. Tak, czy owak sami z własnej i nieprzymuszonej woli stają się zakładnikami anarchistycznych i lewackich band, bo raz poczętego dzieła zniszczenia nie da się już tak łatwo zatrzymać. Zdecydowana większość rozrób ma miejsce tam, gdzie rządzą – w miastach i stanach. Co będzie jak obejmą władzę w Waszyngtonie? Jak powstrzymają rozhuśtane emocje, gdy demonstranci będą chcieli zburzyć „Biały” Dom. Podobnie jak Lejburzyści w Wielkiej Brytanii karmią dziś dzicz, która ich pożre. Ludzi, którzy nie szanują nawet grobów żołnierzy, którzy polegli w wojnach. W Wielkiej Brytanii, zbezczeszczono nawet Cenotaph – brytyjski odpowiednik Grobu Nieznanego Żołnierza, upamiętniający ofiary I Wojny Światowej.

Tak jak każda zaraza, tak i ta dotrze oczywiście do Polski. Już dwa razy wymazano pomnik Tadeusza Kościuszki, dokładną replikę tego, który stoi w Waszyngtonie. Czy zrobiono to, bo akurat był rasista, nazistą, właścicielem niewolników, kolonizatorem, czy kim tam jeszcze? Nie, wymazano tylko dlatego, że tak samo stało się w stolicy Stanów Zjednoczonych. To był tylko i wyłącznie pokaz butnej siły – „no i co nam zrobicie,” pogardy do wszystkiego co nas konstytuuje, zapowiedź rozwalenia całego porządku społecznego i „zbudowania” czegoś nowego, a właściwie starego co znamy z dziejów bolszewickiej Rosji, czy Chin. Do skonstruowania nowego człowieka, nowego społeczeństwa potrzebne jest całkowite wymazanie pamięci, tego co kształtuje, więc, historia, obyczaj, tradycja, dotychczasowe więzy muszą zostać unicestwione. Dopiero człowiek bez pamięci staje się człowiekiem bez właściwości i można z niego ulepić dowolną istotę.

Na tę ścieżkę jeszcze w tamtym roku wkroczyła znów Hiszpania i to w sposób systemowy, zinstytucjonalizowany. Tamtejszy socjalistyczny rząd ku uciesze postępowej części ludzkości usunął prochy generała Franko z mauzoleum na cmentarzu Doliny Poległych, w gdzie spoczywają ofiary wojny domowej. I to wszystkich walczących stron. Dla jednych był to akt sprawiedliwości dziejowej, dla innych rozdrapywanie ran dla doraźnych politycznych celów. Dolina Poległych jest symbolem pojednania, a właściwie była, bo owe pojednanie pisane jest teraz wedle nowych reguł. Cokolwiek by nie powiedzieć o brutalności i okrucieństwie dyktatora i jego reżimu, to nie był gorszy niż ci, z którymi walczył – otoczeni romantyczną legendą Republikanie.

To samo dotyczy teraz pomników i symboli Konfederatów w Stanach Zjednoczonych. Trump przeciwstawił się naciskom, by zmienić nazwy 11 baz wojskowych, które noszą swe miana po generałach Południa. Ale nie jest w stanie zrobić nic, by zapobiec usuwaniu pomników i symboli przez lokalne władze. Oczywiście można bez końca wskazywać, że wpisują się one w jakieś tradycje niewolnictwa i rasizmu. (Paradoksalnie to wymazywanie też historii Demokratów, bo to właśnie oni, właściciele plantacji i niewolników rasiści z Południa walczyli z Republikanami z Północy). Można też jednak patrzeć na to zupełnie inaczej. Nikt nie staje w obronie rasizmu, a tym bardziej niewolnictwa, więc te dawne pomniki, barwy, flagi są też w jakiś sposób symbolem pojednania. Mogą Południowcom dawać poczucie tego, że 160 lat temu nie zostali podbici przez Północ. Dziś ze swoja historią i tożsamością muszą zejść do podziemia.

Właśnie o podbój w tym dziele zniszczenia chodzi. Nie będziemy jeszcze najeżdżać waszych domów, miejsc pracy, biznesów. Najpierw podbijemy waszą kulturę, historię, obyczaje, szkoły i uczelnie, a potem dopiero całą resztę. Nie tylko zniszczymy wasze pomniki, groby i symbole. Przerobimy wasze książki i filmy. Ich palenie na placach, jak to robili naziści jest nieekologiczne. Wystarczy, że „Bambo”, „W Pustyni i w Puszczy” wyrugujemy ze szkół, bibliotek, księgarń, a „Przeminęło z wiatrem” z kin jak to zrobiono w Missisipi. Znikną książki Marka Twaina, a nawet „Zabić drozda” Harper Lee. Wywleczemy mumię Jaremy Wiśniowieckiego z kościoła na Świętym Krzyżu, bo kolonizował Ukrainę. A potem każemy wydrapać Bolesława Chrobrego z banknotów, bo miał niewolników, czy wyłupił oczy bratu. Nie zostawimy niczego w spokoju.

Wszystko to uruchamia absurdalny i barbarzyński mechanizm weryfikowania i poprawiania całej historii ludzkości. Zniknąć będzie musiała cała starożytność, bo nie ma filozofa, artysty, wodza tamtych czasów, który nie był właścicielem niewolników (może poza Epiktetem, który sam przez część życia niewolnikiem był). Nie przepuszczą Kolumnie Trajana w Rzymie, ani łukom triumfalnym stawianym cześć wojskowych podbijających ludy i rozszerzających imperium. Pisałem już o tym jak to z ze studiów klasycznych na Uniwersytecie w Oksfordzie wycofano „Odyseję” Homera i „Eneidę” Wergiliusza z powodu niedostatecznej, czy też niewłaściwie ukazanej roli kobiet. Kiedy przez lat rugowano z uczelni i bibliotek dzieła „starych, białych mężczyzn” nikt nie protestował. Cały czas było to traktowane jako jakieś pojedyncze ekscentryczne i nieszkodliwe przypadki. Teraz mamy już kilkanaście, czy dwadzieścia klika roczników absolwentów takich uczelni, których przekonano, że historię da się rozpisać na nowo, zburzyć fundamenty cywilizacji i postawić na gruzach coś nowego. Coś co ma wyrosnąć i nie mieć żadnych korzeni. Nie ma znaczenia, że tak stało się na uczelniach amerykańskich, brytyjskich, hiszpańskich, czy francuskich, bo każda wymyślna tam norma, idea, szaleńczy koncept zostanie przyjęty w Polsce, a nasi intelektualiści i media będą temu z gorliwością nuworyszy klaskać. Wystarczy posłuchać Żakowskiego, czy Środy. Jeśli Państwo nie wiedzą, jeszcze, że są rasistami, potomkami handlarzy niewolników i kolonizatorów, nienawistnikami, to wkrótce się o tym dowiecie.