Patrzenie tunelowe, Niedzielski i Lomborg
Łukasz Warzecha 23.08.2020

Patrzenie tunelowe – tak opisywałem kilka miesięcy temu sposób działania ministra, szczęśliwie już byłego, Łukasza Szumowskiego. Przypominam: patrzenie tunelowe jest bardzo groźnym zjawiskiem między innymi u kierowców czy pilotów. Występuje wówczas, gdy osoba skupia się na jednym zagadnieniu tak bardzo, że ignoruje wszystkie inne, w tym potencjalne zagrożenia. Patrzenie tunelowe bywało nieraz przyczyną katastrof lotniczych.

 

To także sposób widzenia rzeczywistości u sporej części lekarzy (szczęśliwie nie u wszystkich). Łukasz Szumowski tak właśnie widział sytuację na początku epidemii (później na szczęście odebrano mu moc decyzyjną): liczyły się wyłącznie aspekty zdrowotne, w dodatku tylko te bieżące i tylko związane z walką z COVID-19 – co dziś ma skutek między innymi w postaci wciąż ciemnej liczby przypadków ludzi z poważnymi problemami lub wręcz zmarłych z powodu braku dostępu do opieki medycznej z innych przyczyn niż koronawirus. Z pytaniem o liczbę takich przypadków zwróciłem się do Ministerstwa Zdrowia już tydzień temu – wciąż czekam na odpowiedź.

Nie podejmuję się oceniać pracy Adama Niedzielskiego jako szefa NFZ. W samej jego nominacji dostrzegam natomiast radykalne odejście od sposobu myślenia o kierowaniu MZ z czasów Szumowskiego: ministrem zostaje osoba niebędąca lekarzem, za to z przygotowaniem menadżerskim, zatem z zasady musząca umieć uwzględniać różne aspekty sytuacji, nie tylko medyczne, ale też gospodarcze czy społeczne. Czyli, przynajmniej w założeniu, umiejąca to, czego nie umiał Szumowski. Jak to w praktyce wyjdzie – zobaczymy. Na razie przynajmniej w jednej sprawie można Niedzielskiego trzymać za słowo: zadeklarował już na Twitterze, że zajmie się zasadami umieszczania ludzi na kwarantannie, które nie są dostosowane do wymogów WHO i dla wielu kończą się „aresztem domowym” trwającym całymi tygodniami. To zaś rujnuje nie tylko psychikę ludzi, lecz również ich byt, szczególnie w przypadku właścicieli małych firm lub osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Jeśli te zasady nie zostaną zmienione, grozi to postępującym paraliżem gospodarki już wczesną jesienią. Deklaracja Niedzielskiego daje nadzieję. Obecny stan rzeczy to jedna z „zasług” Szumowskiego.

Od początku trwania epidemii między innymi na tym blogu staram się tłumaczyć, że podejmując decyzje na poziomie państwa nie można ograniczyć się do tunelowej wizji i stwierdzić, że można poświęcić wszystko, byle uratować bliżej niesprecyzowaną liczbę ludzi (przy czym związek podejmowanych w marcu i kwietniu decyzji z liczbą zgonów z powodu COVID-19 jest więcej niż wątpliwy). Że są jeszcze skutki społeczne czy gospodarcze, które w dłuższym okresie mogą się okazać gorsze niż krótkoterminowy zysk z restrykcji (o ile taki w ogóle jest).

Takie podejście nie jest popularne, a przecież powinno być stosowane w praktycznie każdej dziedzinie. Jestem właśnie w trakcie lektury książki Bjørna Lomborga „False Alarm”, poświęconej, najogólniej mówiąc, histerii wokół globalnego ocieplenia. Lomborg to założyciel działającego w Kopenhadze Copenhagen Consensus Center, z wykształcenia politolog i ekonomista, autor bardzo głośnej na początku lat 2000. książki „The Skeptical Environmentalist”. Co ważne, Lomborg nie podważa istnienia globalnego ocieplenia. Nie podważa również tego, że dzieje się ono w jakiejś mierze za sprawą działań człowieka. Ale patrzy na sprawę z całkiem innego punktu widzenia niż histerycy spod znaku małej Greci: ogarnia całość obrazu i stawia pozornie proste pytanie – co się opłaca? Wnioski są absolutnie zaskakujące i kompletnie nie pasują do radykalnej narracji. Mówiąc najkrócej – jeśli spojrzy się szerzej, zobaczy się, że proponowane i już podejmowane działania w rodzaju konsensusu paryskiego są nie tylko bezproduktywne, ale wręcz kontrproduktywne z punktu widzenia przyszłej sytuacji ludzkości. Opierając się na szacunkach samego IPCC – firmowanego przez ONZ Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu – Lomborg pokazuje, że wszelkie radykalne recepty, od głębokiego ścinania emisji CO2 po wciskanie rozwijającym się krajom odnawialnych źródeł energii jako rozwiązania ich problemów, po prostu nam zaszkodzą. Że około roku 2100 za ich sprawą znajdziemy się jako ludzkość w gorszej sytuacji finansowej niż gdybyśmy pozostali przy paliwach kopalnych oraz postawili na dostosowywanie się do zmian i efektywną pomoc rozwojową.

Lomborg prezentuje, jak można i należy odchodzić od wizji tunelowej i planować strategicznie. Zdaje się, że takiego Lomborga zabrakło w przypadku projektowania globalnej odpowiedzi na pandemię koronawirusa. Mam nadzieję, że w naszej skali i w ramach naszego problemu tą drogą będzie umiał pójść Adam Niedzielski.