Państwo w niebezpieczeństwie
Cezary Kaźmierczak 04.07.2014

Jak wynika z doniesień prasowych Premier Donald Tusk na zamkniętym posiedzieniu władz PO stwierdził, że “afera posłuchowa ma dużo większy zasięg niż Wam wszystkim się wydaje” oraz, że “taśm są nie dziesiątki, a setki”.

Zostawiając już na boku kompromitującą sprawę, że przez rok ktoś nagrywa sobie najważniejsze osoby w Państwie, jak przedszkolaków, warto publicznie zapytać o kilka rzeczy.

Niezależnie od tego, czy nagrań dokonali kelnerzy, czy kosmici – czy w posiadanie “taśm” mogło wejść obce Państwo? Niestety, mogło i niestety prawdopodobnie weszło – i to niejedno!

Można mieć do tego 99% pewność i w związku z tym jest to bardzo realne zagrożenie dla Państwa polskiego. Umożliwia bowiem szantaże i wymuszanie różnych decyzji politycznych – w mniejszym stopniu – i przede wszystkim: gospodarczych. W odróżnieniu bowiem od naszych pieknoduchów, pozostałe państwa nie uważają, że “kapitał nie ma narodowości”.

W tej sytuacji Donald Tusk – zakładam, że wie kto został nagrany – powinien zrobić jedną z dwóch rzeczy:

(1) zdymisjonować natychmiast te osoby i cofnąć im wszelkie certyfikaty dostępu do informacji;

(2) ujawnić wszystkie “taśmy”, tak żeby nie mogły być one narzędziem szantażu.

Premier jednak wybrał inaczej i nad interes Państwa przekłada interes swój i swojej coraz bardzej skompromitowanej partii. Nie będę ani zdziwiony, ani oburzony, jeśli te postępowanie doprowadzi go przed Trybunał Stanu.

A mi po raz pierwszy chyba nie może przejść przez usta, że Donald Tusk jest “patriotą, który jest w błędzie”.

Fot. na lic. CC2.0/aut. KPRM/flickr.com