PISAŁEM LISTY DO PLATFORMY ZANIM TO BYŁO MODNE
Cezary Kaźmierczak 29.05.2015

Polskę zalewa fala listów zatroskanych i zaniepokojonych wyborców Platformy. To dość ciekawe dlaczego teraz? Czy w ostatnim tygodniu Platforma nagle zbłądziła? Przecież wcześniej “zielona wyspa”, “złoty wiek” i największym problemem Najjaśniejszej była sałatka posłanki Pawłowicz. Powiem wprost: nie byłoby żadnych listów, gdyby zwyciężył Bronisław Komorowski.

Drugie co powiem: wydaje się, że jest jest już za późno.

Nie chwaląc się, jestem prekursorem w pisaniu listów do Platformy. Napisałem ich kilkanaście, zanim stało się to modne: do Premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, Prezydenta Bronisława Komorowskiego, Marszałka Radosława Sikorskiego, Prezesa NBP Marka Belki i wielu innych.

Z efektem znikomym. Cóż chciałem – nic wielkiego, jak mi się wydawało. Prostego i uczciwego prawa. Wbrew rządowej propagandzie my wcale w pierwszym rzędzie nie domagamy się obniżenia podatków – tylko ich uproszczenia, żeby wiedzieć, jak je płacić. Zaprzestańcie praktyk nagłych zmian intrepretacji prawa i naliczania na tej podstawie podatków 5 lat wstecz. Zrujnowaliście na tej podstawie tysiące przedsiębiorców w Polsce. Nie wiem w imię czego.

Innymi słowy komunikat był taki: bierzcie od nas tyle samo co teraz, tylko uczciwie.

Jaka była reakcja? Zdenerwowanie. Ale to tylko dlatego, że o tych listach bardzo szeroko pisały media. Twierdzę tak na tej podstawie, że na listy niepublicze, nie było żadnej reakcji. Na pewno nie chodziło o to, żeby cokolwiek rozwiązać.

Czego Wy oczekujecie, jak twarzą rządu dla przedsiębiorców zrobiliście, powszechnie znienawidzonego w tym środowisku ministra Jacka Kapicę. Mistrza kreatywnych interpretacji podatkowych i wykańczania całych branż w sektorze MSP, faceta który dla przykładu zniszczył cały polski sektor skażania alkoholu na cele przemysłowe przy… jednoczesnym pełnym otwarciu granic dla skażonego alkoholu z zagranicy. Takich kwiatków jest sporo. O wszystkich informowaliśmy i o wszystkich wiedzieliście.

Reakcją było, żeby jakoś ściemnić. I na przykład Premier Donald Tusk, kazał na mój najgłośniejszy list do niego (“jesteście gorsi od mafii”) odpowiedzieć komu? No komu? Oczywiście Jackowi Kapicy! To trochę tak jakby na skargi ofiar Czerownych Khmerów kazać odpowiadać Pol Potowi! A co ten zrobił – napisał kika zdań nie na temat i dalej przekleił dużo, dużo tekstu z jakiegoś wewnętrzego raportu o tym do czego jest Ministerstwo Finansów (!!!) i jak jest dobrze.

Zresztą każdy kto miał z tymi typami do czynienia – na spotkaniach, konferencjach, komisjach sejmowych – doskonale zna te pełne samozadowolenia gęby, tę radykalną arogancję, ten wzrok: “nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”? Czego Wy u diabła oczekujecie choćby po aroganckich i protekcjonalnych popisach, wiceministra Cichonia na komisji sejmowej w sprawie “in dubio pro triubutario”???

Dlatego nie wierzę, ani w te jęczenie “boli dupa, boli”, ani mi Was nie żal. Trzeba się było listami zajmować kilka lat wcześniej. Teraz jest już za późno.