Pani premier, niech pani przestanie się już bić
Tomasz Wróblewski 10.10.2014

„Będę się biła o to, żeby ceny energii elektrycznej w Polsce nie wzrosły – zadeklarowała premier Ewa Kopacz po spotkaniu z prezydentem Francji Francois Hollande’em. I jak tam premier biła się w Paryżu w Warszawie, jej urzędnicy przygotowali dwa projekty ustaw węglowych. Koncesje na import i certyfikaty na jakość. Żadnych kompromisów, nieugięta walka. Ustawodawca gotów jest rozmontować wolności gospodarcze, zaburzyć ceny rynkowe, byle górnicy mogli dalej sprzedawać swój węgiel po zawyżonych cenach.

Projekty nowelizacji ustawy o monitorowaniu i kontrolowaniu jakości paliw (druk 2768) i ustawy o prawie energetycznym (druk 2775). Przepisy wprowadzić mają koncesję na obrót węglem kamiennym, co niezależnie od osobnego trybu występowania o zezwolenie i dodatkowych opłat, łączy się z rygorami nadzoru i raportowania do prezesa URE. Zmiana jest administracyjną dokuczliwością, ale zostawia też w rękach URE narzędzia do monitorowania obrotu węglem i w razie potrzeby, opóźniania zezwoleń. W przypadku gdyby jednak tańszy węgiel dalej docierał do Polski. Drugi projekt ustawy to powołanie nowego ciała do monitorowania jakości węgla. Z odrębnym budżetem i pełnomocnictwami do wydawania certyfikatów jakości. To oczywiście kolejna bariera administracyjna i koszt przeprowadzania testów i czekania na wyniki czy wystawienie odpowiednich dokumentów. Nie mówiąc o dodatkowych kosztach biurokracji dla budżetu.

Intencją ustawodawcy było zawalenie importerów węgla papierologią, opóźnianie dostaw – wiadomo jak działają polskie urzędy. To najgroźniejsza broń jaka ma w swoich rękach rząd w wojnie z przedsiębiorcami. Tańszy węgiel z Australii, Ameryki, Rosji zrobi się nagle droższy, nieopłacalny. Górnicy będą dalej mogli mieć swoje trzynastki, czternastki, emerytury po czterdziestce za wszystko zapłacą polskie rodziny. Węgiel z importu wykorzystywany jest niemal wyłącznie w kotłowniach i do palenia w piecach. Energetyka korzysta z polskiego węgla i z miału. Z węgla opałowego korzysta 4,5 mln mieszkań, które polega na ogrzewaniu grubym importowanym węglem, albo mieszanką z polskim. To są lokalne komunalne kotłownie i indywidualne kotły czy piece. Czyli licząc konserwatywnie po 3 osoby w domu zapłaci za to ponad 13 mln ludzi. Pani premier to może niech Pani już przestanie tak walczyć o tą energię.