PiS otworzył sobie nowy front
Tomasz Wróblewski 14.03.2017

Czort wie co z tego się jeszcze wykluje. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że PiS wyczarował sobie jeszcze jeden front walki. Prezydenci i radni, reprezentujący 9 województw ogłosili 14 marca na konferencji w Warszawie  powstanie ogólnopolskiego Ruchu Samorządowego „Bezpartyjni” . Samorządowcy, trochę speszeni, jakiś czas krążyli, jak wokół słonia , wokół projektu nowej ordynacji wyborów do samorządów i zasad dwukadencyjności, która miałaby obowiązywać od zaraz. Ustawa wymiotłaby tysiące słabych, czy uzależnionych od lokalnych sitw, polityków, ale też przykładnych burmistrzów, radnych zasłużonych dla swoich regionów. W kwestii dwukadencyjności prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki odparował, jakby tylko czekał na to pytanie: „Jesteśmy za dwukadencyjnością powszechną. Do samorządów, ale też do Sejmu i Senatu. Niech PiS przegłosuje taką ustawę a potem ogłosi wszystkim nowe wybory”. Ot taka figura retoryczna, pokazująca jednak, że rząd czeka ostra przeprawa z samorządowcami. Poważniejszym problemem dla PiS może być rozbudzenie niedźwiedzia – narodziny nowej, tym razem zrównoważonej umysłowo i skutecznej w działaniu. To nie jest towarzystwo, które złapie za trąbki, fikuśne okulary i zacznie układać skecze o Kaczyńskim albo obnosić się z napisem „mam cipkę”. Równoległe konferencje zapowiadają prezydenci miast, lokalne samorządy w każdym z dziewięciu województw a do nich dołączają kolejni i kolejni.

Na Sali byli ludzie zaprawieni w politycznych bojach, wielu aktywnych w odsuwaniu PO od władzy. Walczyli z kunktatorstwem, korupcją. Ludzie wybrani w bezpośrednich wyborach z realnym zapleczem politycznym a nie wrzutki z list partyjnych. Często stawali ramię w ramię z PiS a tu masz babo placek. Wielu z doświadczeniem we własnym biznesie, doskonale rozumiejący jak działa firma i wiedzący, że inwestycje nie zależą od zaklęć polityków tylko od zaufania. Teraz rozczarowani i rozżaleni.

Na dziś „Bezpartyjni” nie mają nośnych haseł, dobrego przekazu marketingowego i oferty dla wyborców. Ale to kolejne środowisko na „nie”. Dalekie od KODowskiego łkania czy POwskiego błagania Unii o pomoc. To potencjalnie sól prawicowego elektoratu z którym PiS traci kontakt.